poniedziałek, 15 lutego 2016

Info. ..:c


Musze zawiesić działalność bloga na pewien czas><
Bardzo mi przykro z tego powodu, ale nie mam wyjścia...postaram się go uruchomić w Marcu T^T
Do zobaczenia kochani ♥♥♥♥

poniedziałek, 8 lutego 2016

Zawsze będę cię kochał 17.

Był wtorek. Kookie jeszcze smacznie spał i przytulał się do Jimina. Zaczął dzwonić budzik. Starszy sięgnął po niego aby go wyłączyć jednak gdy to się nie udawało wziął go do ręki i wyrzucił przez okno które było otwarte...cudem uniknęło wybicia. Gdy Jimin na nowo ułożył się na łóżku przytulajac kooka ten zaczął się wiercić.
-Śpij Ciasteczko moje śpij~- Zaczął śpiewać, ale bardziej..to przypominało zew godowy łosia. Kook otworzył oczy.
-Co? Już rano? -Zapytał podnosząc się.
-Tak kochanie. Mam prośbę. -Kook spojrzał pół przytomny na Jimina. -Zostań dziś w domu. Ja ci to usprawiedliwienie, że się źle czułeś~-Mruczał do niego.
-Hyung. Ty wiesz dobrze, że nie mogę się opuszczać w nauce.
-Wiem,  ale ja będę tęsknić. -Zawył.
-A ty dziś coś robisz?
-Mam zamiar zostać w domku z moim małym księciem.
-Hyung....nie mogę. Musze już wstać. -Jak powiedział tak zrobił. Szybko pobierał wszystkie swoje graty i poszedł do szkoły lecz zanim wyszedł musiał dać buzi Jiminowi.
Kook był w drodze do szkoły gdy dostał SMS' a.

Jimin: Hej kotek..kiedy wrócisz?

Jungkook:Ale ja dopiero wyszedłem z domu. ..

Jimin:Kookie?

Jungkook:Słucham?


Jimin:Nie mów słucham...bo cię wyrucham :)

Jungkook:Chciałbyś. Dobra ja kończę pa pa :*

Jimin:Śnie o tym dniami i nocami^^ ok. To napisze do ciebie później.

Jungkook wszedł do szkoły. Było nudno, nudno i jeszcze raz nudno.


*******
Wiem, że krótki ;_;
Ale taki miał być ;3
Następny będzie długi.  Obiecuje *^*

wtorek, 2 lutego 2016

Zawsze będę cię kochał 16.

Jimin spojrzał na swoją babcie. Poczuł jak Kook zaczyna się denerwować więc przyciągnął go bliżej siebie.
-Jimin. Możemy porozmawiać? -Zapytała kobieta.
-Jasne babciu. Kookie poczekaj tu dobrze? -Zapytał z uśmiechem na co młodszy pokiwał głową i puścił starszego idąc w stronę wolnego fotela. Jimin wyszedł ze swoją babcią z salonu i weszli do kuchni gdzie była matka Jimina. Gdy kobieta zauważyła ich od razu się zorientowała, że nie ma z nimi kookiego.
-Gdzie jest Jungkook synu?
-Został w salonie. -Powiedział, a jego matka wyszła. Spojrzał na matkę swojego ojca.
-Jimin czy ty i ten chłopak..jesteście razem?
-Nie chce cię o kłamywać. Tak. Tak jesteśmy. Kocham jego , a on kocha mnie. -Powiedział pewnie.
-Jesteś pewien?  Może mu chodzić o pieniądze.
-Nie. Tak naprawdę Kookie jest z bogatej rodziny...tyle, że..to opowieść na dłuższą chwilę. Powiem krótko. Wyprowadził się od ojca który się nad nim znęcał ,a matki nie ma i nawet jej nie pamięta.
-Och. Rozumiem. Tak cz inaczej...cieszy mnie to.-Powiedziała z uśmiechem.
-Że co babciu?  Ty zawsze mnie krytykowałas jak matka ,a teraz co? Musiał się pojawić mój słodki cukiereczek aby wszyscy mnie chwalili?
-Jesteś zabawny. -Powiedziała. -Będę cię krytykować, ale przy innych. Oczywiście twój ojciec będzie niezadowolony.
-Wiem.  Z nim będzie najtrudniej. Wrócimy już do reszty?
-Tak.-Wrócili do salonu. Jimin był szczęśliwy. Po raz pierwszy rozmawiał z babcią w taki sposób i nie krytykowała go...cud. Jednak przeżył większe zaskoczenie gdy weszli do salonu, a po dzieciach nie było śladu.
-Gdzie są dzieci? -Zapytał Jimin.-I gdzie Kookie?
-Nie uwierzysz. Wszystkie dzieci grzecznie się bawią w chowanego. Jungkook byłby wspaniałym i czułym ojcem! -Zachwycala się matka Jimina.
-Kookie prędzej będzie matką. -Prychnąl Jimin. Wszyscy na niego spojrzeli. -Co? -Nagle z nikąd pojawił się Kook.
-Już wróciłeś hyung?
-Aha. -Mruknął i pogłaskał go po włosach. -Mam wam wszystkim coś do powiedzenia. Ja i Jungkook jesteśmy parą. -Oznajmił dumnie przez co jego matka omal nie zemdlała. Ciotki patrzyły na niego ,a wujkowie...skamienieli. Kook zrobił się czerwony.
-Jak to razem? -Zapytała matka Jimina.
-Tak po prostu mamo. Ja go kocham, on kocha mnie. Chce mu się kiedyś oświadczyć i wziąć z nim ślub. -Powiedział dumny. Tym razem jego matka na serio zemdlała. Po szybkiej interwencji przybyła karetka. Po kilku minutach było już wszystko dobrze.
-Jimin...i...Jungkook. ... TAK!-Krzyknęła uratowana kobieta. -Może to nie to czego chciałam, ale...Jungkook będzie w tej rodzinie !-Zachwycala się. Kook tylko zaczął.
-Jimin. Hyung. Możemy już wracać?  Zmęczony jestem. -Jimin już czuł, że chłopak jest zły.
-Tak kochanie jedziemy..dziękuję i do zobaczenia .-Powiedział i wyszli. Kook nie odzywał się do końca powrotu. Jednak piekło zaczęło się gdy przekroczyli próg mieszkania.
-Jimin.-Syknął.
-Kochanie prędzej czy później by się dowiedzieli. -Młodszy tylko Prychnąl i ruszył do sypialni, a Jimin za nim.
-A co z moją niespodzianką?
-Nie będę na ciebie obrażony, że nie omówiłes tego ze mną.
-Kookie~

niedziela, 31 stycznia 2016

Zawsze będę cię kochał 15.

Było ciepło i przyjemnie. Kookie otworzył swoją czekoladowe oczy. Ujrzał przed sobą Jimina. Nie zdziwiło go to. Niemal codziennie budził się przytulny do klatki piersiowej starszego. Czuł oplatające jego ciało ramiona mężczyzny. Uśmiechnął się i spojrzał na zegarek który stał na szafce nocnej obok łóżka. Zdziwiło go to ,że jest tak późna godzina. ,,14:17". No tak. Trudno się dziwić jak do godziny trzeciej w nocy rozmawiał i wykłucał się z Jiminem. Przeciagnął się i zaczął budzić starszego. 
-Jimin~-Nic -Jiminnn~- W dalszym ciągu nic. -Jimin...?-Powoli zaczął się niecierpliwic. -Jimin! -Starszy na krzyk młodszego tylko puścił go i przekręcił się na drugi bok. -Słyszysz ty mnie? Wstawaj!
-Mhymmm~ Mężczyzna tylko mruknął i bardziej się zakrył kołdrą. Jungkook zmarszczył brwi. 
- Jimin~ bo ja chcę~ Mruknął kusząco na co Jimin od razu się podniósł. Spojrzał na młodszego zaspanymi, ale świecącymi oczami. Kook widząc ożywienie się starszego zaśmiał się pod nosem. Jimin wyciągnął ręce w jego stronę, a usta złożył w dziubek. -Jimin~ ja chcę~ żebyś wstał~- Zaśmiał się i spojrzał na twarz starszego. 
-Żebym wstał? -Zdziwił się starszy. 
-Tak. A ty myślałeś, że co? -Zakpił. 
-Eee..,że chcesz...buzi? -Zapytał z uśmiechem. 
-Ja już tam wiem o czym ty myślałeś. -Zaśmiał się młodszy i cmoknął swojego chłopaka w policzek. -Wstawaj. Jest już po czternastej, a przypominam ci, że mamy się dziś spotkać z twoją rodziną. Więc trzeba wstać. -Uśmiechnął się słodko i przytulił do starszego. Ten objął go swoimi silnymi ramionami i szepnął mu do ucha. 
-Wiem, że mamy się spotkać, ale ja bym wolał zostać w łóżku z moim aniołkiem by go przytulać i całować. -Powiedział i na potwierdzenie swoich słów złożył na jego czole motyli pocałunek. 
-Zostaliśmy zaproszeni. Powinniśmy tam pójść. Poza tym obiecałeś mi, że po siedzisz tam ze mną w towarzystwie dzieci..-Przypomniał mu.
-Moje małe kochanie. -Mruknął Park i pogłaskał chłopca po głowie. -Dobrze już. Pójdziemy. Poznasz wszystkich Parków ,po bawisz się z dziećmi.,a po tym dniu. Liczę na małe i miłe podziękowanie. -Pocałował go w zarurzowiony policzek. 
-Dobrze. Dam Ci miłe podziękowanie. A teraz Wstawaj. -Powiedział i wyplatał się z jego ramion. Po paru minutach byli już w kuchni i jedli kanapki. -Jest południe. Nie powinniśmy jeść obiadu? Co byś chciał zjeść? 
-Nie Kookie. Bo jak tam pójdziemy to wypchają nas żarciem. A jak czegoś nie zjemy to babcia będzie narzekać na nas. A tego nie chcemy. -Powiedział i pogładził Jungkookiego po policzku. 
-Rozumiem. -Powiedział Kookie. Po zjedzeniu usiedli razem na kanapie. Kookiego zdziwiło to, że Hermesa nie było rano w sypialni i w kuchni gdy jedli. Uspokoił się jednak gdy usłyszał głośne miałknięcie i po chwili syk bólu Jimina. 
-Co za cholerny kot! A było tak miło.-Powiedział urażony Jimin i zabrał rękę którą oplatał ciało swojej miłości. Kot ułożył się na kolanach swojego właściciela i bacznie obserwował Jimina. -Kookie. Ten kot ma taki charakter jak moja babcia. Oddamy jej go? 
-Co? Jimin!  To przecież mój kot! -Zawołał młodszy i na potwierdzenie przytulił do siebie zwierzaka. Kot zamruczał. 
-Wiem. ..-Jimin westchnął. Do godziny szesnastej nie robili nic prócz oglądania telewizji. No. Może Jimin robił kursy do kuchni po herbatę dla siebie i swojej żony. I po ciastka, po cukier. .. Jungkook ubrał się w szary sweterek i czarne obcisłe, bardzo obcisłe rurki. Jimin cały czas patrzył i zachwycał się swoim maleństwem. Park ubrał się w szare spodnie z dziurami na kolanach i biały sweter. Zdaniem Jimina Kook wyglądał idealnie. Rurki opinały jego seksowny tyłek, włosy były idealnie ułożony, na twarzy miał delikatny makijaż i pachniał tak cudownie, że Jimin musiał się naprawdę mocno trzymać aby nie zedrzec z niego ubrań i by go nie przelecieć. Ubrali buty, kurtki i poszli do samochodu. W samochodzie Jimin musiał się skupić w stu procentach bo jego wzrok cały czas schodził na Jeona. 
Gdy dotarli na miejsce zauważył, że Kookie się spiął. 
-Coś nie tak kochanie? 
-Trochę się denerwuje..
-Spokojnie. Będę przy tobie. -Oznajmił i pocałował młodszego delikatnie w usta. Po chwili czułości Jimin ledwo się trzymał. Seksowne perfumy, wygląd młodszego i te cudowne małe i pyszne usterka doprowadzały go do szału. Odłączyli się od siebie. Jimin musnął jeszcze szybko ustami jego policzek. - Chodźmy już kotek. -Wyszli z samochodu i skierowali się do drzwi. Jimin zapukał. Po kilku sekundach otworzyły się i przywitała ich matka Jimina. 
-Witajcie kuchni. Jungkook wyglądasz niesamowicie. Ty też synu. -Powiedziała widząc minę swojego syna. -Jimin pamiętasz jeszcze gdzie jest salon prawda? Zaprowadz tam Jungkook. Ja muszę iść jeszcze do kuchni. -Powiedziała i zniknęła im z oczu. Jimin zaprowadził swoje maleństwo do salonu. Było tam dużo ludzi i jeszcze więcej dzieci. 
-No kotek. Witam u Parków. -Zaśmiał się Jimin.
-Czyżbym słyszała mojego wnuka?-Usłyszeli i odwrócili się. Przed nimi stała siwa kobieta z zaciętą miną. 
-Witaj babciu.-Przywitał się Jimin. 
-Dzień dobry pani. -Kookie skłonił się i uśmiechnął delikatnie. 
-Dzień dobry. Jiminie. Kim jest twój kolega? 
-To Jungkook. Mieszkamy razem. -Jimin przyznał dumnie. 
-Czyli jesteście parą tak? -Zapytała prosto z mostu. Teraz już Kook wiedział po kim to odziedziczył Jimin. 
-Babciu! -Zawołał jakiś chłopak. 
-Och Jin! Witaj.-Kobieta zwróciła się w stronę jakiegoś chłopaka. Kook wykorzystał to i odciągnąl Jimina. 
-Jimin...
-Wiem kochanie. I tak wszyscy się dowiedzą więc nie musimy tego ukrywać. -Powiedział Jimin i przytulił do siebie kooka. Ich uroczą chwile przerwała babcia Jimina. 
-Wiedziałam. -Powiedziała. 

niedziela, 24 stycznia 2016

Zawsze będę cię kochał 14.

Ciastek leżał na kanapie i dzielnie czekał, aż Jimin wróci ze sklepu. Zaczął się zastanawiać jak to jest być rodzicem. Matki nie pamiętał, a ojciec...no było jak było. Z Parkiem był już tydzień. Spali razem, a raczej się starali bo Hermes nie chciał wpuszczać Jimina do łóżka, ale Park tak czy tak w nim spał, a kota wyrzucał z sypialni. Kook robił wtedy po irytowaną minę. Dziecka raczej by nie wrzucił...co nie?
-Dlaczego myślę o dzieciach skoro jestem z Jiminem do piero tydzień? -Zastanawił się na głos.
-Dlatego, że mnie potwornie kochasz skarbie.-Powiedział Jimin siadając obok Kookiego.
-Agh! -Wystraszył się. -H-Hyung...ja.. co ty tu robisz?-Zapytał.
-Mocno musiałeś bujać w obłokach ja nie słyszałeś, że wchodzę do domu ciastek. Wiesz. Jeśli chodzi o założenie rodziny to możemy próbować nawet teraz. -Poruszył sugestywnie brwiami. Ciastek przewrócił oczami.
-Dwóch facetów nie może spodziewać dziecka. -Powiedział Kookie.
-Skąd wiesz? Próbowałeś? -Zapytał z zadziornym uśmieszkiem. Chciał już pocałować młodszego ,ale usłyszał głośne miałknięcie i po chwili rudego kota na kolanach ukochanego. Jimin spojrzał krytycznie na kota który wyglądał jakby chciał go co najmniej zamordować. -Chyba już wiem. Właśnie przez takie wredne stworzenia jak ten kot faceci nie mogą zajść w ciążę.-Wymamrotał starszy.
-Haha. -Zaśmiał się młodszy. -Biologia nigdy nie była twoja mocną stroną co hyung? -Zapytał z uśmiechem. Jimin spojrzał na niego z chciwością w oczach.
-Wiem gdzie się znajdują podstawowe narządy w ciele człowieka..,a jeśli chodzi o rozmnażanie. To był zawsze mój ulubiony temat. -Mruknął w jego stronę. Już nawet się nie przejmował tym, że Hermes na niego patrzy z żądza krwi w oczach.
-Hyung. Nie nakręcaj się tak bo ci nie pomogę.-Powiedział rumieniąc się przy tym.
-Ciastek prze...-Chciał coś powiedzieć, ale telefon mu zadzwonił. ,, Mama"-Zaczekaj kochanie. -Powiedział Jimin i odebrał telefon poczym wstał z kanapy i podszedł do okna. -Halo?
-Witaj synu. -Odezwał się głos jego matki.
-Cześć mamo? Stało się coś?
-Czy musi się coś stać abym dzwoniła do swojego syna? -Zapytała.
-Babcia Taeyeon przyjeżdża zgadza się? -Zapytał. Usłyszał westchnienie matki.
-Tak. Babcie przyjeżdża. Jutro będzie już w naszym domu. Przyjedziesz? Oczywiście z Jungkook. -Powiedziała.
-Oczywiście mamo. Nie wyobrażam sobie aby Kookie nie poznał całej mojej kochanej famili. Nie trzeba się też zbytnio martwić. Kookiego wszyscy pokochają. Prawda skarbie? -Zapytał Kooka który siedział na kanapie z kotem. Kookie tylko spojrzał zaniepokojony tym jak powiedział do niego i matka parka to słyszała.
-Oczywiście. Jungkook nie da się nie kochać. -Zgodziła się z tym Pani Park.
-O której mamy być mamo?
-O godzinie 17. Pasuje wam?
-Tak. A mogę zabrać Kooka jako mojego narzeczonego czy jako osobę towarzyszącą?-Jimin do lewał oliwy do ognia.
-Proszę cię Jimin. Możesz go  zabrać nawet jako swoją małżonkę...-Nie dokończył bo Jimin zawołał.
-Słyszałeś Ciastuś?! Od dziś jesteś moją żoną! Mamo masz zięcia! -Zawołał uradowany.
-Takiego zięcia jak Jungkook każdy by chciał mieć! -Zachwyciła się kobieta. -Wracając do babci...będzie jeszcze kilka ciotke z dziećmi. Zapytaj Jungkook czy mu to nie będzie przeszkadzać...
-Moja mama się pyta czy nie będzie ci przeszkadzać ,że dzieci też będą.
-Nie no co ty hyung. Nigdy nie miałem styczności z dziećmi, ale z tego co wiem to są naprawdę urocze...No. Chyba, że się okaże, że są takie jak ty.
-Kookie! -Zawył Jimin. -Mamo mamy niańkę do dzieci. -Powiedział Jimin.
-Już się zgłaszasz Jimin? No dobrze to ja już kończę. Do jutra.-I się rozłączyła.
-Cholera...no nic. Jutro kochanie poznasz wszystkich Parków. -Powiedział i pocałował go w policzek. Hermes od razu wstał z kolan Kooka by podrapac Jimina, ale ten zrzucił go z kolan Ciastka, a młodszego usadził na sobie.
-To..o której mamy tak być?  I kiedy?
-Jutro o 17 słońce. Poznasz prawdziwego terminatora w tej rodzinie?
-Terminatora?
-Tak. Moją babcie. To głowa i postrach rodziny, ale ty się nie przejmuj bo cię pokocha...-Powiedział i lekko go pocałował w usta.
-Jimin, a będę mógł się też trochę z dziećmi pobawić? -Zapytał nie pewnie.
-Jasne.
-A będziesz przy mnie wtedy?
-Oczywiście kochanie.-Kookie lekko się uśmiechnął. -Chcesz mieć dziecko tak?
-Hyung...Ja Chcę je wychować..patrzeć jak dorasta....-Powiedział.
-Jak będziemy ze sobą dłużej to zastanowimy się nad adopcją kochanie, a na chwile obecną...masz już jednego przebrzydłego dzieciaka. -Wskazał na kota. Ciastek się cicho zaśmiał.
-Chcesz zjeść ryż z rybą i warzywami?
-Tak kociaku...


środa, 20 stycznia 2016

Zawsze będę cię kochał 13.

Jimin ubierał właśnie swoje ulubione buty. Kookie poprosił go aby poszedł do sklepu po kilka rzeczy.  Jednak kiedy włożył prawą stopę do prawego buta jak oparzony ją wyciągnął. Był w środku mokry. Podniósł go i powąchał.
-No kurna!-Warknął. -Jungkook! -Zawołał. Kookie szybko przebiegł do Jimina.
-Co się stało? -Zapytał widząc zdenerwowanie na jego twarzy. 
-Twój kot nasikał mi do buta!  Znowu! 
-Oj Jiminie~-Zaczął Kook. Musi go udobruchac bo inaczej jego uroczy kotek Hermes ,, Pójdzie pa pa" jak to powiedział ostatnio Jimin. -Hermes jest jeszcze mały...poza tym wiesz, że nie za bardzo umie korzystać z kuwety..
-Kookie. On nasikał mi do buta! On się załatwia na moje rzeczy! 
-Ja też.-Powiedział. 
-Ale Kookie ty korzystasz z toalety. A ten rudzielec...!
-A jakbym ci powiedział, że to ja nasikałem ci do butów? 
-Przecież wiem, że to nie ty. 
-Dobrze nie ważne...idź po zakupy hyung bo nie zrobię ci dobrej kolacji...
-Ale kook! -Tupnął nogą jak małe dziecko. Kookie podszedł do niego i pocałował w policzek. Jivmin się uspokoił. -Dobrze idę...tylko zrób coś z tym kotem. -Powiedział. 
-Dobrze. -Jimin wyszedł , a kook oderchnal. -Hermes kotku gdzie jesteś? -Po chwili zjawiła się przed nim mała puchata ruda kulka. Popatrzył na niego. -Dlaczego ty tak denerwujesz Jimina? Jeszcze cię odda. -Powiedział głaszcząc zwierzaka.
Jimin chodził między regałami sklepu. Gdy sięgał po makaron usłyszał Hoseoka.
-Jimin cześć.
-Cześć Hoseok.
-Jak tam mieszkanie z żoną i...synem? -Zaśmiał się.
-Nie denerwuj mnie. Ten kot mnie do grobu wpedzi!
-Hę?  Czemu?
-Od tygodnia z nami mieszka i za każdym razem gdy kookie siedzi na kanapie ten pchlasz z nim. A jak próbuje przytulic kooka to ten rudzielec zaczyna na mnie syczec.
-Oj nie fajnie.
-Gorzej jest gdy kookie idzie spać..kot się kładzie na moim miejscu ,a kook na to ,, Jest jeszcze mały"
-Kookie to w końcu matka. Musi bronić dziecka. -Zaśmiał się.
-Ziom weź tego kota.
-Czemu?
-On sika mi do butów. On załatwia się na wszystkie moje rzeczy!
-Pfghahah -Parsknął śmiechem.
-To nie śmieszne. Nie lubię go a on mnie i jestem szczęśliwy z tego powo- Telefon Jimina dał o sobie znać. Wyciągnął go z tylnej kieszeni.
-Halo?  Kookie?
-Jiminie~ !
-No co kochanie?
-Mógłbyś kupić jeszcze czekoladę~?
-Co ty masz takie zachcianki? W ciąży jesteś? -Zaśmiał się.
-No patrz chyba...okres mi się spóźnia. -Powiedział.
-Słyszałeś Hobi będę tatą. -Ucieszył się.
-Oo gratuluję! Kook który to miesiąc? -Zaśmiał się.
-Ja z wami nie wytrzyma. Czekam w domu jiminie~-Jimin szybko skończył zakupy i pobiegł do domu. 

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Zawsze będę cię kochał 12.

Jimin i Jungkook mieszkali razem już dwa tygodnie. Przez ten czas mama Jimina robiła im niespodziewane wizyty jedną z najbardziej irytujących była gdy Jimin próbował swoich sił w kuchni gdy Kookie był w szkole. Wtedy zaczęła mu wytykać błędy, że źle przyprawił, że nie nadaje się do takich rzeczy i na każdym kroku go krytykowała. Jimin się już do tego przyzwyczaił. Cieszył go jednak fakt, że matka bardzo polubiła Kookiego i zawsze gdy siedzieli razem to obgadywali przede wszystkim właśnie Jimina, ale również jego była. Nie przeszkadzało mu to bo dzięki temu Kook został zaakceptowany przez jego matkę. Zawsze go zastanawiało co by jego matka powiedziała gdyby jej powiedział, że kocha dzieciaka i to ze wzajemnością i , że zamierzają być razem. Tak zamierzają bo Ciastek kręci nosem i mówi, że ledwo się znają. Jednak Park od pewnego wydarzenia przy którym otrzymał raj na ziemi od ciastka stara się tworzyć romantyczny nastrój, robić małe niespodzianki i klei się do niego jeszcze bardziej, a to chyba było niemożliwe aż do teraz. Jimin właśnie siedział w salonie i czekał, aż przyjdzie do niego Hoseok ze swoim chłopakiem. Normalnie czekałby na Kooka ,ale młody pojechał do swojego kolegi Tae. Jimin chodził i do pytywał co będą robić ,a Jungkook za każdym razem mówił ,, Będziemy się uczyć hyung. Poza tym musze odpisać notatki." Ciastek ostatecznie wygrał i Jimin choć nie chętnie pozwolił mu iść.
Jimin siedział na tyłku i oglądał wiadomości. Nie lubił ich oglądać , ale nie miał wyjścia. Pilot leżał na stoliku który...,,był tak potwornie daleko" ( metr dalej). Usłyszał pukanie i zawołał w stronę drzwi.
-Otwarte!-Nie chciało się mu nic więcej mówić. Do środka wszedł Jung ,a za nim niższy prawie o głowę no na pewno nie chłopak, a mężczyzna...więc wszedł za nim mężczyzna o blond kolorze włosów.
-Cześć Jimin.
-Ta cześć. -Powiedział wstając do siadu.
-To Namjoon mój chłopak. Namjoon to Jimin mój kumpel. -Powiedział wskazując to na jednego to na drugiego.
-Cześć.
-Cześć. -Przywitali się.
-Myślałem, że chodzisz z YoonGim. -Zauważył Jimin.
-Zerwaliśmy. -Powiedział.
-Aa rozumiem.
-A gdzie Kookie? -Zapytał Hobi.
-Poszedł do kolegi..-Odpowiedział posępnie Jimin.
-To dlatego jesteś taki przygaszony. -Zaśmiał się. Goście usiedli obok gospodarza.
-A Kookie to kto? -Zapytał Namjoon
-To wielka miłość Jimina. Bez niego jest przymulony..o tak jak teraz. -Powiedział śmiejąc się jak głupi.
-Siedź cicho. -Parsknął śmiechem Jimin. W pewnym momencie usłyszeli otwierające się drzwi i głos Jungkook.
-Hyung już jestem! -Jimin od razy się ożywił. Kookie wszedł do salonu o mało co nie został stratowany przez Jimina który rzucił się na niego od razu go przytulając.
-Oh Ciastek! Tak bardzo tęskniłem! -Krzyczał i przytulał go. Hoseok zaczął krzyczeć po mężczyźnie.
-Jimin pedofilu! Puść go!-Podszedł do Jimina i zaczął go odrywać od Kooka.
-Nie! Puść mnie! Kookie! -Jungkook gdy tylko został uwolniony przeszedł obok nich dziękując Hoseok owi. Gdy zobaczył blond włosego na kanapie podszedł od razu się witając.
-Dzień dobry. Jestem Jungkook.-Wyciągnął rękę do mężczyzny.
-Jestem Namjoon.  Miło Cię poznać.-Uścisneli swoje dłonie. Po chwili je rozłączyli. Kook rozejrzał się po stoliku.
-Ah...hyung dlaczego nie zapropknowałeś gościom nic do picia?-Hoseok puścił Jimina który usiadł na kanapie razem z Hoseokiem.
-Bo dopiero przed chwilą przyszli i ledwo zdążyłem zapoznać się z Namjoon.  -Powiedział. Kook westchnął.
-Dobrze już..Chcecie coś do picia? -Zapytał.
-Ja poproszę kawę.-Oznajmił Hoseok.
-Ja herbatę malinową..jakby można. -Powiedział nieśmiało Namjoon.
-Oczywiście. Nie ma problemu.-Powiedział Kook i już się skierował w stronę kuchni.
-Ciastuś!  A ja?! Zapomniałeś o mnie! -Wytknął mu. Kook wrócił i zapytał.
-Czego byś się chciał napić Jimin? -Zapytał Po irytowany.
-Niczego. Dziękuję. -Powiedział z uśmiechem.
-To po co mnie wolałem!?-Warknął na niego.
-Bo wyglądasz uroczo gdy się wściekasz.-Oznajmił.
-Kiedyś ci coś zrobię hyung. -Warknął znikając w kuchni.
-Kookie! -Zawołał za nim z lekkim śmiechem.
-Utop się hyung! -Zawołał z kuchni.
-Też cię kocham! -Zawołał z radością. Rozsiadł się na kanapie. -Czyż moja żona nie jest wspaniała? -Zapytał z uśmiechem.
-Żona? -Zdziwił się Namjoon.
-Spokojnie Namjoon .Jimin go nazywa swoją żoną z miłości. Nie słyszałeś ile miłości było w słowach "Utop się hyung"?-Zaśmiał się Jung.
-Nasza miłość jest specyficzna. -Oznajmił. -Ale za to prawdziwa. Prawda moja kochana żono? !-Zawołał Jimin.
-Tak. Tak.Ale tylko w twojej głowce hyung. -Powiedział wchodząc do salonu.
-Jesteś taki nie miły. Będziesz spał sam. Zobaczysz. -Zagroził.
-Hyung, ja śpię sam tylko ty do mnie w nocy przychodzisz i wpychasz się do łóżka. -Hoseok i Namjoon zaczęli się śmiać.
-Wcale nie. -Oburzył się Park.
-Myślałem, że miałeś być u kolegi. -Zauważył Hoseok.
-Pożyczyłem zeszyty. Musze mu je na poniedziałek przynieść..
-Czyli cały weekend przepisywania. -Zaśmiał się Jimin.
-Tak. Dziś będę miał romans z zeszytem do fizyki i matmy, a reszta przez weekend.
-Dziś piątek. Nie przepisuj. -Poprosił Jimin.
-Gdzie masz plecak kook? -Zapytał hoseok.
-Zostawiłem w przed pokoju.-Usłyszeli odgłos czajnika który oznajmił gotujaca się wodę. Kookie poszedł za parzyć napoje. W pewnym momencie usłyszeli pukanie. Tylko jedna osoba tak pukała.
-Wejdź mamo! -Zawołał Jimin. Kobieta weszła od razu wołając Kookiego.
-Jungkook! Jungkook! -Kookie wyszedł z kuchni niosąc na tacce dwie herbaty ,kawę, mały talerzyk ,miseczkę z ciastkami i cukierniczke. Spojrzał na kobietę.
-Dzień dobry pani Park.
-Witaj Jungkook. O macie gości. -Zauważyła.
-Tak mamo -Powiedział Jimin.
-O tuż. Wczoraj byłam u mojej znajomej i okazało się, że jej suczka ma dwa szczeniaki. Suczkę i psa i pomyślałam czy wy byście nie chcieli jednego. -Kookiemu oczka się zaswieciły. Spojrzał na Jimina.
-Nie kookie. -Powiedział.
-Jimin hyung~!-Zawołał. -Proszę! -Zrobił wielkie słodkie oczy.
-Ale kto się nim będzie zajmował gdy będziesz w szkole?-Zapytał.
-Ty Jimin nie masz pracy. Będziesz mógł się nim zająć. -Zauważył Hoseok.
-Właśnie! -Zawołała pani Park i Kook.
-Dobrze już dobrze...-Zgodził się. Wiedział co sobie za to weźmie. Oh Kookie strzeż się.
-Tak! -Zawołał najmłodszy.-Kiedy możemy go wziąść proszę pani! ?
-Oh Jungkook jedzmy dziś! -Zawołała podekscytowana.
-Dobrze! -Zawołał.
-Czekam w aucie Jungkook! -Zawołała radośnie i pobiegła do drzwi, a potem do windy i do auta. Kook natomiast pobiegł do sypialni, przestał się i wybiegł.
-Od kiedy twoja mam stała się...taka,?-Zapytał zdziwiony Hoseok.
-Pokochała kooka. -Zaśmiał się Park.
-No to ślub kwestią czasu.
-Tak. Kurde teraz będę miał konkurencję w domu! -Zawołał.
-Nie przesadzaj Jimin.
-Nie znasz kooka. -Powiedział. -Gdy byliśmy w centrum handlowym przechodzilismy obok sklepu zoologicznego. Na wystawie była złota rybka...
-Przecież wy nie macie żadnych rynek. -Zauważył Hoseok.
-Zdechła mu następnego dnia. Wiesz jak płakał? I dostało mi się od mamy za to, że przekarmił rybkę.
-A z psem jest gorzej. Na szczęście to pies nie kot. -Powiedział Namjoon.
-Dzięki bogom. Wszędzie byłaby sierść. Koty nie są złe, ale za to strasznie wredne.-Powiedział Jimin.
-Nie obrażasz się gdy tu zostaniemy do czasu gdy kookie wróci z nową miłością? -Zaśmiał się Hoseok.
-Wal się hyung. -Zaśmiał się Jimin. O tak przez godzinę siedzieli i gadali o banalnych rzeczach. W pewnym momencie usłyszeli otwierające się drzwi i po chwili jak się zamykają.
-Nie uwierzysz hyung.-Dało się słyszeć ciastka. -Szczeniaki już zostały oddane.
-,, Szczęście mnie kocha"-Pomyślał Park.
-Jednak..był tam jeszcze jeden mały ,słodki kotek i postanowiłem ,że go zabiorę bo też szukał domu.
-,, Szczęście mnie nienawidzi! "-Pomyślał Park. Kookie wszedł do salonu z rudym kotkiem na rękach.
-Patrzcie jaki słodki! -Zawołał Kook.
-rzeczywiście. -Przyznał Namjoon.
-No chodźmy już Namjoon. Nie przeszkadzajmy im już. -Powiedział Hoseok wstając. -Do zobaczenia! -Zawołał śmiejąc się i wyszedł z Namjoonem.
-Hyung. Czy ten słodziak nie jest uroczy?
-Kook poważnie? Kot?  W dodatku rudy!? Rude jest fałszywe!
-Spokojnie hyung..jak kotek będzie mógł zostać to się zgodzę na...
-Łóżko czeka! -Zawołał uradowany Jimin i wstał.
-Siadaj hyung! Nie mówiłem o pieprzeniu się, a o zgodzenie się by być twoim chłopakiem.
-Ty jesteś już moją żoną. Po co mi chłopak?
-Czyli mogę sobie kogoś znaleźć?
-Tylko spróbuj! Jesteś mój kochanie. -Powiedział Jimin i pocałował go w policzek.
-Tak hyung. Tylko twój. -Uśmiechnął się.

czwartek, 14 stycznia 2016

Zawsze będę cię kochał 11.

Uwaga ! +18


Jungkook spojrzał na Jimina takim spojrzeniem, że starszego przeszły dreszcze. Jimin spojrzał na najmłodszego z niezrozumieniem.
-Dlaczego tak na mnie patrzysz Kookie? 
-Nie wiem o co ci chodzi hyung. -Odpowiedział Kook i usiadł wygodniej na kanapie. Jimin westchnął i spojrzał teraz na starszego. Który zabrał głos. 
-No Jimin. Nie spodziewałem się, że młody aż tak ci w głowie zawrócił. Zawsze byłeś kolesiem któremu trudno było...-Brązowo włosy spojrzał na niego z poirytowaniem.-No co?-Zdziwił się Hoseok. 
-Nie próbuj wracać do czasów szkolnych. -Ostrzegł go Jimin. 
-Właśnie Hoseok hyung..opowiesz mi jaki był w tedy Jimin? -Zapytał najmłodszy z iskierkami ciekawości w oczach. 
-To było dawno Ciastek. -Powiedział Hoseok. 
-,, Skoro nie tak..to inaczej się dowiem"-Pomyślał Jungkook i z obojętną miną zaczął ich obserwować. -No nic. Przecież nie musze wiedzieć wszystkiego. -Dopowiedział z lekkim aczkolwiek słodkim uśmiechem. Telefon najstarszego zadzwonił. Spojrzał na wyświetlacz i zaczął się zbierać. 
-Dobra ja musze iść. Wpadnę innym razem. Cześć chłopaki! -Zawołał i biegiem ruszył do domu w którym czekał na  niego jego chłopak...Min YoonGi.  Kook wykorzysta to, że starszy wyszedł i to w dość perfidny sposób. Oparł się delikatnie o Parka. 
-Hyung opowiedz mi jak to było..-Poprosił
-Kook to nie ważne. -Powiedział starszy. 
-ChimChim~- Mruknął mu do ucha. Jimin poczuł jego ciepły oddech na swoim uchu i jak w podbrzuszu zaczyna go przyjemnie mrowić. Objął  Ciastka i wciągnął go na kolana.
-Dlaczego chcesz to wiedzieć kotku? -Zadał pytanie i i umieścił swoją głowę pomiędzy szyją, a ramieniem młodszego. 
-Jestem tego ciekawy ChimChim. -Powiedział uwodzicielskim głosem i objął ramionami szyję starszego. Jimin po tarł swoim nosem szyję chłopaka.
-Ciekawość to pierwszy stopień do piekła kochanie. -Oznajmił starszy. 
-Jak mi opowiesz to wytrzymam to piekło. -Zachęcił Kook na co Jimin odsunął się od jego szyi i spojrzał mu w oczy. Jungkook schylił się delikatnie w stronę starszego. -To co ChimChim? Opowiesz mi~?-Kook zaczął uwodzić mężczyznę swoim sposobem mówienia. A Jiminowi podobał się sposób w jaki on do niego mówił.
-A skąd wzięło się "ChimChim"?
-Wymyśliłem dla ciebie..to co..?-Przybliżył się tak ,że zetknęli się nosami. No Parka młodszy działał za bardzo. Starszy czuł jak jego członek zaczyna się budzić do życia i to dość w szybkim tempie. -..opowiesz mi? -Zapytał i po tarł swoim nosem policzek starszego. 
-Chodź tu.-Powiedział starszy i wbił się w usta dzieciaka. Jungkook był zaskoczony nagłym pocałunkiem. Starszy delikatnie ocierał się swoimi ustami o wargi młodszego. Obu stronom zrobiło się gorąco. Ciastkowi z lekkiego zawstydzenia i przyjemności, a Jiminowi no cóż on płonął z pożądania. Chciał mieć młodszego tu i teraz. Błagającego o więcej i podnieconego. Brązowo włosy wsunął powoli dłoń pod koszulkę młodszego na co ten jęknął. Kookie po chwili zaczął już ogarniać co się dzieje. Wiedział, że jak za chwilę nie przestaną to będzie musiał wysłać po jakaś dobrą maść na ból dupy dla siebie. Kook nie chętnie oderwał się od starszego i złapał za rękę która wdarła się pod jego koszulkę. Widział na twarzy starszego podniecenie, żądze i lekkie zdenerwowanie, że młodszy przerwał. Jungkook spuścił lekko głowę. 
-Jimin ja...-Zaczął, ale starszy mu przerwał. 
-Wiem zdaje sobie sprawę.
-Przepraszam hyung..-Mruknął i przytulił się do starszego. 
-Nic nie szkodzi.-Powiedział ,a tak naprawdę to był trochę zdenerwowany bo musiał się zadowolić ręką. A to nie godne dla jego członka który czeka już gotowy na złączenie się w jedno z ciałem młodszego. 
-Hyung..masz tam ciasno prawda? 
-Trochę. -Skłamał. 
-Kłamiesz. -Zauważył dzieciak i przejechał palcem po rozporku mężczyzny. Jimin nie spodziewał się takiego ruchu ze strony młodszego dlatego gdy poczuł palec na rozporku z piął się. 
-Nie prowokuj mnie jeszcze bardziej..-Mruknął Jimin gładząc Kookiego bo plecach. -Teraz zejdź. Muszę iść do łazienki.
-Nie musisz hyung.-Jimina zatkało. 
-He? 
-M..mogę...ci...po...pomóc...-Kookie zrobił się cały czerwony.-Je...jeśli ..chesz...-Jungkook po raz pierwszy czuł się tak skrępowany sytuacją oraz sam był zaskoczony propozycją którą podał starszemu. 
-Nie chcę Cię zmuszać..ty też się nie zmuszaj. 
-Ale to moja wina..
-Kookie..-Młodszy mu przerwał. 
-Cicho już. -Zszedł z kolan starego i ukucnął przed nim. Jimin był w lekkim szoku, ale nie protestował. Jedyne co zrobił to przesunął się na skraj kanapy by młodszemu było wygodniej. Kookie niepewnie spojrzał na rozporek starszego. Widział jego podniecenie ,chciał mu pomóc, ale się trochę bał. Podniósł głowę i spojrzał w oczy starszego. Pierwszy raz widział tyle emocji w oczach jakiego kol wiek człowieka. Strach, czułość, miłość, zachwyt, lęk, ulgę, zdenerwowanie i stres. Jednak ta druga i trzecia emocja dodała mu trochę odwagi. Swój wzrok znowu skierował na krocze starszego. Nadal był zdenerwowany, ale trochę mniej. Przysunął głowę do rozporka. Swoją prawą ręką rozpiął guzik i rozporek ,a miał na udzie mężczyzny. Złapał za spodnie starszego i je zaczął ściągać. Ręce mu się trzęsły jak nigdy. Bał się. Gdy pozbył się jego spodni spojrzał na bokserki. Lekko się przeraził wielkością wybrzuszenia. Jednak wziął się w garść i Przysunął twarz do wielkości starszego. Najpierw niepewnie wysunął język i polizał wypukłe miejsce i został wynagrodzony westnieniem starszego. Następnie niepewnie złapał za gumkę od bokserek i powoli ściągnął ,a gdy to zrobił myślał, że zejdzie na zawał. Nie przypuszczał, że straszy będzie aż tak duży...spojrzał w górę i napotkał wzrok starszego. 
-Kookie nie rób tego jeśli nie chcesz. -Jednak młodszy tylko to z irytowało. Uznał, że straszy próbuje mu przekazać, że jest jeszcze dzieciakiem który z pewnością nie robił takich rzeczy. No dobra może nikomu nigdy nie zrobił ani nikt mu, ale to nie znaczy, że nie umie! 
Nie czekając dłużej wysunął język i polizał całą długość starszego i dostał w zamian westchnienie i w dodatku dość głównie. Następnie wziął samą główkę do ust i zaczął ją ssać. Poczuł jak starszy wsuwa dłoń w jego włosy i nic więcej nie robi. Jak by czekał. Kook już nie zwracał na nic uwagi. Wziął całą długość na raz do ust co go zaskoczyło bo była naprawdę duża. Poruszał głową najpierw powoli, a po chwili zaczął przyspieszać. Głośne westchnienia i jęki rozkoszy wydobywały się z ust starszego. Jungkook złapał w dłoń trzon i ścisnął go mocno. Wyciągnął go z ust i zassał się na żołendziu. Usłyszał głośny jęk co go ucieszyło. Poczuł lekkie szarpnięcie za włosy. -Kurwa!  Kookie! - Jimin był na skraju czuł, że długo nie wytrzymam ,a nie chciał mu dojść w usta bo to może urazić młodszego. - Kookie..wy...wyciągnij...nie wytrzymam..-Młodszy zignorował prośbę. Opuścił swoją głowę i wziął go całego w usta. Ssał go i gryzł lekko. Jimin nie wytrzymał. -Kookie!-Krzyknął cicho i doszedł w jego ustach. Czuł się jak w niebie. Nie dość, że dostał spełnienie to pomógł mu ktoś kogo kocha. Spojrzał na młodszego i zobaczył obrazek który z pewnością gdyby zobaczył zaraz po powrocie albo obudzeniu się, a tak naprawdę przy nie ważne jakiej czynności podniecił się i rzucił na dzieciaka. Klęczał przed nim z lekko przymkniętymi oczami, zarumienionymi policzkami i...o boże. Z kącika jego ust było jeszcze widać jak spływa nasienie starszego. Ale nic nie przebije tego co się stało po chwili. Kookie spojrzał na starszego i nie świadomy tego jak to wygląda zlizal językiem pozostałości i pąłknął tak jak zrobił to wcześniej z płynem który dostał on, a spełnienie starszy. Jimin widząc taki obrazek wstał z kanapy, założył swoje bokserki i spodnie które leżały obok i uklękł obok dzieciaka. 
-Jesteś moim aniołem. Kocham Cię Kookie. 
-Ja ciebie też kocham hyung. -Powiedział i przytulił starszego. Był zawstydzony tym wszystkim. 
-Chodź Kookie. Zrobię ci coś do jedzenia.-Zaproponował. 
-Dziękuję. -Powiedział i trzymając dłoń starszego poszedł z nim do kuchni. 

niedziela, 10 stycznia 2016

Zawsze będę cię kochał 10.

Obudziło ich pukanie do drzwi wejściowych. A raczej uderza nie prawdopodobnie pięścią bo było to tak głośne, że dało się to słyszeć w sypialni starszego. Jimin podniósł się niezadowolony, a raczej zły bo jakiś idiota przerwał mu odpoczywanie ze słodkim dzieciakiem w ramionach.
-Co za idiota tak puka? -Warknął Park.
-Leż sobie hyung. Sprawdzę kto to. -Zaproponował Kook podnosząc się zaspany. Jimin przyciągnął go do siebie.
-Ty odpoczywaj slodziaku. -Powiedział i wstał szybko z łóżka, a następnie niemal biegiem skierował się w stronę drzwi. Otworzył je z rozmachem ze złością. W drzwiach zauważył swoją byłą dziewczynę. Chciał już zamknąć drzwi, ale ona je w ostatniej chwili przytrzymala.
-Cześć Park. Przyszłam dać ci ostatnią szansę. -Powiedziała.
-Że co?
-No to. Możesz mnie przeprosić za to co powiedziałeś wcześniej, a ja udam, że to się nie zdążyło.
-Aha. Ale wiesz, że ja nie mam zamiaru cie przepraszać i wracać do ciebie? Zaczekaj gdzieś tu były dwa pudełka z twoimi rzeczami.. chyba, że je Kookie wywalił. Zaczekaj zapytam. Kookie!
-Co?!-Dało się usłyszeć z góry.
-Gdzie są te dwa pudełka które leżały obok kanapy?!
-W kuchni przy śmieciach ,a co?!
-Nic Ciastuś! Przyszła moja była po rzeczy! -Kook z prędkością światła znalazł się przy Jiminie. Uśmiechnął się do dziewczyny z blond włosami.
-Cześć. Widzieliśmy się już ostatnim razem. Poczekaj za chwilę przynio...-Jimin przerwał mu w połowie zdania.
-Ja je przyniosę Kookie. Musisz odpoczywać. Dziś się już napracowałeś w kuchni.-Powiedział glaskajac go po głowie.
-Musze jeszcze posprzątać w mieszkaniu.-Zauważył młodszy i skierował się do łazienki.
-Widzisz. Ty jak przychodzilaś to nic nie robiłaś, a Ciastuś mi gotuje i sprząta. Ah. Ideał w czystej postaci. -Powiedział i poszedł do kuchni po pudełka. Dziewczyna ze złością weszła do mieszkania i zamknęła drzwi. Kookie wyszedł z łazienki ze scierkami do kurzu.
-Zapomniałem zapytać na pijesz się czegoś?
-Pff. Odczep się dzieciaku.
-Ej .Nie pozwalaj sobie. -Warknął Jimin wchodząc do salonu. Pod jedna pachą trzymał pudełka, a w drugiej ręce trzymał worek na śmieci. -To twoje pudełka ,a to. -Dał jej do ręki worek. -Wyżyć jak będziesz przechodzić obok koszy.
-Jimin...-Powiedział cicho JungKook.
-Chyba cie pojebało. -Wypuściła worek z rąk. -Pożałujesz tego. Ty i twój pieprzony dzieciak.
-Weź wyjdź. -Powiedział w końcu Jimin i wypchnął ją z mieszkania. Spojrzał na Ciastka. -Kurze? Kookie jutro to zrobisz. Wracajmy do łóżka...-Do drzwi ktoś znowu zapukał. Jimin był podminowany. Otworzył drzwi i zobaczył Hoseoka.
-Cześć Jimin! -Przywitał się, a Park zamknął mu drzwi przed nosem. Kook widząc zajście podszedł szybko i otworzył drzwi.
-Przepraszam za niego. -Powiedział do Junga z delikatnym uśmiechem. Po chwili skierowal spojrzenie na Jimina. -Hyung. Nie powinien się tak ludzi witać. -Powiedział i lekko klepnął go w ramię.
-Właśnie. -Powiedział chłopak w drzwiach i również klepnął Jimina. Tyle, że mocniej. -Wreszcie mamy okazję porozmawiać Kookie. -Powiedział z uśmiechem Hoseok.
-Znamy ?-Zdziwił się młodszy.
-Ja ciebie tak, ale sądząc po zdziwieniu mam rozumieć, że ten głupek nie powiedział ci ,ze istnieje taka osoba jak Jung Hoseok. -Jimin prychnąl.
-Wejdź Hoseok- Powiedział Park. Po chwili cała trójka siedziała w salonie.
-Więc ty i Jimin Hyung się przyjaźnicie tak?
-Tak. Ciesze się, że Cię poznałem Kookie. Jesteś naprawdę uroczy.
-Ej. Nie podrywaj mojego słodziaka. -Warknął Jimin.
-Sorry. -Jung podniósł ręce w obronnym geście.

sobota, 9 stycznia 2016

Zawsze będę cię kochał 9.

Jimina obudził cudowny zapach. Przetarł zdziwiony pięścią oko. Spojrzał w miejsce gdzie powinien leżeć Kookie, ale niestety go tam nie było co oznaczało, że jest w kuchni. Przeciągnął się w łóżku. Dzień zapowiadał się cudny. Jimin zwlokł się z łóżka i poszedł w stronę kuchni. Gdy wchodził przymknął oczy i zawołał z uśmiechem jednocześnie się przeciągając.
-Dzień dobry słoneczko!
-Dzień dobry synu. -Przywitał go głos matki. Otworzył oczy i zobaczył jak jego matka siedzi przy stole kuchennym, a Jungkook coś gotuje. Młodszy odwrócił się w jego stronę lekko zarzenowany.
-Mamo.,a co ty tutaj robisz? -Zapytał patrząc na nią ze nie zrozumieniem. Ona tylko pokręciła głową.
-Jimin hyung. Twoja mama wczoraj mówiła, że przyjdzie po południu. Jest po jedenastej. -Zauważył młodszy.
-A. No tak. A kto cię wpuścił mamo?-Zapytał i usiadł przy stole na przeciwko matki.
-Jungkook mnie wpuścił. Jest naprawdę miłym młodzieńcem.
-To oczywiste. -Powiedział Jimin i spojrzał na młodszego. -Co tam gotujesz Jungkook?
-Obiad hyung. -Powiedział mieszając coś w garnku.
-Ale nawet dwunastej nie ma. -Zauważył starszy.
-Wiem hyung, ale wolę zacząć wcześniej i skończyć niż zacząć później i tego nie zrobić. -Powiedział czarnowlosy.
-Oh JungKook. Gdybyś był dziewczyną byłbyś idealną dziewczyną dla mojego syna. -Powiedziała rozmarzona pani Park.
-Co nie mamo?  Już mu to mówiłem. -Powiedział Jimin i posłał młodszemu prowokujacy uśmiech.
-Dobrze. Ja się będę już zbierać. -Powiedziała kobieta wstając od stołu. Jimin był tym zaskoczony.
-Już?
-Tak. I tak siedziałam tu dwie godziny. Gdybyś nie spał to byś wiedział. Ale przynajmniej poznałam Jungkooka i mieliśmy okazję porozmawiać. -Jimin ucieszył się, że matka już idzie. Kochał ją, ale teraz ważniejszy jest Kook który coś miesza w garnkach.
-Dobrze mamo. Następnym razem napisz dobrze? -Zawołał za nią.
-Dobrze. Dowodzenia! -Usłyszał i jej równo z Jungkook odpowiedzieli. Gdy byli już sami Jimin wstał i podszedł do kooka obejmując go od tyłu w pasie i przytulił do siebie.
-I jak ci poszła rozmowa? -Wymruczal mu do ucha.
-Całkiem miło. -Powiedział. -Jimin. Następnym razem jak jesteś "zmęczony"
to idź sam spać.
-Ale dlaczego? Mi się z tobą najlepiej śpi.
-Hyung. Nie zachowuj się jak dziecko. A właśnie przyszedł ci SMS.
-Serio?
-Tak. Twój szef.
-Oh pewnie mnie zwolnił. E tam. Rodzice mi dają pieniądze. Mam ich już tyle , że spokojnie do końca życia mi wystarczy. -Powiedział i dał młodszemu buziaka w policzek.
-Hyung! -Pisnąl.
-Moja cudna żonka. Gotuje dla swojego męża. Brakuje nam tylko dzieci. -Wymruczal zmysłowo do ucha dzieciaka.
-Hyung. Przypominam, że jestem nie legalny, a co ważniejsze...nie jesteśmy nawet parą.
-Co? Przecież ja kocham ciebie, a ty mnie.
-No tak, ale nie zapytałes mnie o to.
-Będziesz ze mną słodziaku?
-Nie.
-Ale Jungkookie. Jesteśm razem i kropka nawet jak powiesz nie. Dla mnie Nie znaczy Tak. -Młodszy przewrócił oczami.
-Jak tam sobie chcesz.
-Mój słodziaku. -Powiedział i pocałował jego policzek po raz kolejny. -kiedy będzie obiad? -Zapytał.
-Jak się zrobi.
-Ale ja jestem głodny.
-Dziwisz się ? Nie jedliśmy wczoraj kolacji. Dziś nie jadłes śniadania. I się dziwisz, że głodny jesteś. Poczekaj kilka minut. -Powiedział.
-Dobrze.
Po kilku minutach tak jak obiecał młodszy jedzenie było gotowe. Nałożył starszemu, a następnie sobie. Był zadowolony z efektu. Obserwował jak starszy zasada się daniem które prsyzadzil. Składało się z mięsa, makaronu i sosu. Nie pamiętał nazywa, ale zapamiętał jak to się robi bi kiedyś miał nianie z którą raz coś takiego ugotował. Jimin zjadł dwa pełne talerze. Po zjedzeniu nie można powiedzieć ,że zszedł z krzesła tylko się sturlał.
-Oh jestem pełny.
-Dużo zjadłes Jimin. -Przyznał młodszy.
-To było takie dobre. Zjadł bym jeszcze ale nie mam miejsca. Kookie daj mi jeszcze buzi i będzie idealnie. -Powiedział starszy.
-O buzi możesz zapomnieć. -Powiedział młodszy i wyszedł z kuchni prosto do sypialni.
-Gdzie idziesz?-Zawołał za nim Jimin.
-Przespać się. Trochę zmęczony jestem...-Ledwo dokończył, a obok niego już przebiegł Jimin. -Co za dzieciak mruknął. Podszedł do drzwi sypialni starszego i spojrzał w głąb pokoju. Na łóżku leżał Jimin z uśmiechem na pół twarzy.
-Co za zbieg okoliczności. Ja też miałem się właśnie położyć. -Posłał mu uwodzicielskie spojrzenie.
-Milej drzemki Hyung. -Powiedział Kook i zamknął drzwi do jego sypialni, a sam poszedł do pokoju gościnnego. Wszedł do niego i położył się na łóżku. Cholera...Jimin miał rację. Tamto łóżko jest lepsze. Do pokoju wszedł zdołowany Jimin.
-Jestem aż tak beznadziejny w łóżku? -Zapytał, a Kook zrobił się czerwony. -Przecież jestem idealny. Nie zabieram ci kołdry, nie chrapie, nie bije przez sen, nie gadam przez sen. Przytylam cie głaszcze...-Mówił.
-Hyung. Miałeś racje. Tamto łóżko jest lepsze...i czy mog..-Jimin podbiegł do niego i go podniósł i stylem ślubnym zaniósł do swojej sypialni. Położył go na łóżku i powiedział.
-Wiedziałem, że i tak ty trafisz.
-Tak, tak.
-To  co drzemka? -Zapytał i pocałował jego czoło.
-Tak. -Jungkook zamknął oczy i wtulil się w klatkę piersiową starszego zasypiając.

czwartek, 7 stycznia 2016

Zawsze będę cię kochał 8.

Jimin odsunął się delikatnie od JungKook. 
-Co jest maluchu? -Zapytał głaszcząc go po głowie.
-Mnie to trochę krępuje hyung. A nie jestem dzieckiem i wiem jak to się może skończyć. -Powiedział z lekkim rumieńcem na twarzy. Starszy obserwował go trawiąc informacje. Po chwili zrozumiał co miał na myśli młodszy. 
-Kookie przecież ja cię os razu do łóżka nie zaciągne. Znam zasady. Po pierwszej randce...-Zaczął, ale młodszy mu przerwał. 
-Jesteś zboczeńcem hyung? 
-Co? Nie. Kookie źle to odbierasz. Poza tym daj mi skończyć.-Młodszy skinął głową delikatnie i zaczął wpatrywać się w Jimina.-Tak jak mówiłem. Po pierwszej randce mogę cię pocałować. I tak też było. 
-To my mieliśmy jakaś randkę? -Zdziwił się młodszy. Jimin wytrzeszczył oczy. 
-Mówisz poważnie? JungKook. A z kim byłeś ostatnio w kawiarni? Z chłopakiem ze sklepu. -Powiedział i szturchnął go delikatnie w żebra. 
-To nie była randka tylko spotkanie. -Powiedział JungKook krzyżując ręce na piersi. 
-Dla ciebie nie , a dla mnie tak.-Burknął starszy. -Po drugiej randce mogę cię obejmować i mówić zdrobniale.-Powiedział i puścił mu oczko. 
-Hyung. Nie było pierwszej randki, a t mówisz juz o drugiej! -Zawołał młodszy. 
-Nie było? A jak wracaliśmy z parku gdy do mnie zadzwoniłeś i razem spaliśmy w moim łóżku?-Powiedział ze zwycięskim uśmiechem. 
-Zasnąłem na kanapie, a ty zaniosłeś mnie do sypialni i położyłeś się obok.-Młodszy odbił piłeczkę. 
-Kook. To był randki. A z tego co wiem mogę podjąć przyjemne działania jak..-Młodszy znowu mu przerwał. 
-Jak będę pełno letni hyung. Jestem dla ciebie nielegalny. -Powiedział młodszy z uśmiechem. 
-Zapamiętam to sobie. -Powiedział starszy. -Dobrze, a teraz zjedzmy coś. Głodny jestem. -Powiedział i przytulił się do młodszego. -Zamówimy pizzę? Chyba, że mi coś dobrego ugotujesz słodziutki. -Mruknął do niego. 
-Hyung. Urosniesz w pasie. Nie powinno się jeść takich rzeczy przed snem. Ugotował bym coś, ale nie mam już na nic siły.-Powiedział i oparł głowę o ramię kolegi. 
-Podał byś mi telefon? Leży ooo tam..-Powiedział pokazując na fotel. Na fotelu leżał telefon starszego. JungKook spojrzał na niego. 
-Serio Jimin? Serio? On leży może  dwa metry od ciebie. -Klepnął się lekko w głowę. 
-Maluszku podaj mi ten telefon. Proszę. Będę trzymał łapki przy sobie w nocy i cię nie zmacam. -Obiecał. Kookie pokręcił głową i podał starszemu telefon. Gdy starszy miał go już w rękach dodał. -Ale nie dzisiejszej. -Uśmiechnął się do niego i poruszył sugestywnie brwiami. 
-Czasami mam ochotę cię uderzyć.-Powiedział czarno włosy. 
-Też cię kocham. -Zaśmiał się starszy i cmoknął go w policzek. Dzieciak zrobił się lekko czerwony. Po chwili Jimin i JungKook kłucili się o to kto idzie się kompać za nim przyjdzie gość z piszą. 
-Ale hyung. Uważam, że to ja powinienem iść pierwszy. Jestem młodszy. 
-Właśnie. Młodszy. Starszym się ustępuje. 
-A nie znasz ,, Najpierw kobiety i dzieci"? 
-Znam to. 
-Więc ja idę pierwszy. 
-Dobra. -Powiedział ,a jego oczy zaczęły błyszczeć. Ciastkowi się to nie spodobało. 
-Co jest? 
-Bo mówisz kobiety i dzieci, a ty się do obu kategorii zaliczasz. 
-Niby jakim cudem? -Prychnął. 
-Właśnie się zachowujesz jak laska z okresem. A dzieckiem jesteś. 
-Nie mam okresu. -Burknął do starszego. 
-Co? Czemu? Spóźnia ci się? Zostaniemy rodzicami? -Zaczął się lekko śmiać. 
-Pf. Dobra idź pierwszy. 
-Damy mają pierwszeństwo.-Jimin grzecznie się skłonił w pół i wskazał dłonią drzwi łazienki. JungKook przewrócił oczami i poszedł najpierw do jednego z kartonów. Wyciągnął piżame i poszedł do łazienki. Umyl się dość szybko. Po nim poszedł Jimin, a młodszy usiadł na kanapie i zaczął oglądać telewizję. Po kilku minutach przyszedł Jimin w samym ręczniku. Kook poczerwieniał. 
-Jiminie. Rasowy zboczeńcu. Ubierz się. 
-Kookie nie jesteś Jeszcze Moją żoną abyś mówił mi jak mam chodzić ubrany. -Zaśmiał się. Usłyszeli dzwonek do drzwi. Kook podszedł i je otworzył. Stał w nich jakiś pryszczaty nastolatek.  Ale pomimo trondziku był całkiem ładny. Kook się do niego miło uśmiechnął. Jimin widząc to wszystko podszedł w samym ręczniku związanym wokół bioder. 
-Kookie kotku. Zapomniałeś pieniędzy. -Powiedział i podszedł do dwójki. Dostawca się lekko zmieszał. Zapłacili mu i wyszedł. 
-,, Kookie kotku. Zapomniałeś pieniędzy"-JungKook nasladował Jimina. 
-No co? Dziwnie na ciebie patrzył. Poza tym wole powiedzieć niż podejść i cię zacząć całować na jego oczach.-Gdy dostrzegł wzrok młodszego od razu się poprawił. -Ale ty całujesz wspaniale. -Powiedział i zrobił dziubek myśląc, że Kook go po całuje. Jednak tak się nie stało. Nagle do salonu weszła jakaś kobieta w wieku no tak średnio 45. Spojrzała krytycznie na Jimina, a po chwili zaczęła patrzeć na JungKook. 
-Dzień wieczór synu. -Jimin słysząc głos matki aż się podniósł.
-Cześć mamo. -Powiedział. 
-Dlaczego biegasz w ręczniku po domu? Idź się ubierz. 
-Mamo. Jestem pełnoletni. I jestem w swoim mieszkaniu. 
-A jestem twoją matka. Już. -Jimin spuścił głowę i poszedł do sypialni się przebrać. Przegrał z matką...na oczach JungKook. Ciastek może go wziąść za dziecko które zawsze słucha się mamusi. Kobieta gdy Jimin wyszedł usiadła obok Kooka. 
-Dobry wieczór. Jestem matką Jimina, a ty jesteś? 
-Jeon JungKook. Kolega Jimina hyunga. 
-Dlaczego jecie pizze?  To nie zdrowe. 
-Tak wiem mówiłem mu to, ale musiał postawić na swoim. 
-Cały Jimin. -O wilku mowa. Jimin wszedł do salonu. 
-Po co przyszlas mamo?
-Przyszłam zobaczyć co tam u ciebie. Dawno mnie tutaj nie było. 
-To miłe. Ale po zjedzeniu mieliśmy zamiar pójść spać. 
-Mieliśmy zamiar? On u ciebie nocuje? 
-Tak. A raczej chwilowo mieszka..
-Aha. -Ścieła obojgu wzrokiem. -Ja już będę szła. Przyjdę jutro popołudniu. -Powiedziała po czym wyszła. Jimin opadł obok Kooka. 
-No Ciastek. Poznałeś już moja matkę. 
-Wydaje się być miła ja na swój charakter. 
-No nie wiem. Ale wygląda na to, że Cię chociaż trochę polubiła. Dobra. Już nie jestem głodny. Jej wizyta odebrała mi apetyt. 
-Oj Jimin. To twoja mama bądź miły. 
-Wredna jest i uparta. 
-Tak jak ty. -Powiedział młodszy. Jimin go złapał i podniósł stylem ślubnym. Poszedł z nim do sypialni gaszac światła. Gdy weszli młodszy zaczął. 
-Hyung!
-Ciii. Zmęczony jestem. -Opadł z JungKook w ramionach na łóżku. 
-A...ale. .-Jimin przykrył ich kołdrą. 
-Ciasteczko. Pogadamy rano. Daj spać. -Powiedział i przytulił go do siebie bardziej. Zanim Jimin zdążył zasnąć poczuł jak młodszy wtula się w jego ciało. 

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Zawsze będę cię kochał 7.

Było już późne popołudnie. Jungkook po dzisiejszej akcji postanowił ,że zostanie u Jimina na czas aż to wszystko się uspokoi. Siedział właśnie w salonie i obserwował jak Jimin szuka czegoś w szafce na której stał telewizor.
-Hyung. Czego szukasz? -Zapytał w końcu. 
-Takiej małej wizytówki...O! Jest! -Ucieszył się. 
-Po co ci ona? 
-Na niej jest numer telefonu do prawnika. 
-Prawnika? Po co ci prawnik? -Jimin usiadł obok ciastka i przyciągnął go do siebie. 
-Nie pozwolę ci wrócić do domu. Przecież ojciec cie zabije. -Powiedział glaskając młodszego po policzku. - Co ty na to? Uwolnisz się od ojca ,zamieszkasz ze mną..będzie ci tu jak w raju. Twoim prywatnym raju.- Mruknął mu do ucha. Kooka przeszły dreszcze. Telefon młodszego zaczął wibrowac na stole. Młodszy sięgnął po niego i zauważył, że na ekranie widnieje imię jego przyjaciela. ,, TaeTae" dzwoni. Odebrał przychodzące połączenie.
-Cześć Tae. 
-Hej Ciastek. Dlaczego nie było Cię w szkole? 
-Ojciec. ..
-Oj..rozumiem. Przyjdę do ciebie. 
-Nie ma mnie w domu Tae. -Jimin całkiem "przypadkiem" przesunął się w stronę młodszego. I wcale nie przyłożył swojego ucha do telefonu by lepiej słyszeć. 
-To gdzie jesteś? -Zapytał. 
-U Jimina. 
-Uu Kookie. Szalejesz! Słuchaj ten trzecio klasista Junsu. Ten nadenty sportowiec co myśli, że jest najfajniejszy.
-Czego chciał?
-Chciał wiedzieć gdzie jesteś i twój numer. Dałem mu jakiś przypadkowy, a najgorsze, że znowu mówił na ciebie "Miś"-Jiminowi zaczęło się to nie podobać.
-Kto to Junsu? -Zapytał prześwietlając Kooka wzrokiem.
-Taki idiota co ciągle za mną łazi w szkole, a ja go splawiam.
-Kook z kim ty tam gadasz?
-Z Jimimem. -Powiedział starszy przyciskajac do siebie Kooka. -Powiedz temu gogusiowi ,że jak się nie odczepi od ciastka to Park Jimin go znajdzie.
-Nie ma sprawy. Dobra ciastek. Sądzę, że jesteś w dobrych rękach na chwilę obecną. Muszę kończyć pa.
-Pa.-Pożegnał się. -,, Powiedz temu gogusiowi, że jak się nie odczepi od ciastka to Park Jimin go znajdzie"-Kook zaczął naśladować głos chłopaka obok.
-Oj Ciastek. Gdybyś ty wiedział jaki ja miałem respekt w śród ludzi w szkole.
-Serio?  A ile LAT temu to było?
-Kook no wiesz ty co. Taki stary to ja nie jestem.
                            ~~~~~~~~
Tae wszedł do szkoły i szedł w stronę szafki by wyciągnąć książki gdy podeszła do niego dość duża grupa chłopaków.
-Te rudy. Gdzie jest ten słodziak? Znowu go nie ma? -Brązowo włosy chłopak który był o głowę wyższy od Tae podszedł do niego. -Nie patrzył jednak na niego.
-Nie ma go dzisiaj. -Powiedział nadal nie patrząc na niego.
-Może trochę więcej grzeczności palancie. -Warknął trzecio klasista. -Wiesz co mam ochotę zrobić z tą słodką laleczką?
-A rusz tylko Kooka.
-Bo co mi zrobisz?
-Coś na pewno. Ale Park Jimin już może cię już tak ulgowo nie potraktować. -Sportowiec pobladł lekko.
-P..Park Jimin? -Chłopaki którzy stali za nim zaczęli coś szeptać? -Co PARK ma do tej laleczki? -Zapytał zdenerwowany.
-No wiesz...wygląda na to, że się zaprzyjaznili. A co boisz się go?
-Nie. -Prychnął.
-To się nie pogniewasz o to, że Jimin jutro przyprowadzi Kooka do szkoły i pokaże mu kto go cały czas zaczepia. - Wyższy uderzył ręką o szafkę obok głowy rudego.
-Spróbuj ty tylko coś powiedzieć.
-Dotknij mnie, a Kooka wszystko powie Parkowi. -Sportowiec się wściekł i odszedł wraz z grupą. Po lekcjach Tae wyszedł spokojnym krokiem na dziedziniec.
-Tae! -Usłyszał głos swojego przyjaciela. Obrócił się w prawo i dostrzegł go wraz z Jiminem.
-Cześć Kook. Cześć Jimin.
-Cześć. -Przywitał się Park ze zmieszaniem na twarzy.
-Kook słuchaj przyszedł ten idiota znowu i pytał o ciebie. Powiedziałem mu , że ma się doczepić inaczej Jimin go znajdzie. Pierwszy raz widziałem go jak tak szybko się zmył. -Zaśmiał się.
-Nie dziwie się Tae. Jimin gdy chodził do szkoły to był w niej postrachem. A najlepsze, że chodził do tej szkoły. -Zaśmiał się najmłodszy.
-Czy to Jungkook?! Junsu!  Twoja wymarzona dupa przyszła! -Ktoś zawołał. Junsu po chwili podszedł do JumgKook.
-Hej slodziaku. -Powiedział podchodząc do niego.
-Ekhem...Kim jesteś, że nazywasz moje małe ciasteczko slodziakiem?
-A co cię to. -Powiedział nie zdając sobie sprawy z tego, że to jest Park Jimin. Postrach który kiedyś był w tej szkole. I został wywalony.
-Uważaj do kogo mówisz szczeniaku. -Warknął a w jego głosie słychać było złość.
-Bo co?
-Jestem Park Jimin gnoju. -Chłopak, aż pobladł.
-T...t...o ty...!?
-Tak. I jeszcze raz dowiem się, że chociaż spojrzałes na Kookiego albo jego przyjaciela..to ci się może krzywda stać. Rozumiesz?
-R...rozumiem.
-Dobrze, aż teraz wypad. -Brązowo włosy zmył się z prędkością światła.
-No. No. Jimin Hyung. Mam cie nazywać swoim Księciem z Bajki? -Zaśmiał się najmłodszych.
-Może mi mówić jak chcesz Ciasteczko. -Powiedział i pocałował jego czoło. Jungkook zarumienil się.
-Jestem tu. -Przypominał Tae.
-Przepraszam. -Powiedział czarno włosy.
-Po co tu przyszłoście?
-Musze pogadać z nauczycielami. Biorę sobie kilka dni wolnego od szkoły.
-Dlaczego?
-Ja i Jimin chcemy wszcząć postępowanie przeciwko mojemu ojcu, a w dodatku musze przenieść swoje rzeczy do domu Jimina.
-Po co do Jimina?
-Bo ummm..
-Chcę aby Kookie czuł się bezpiecznie. A tak będę miał przynajmniej go na oku.
-a..rozumiem. Dobra. Ja idę bo zmęczony jakiś jestem. Pa.
-Pa.-Jungkook i Jimin pożegnali się i poszli do dyrektora. Zapisali w drzwi. Weszli gdy usłyszeli pozwolenie.
Dyrektor widząc Jimina zdziwił się. Dobrze go pamiętał.
-Dzień dobry. -Przywitał się Jimin i Jungkook.
-Dzień dobry. -Odpowiedział im mężczyzna. -Więc o co chodzi?
-Panie dyrektorze. Chciałbym pana uprzedzić, że mnie nie będzie przez kilka dni w szkole.
-Dlaczego?
-Ponieważ...
-Spokojnie Kookie. Ja wszystko wyjaśnię. -Powiedział Jimin na co Kook kiwnal głową. -Widzi pan. Kook ma problemy z ojcem który się nad nim od dłuższego czasu znęca. Dzwonilismy już do mojego znajomego prawnika i mamy mieć z nim jutro spotkanie. Ojciec Jungkook będzie miał sprawę w sądzie za to. Do tego wchodzi przeprowadzka Kooka.
-Rozumiem. A powiedz Jungkook. Gdzie będziesz mieszkał? Z tego co mi wiadomo, nie masz rodziny w pobliżu.
-To prawda. Będę mieszkał na ten czas u Jimina.
-U niego?
-Jest problem? Z tego co mi wiadomo on jest teraz moim opiekunem skoro ojciec jest na przesłuchaniu, a matki nie mama.
-Nie mam problemu Jeon. Tylko kiedy zamierzasz wrócić do szkoły?
-Proszę dać mu dwa tygodnie. Kooka nie może się za martwić tym wszystkim. Trochę za dużo dla niego ni uważa pan? Kłopoty w domu, sprawa w sądzie, zamknięcie ojca w więzieniu a teraz jeszcze nauka...Może nie wytrzymać psychicznie.
-Racja. .dobrze Dostaniesz dwa tygodnie czasu. Ja usprawiedliwienie ci te nie obecności. A teraz przepraszam musze się czymś ważnym zająć. -Chłopcy wyszli z gabinetu. Jungkook objął starszego.
-Mój cudowny aktorze...,,Może nie wytrzymać psychicznie"
-Ciastek..to prawda poza tym teraz będziesz miał dużo wolnego czasu. Będziesz mógł siedzieć ze mną w domu..-Mruczal mu do ucha.
-Jedziemy do mojego domu po rzeczy póki ojciec jest na przesłuchaniu?
-Dobrze. -Po pół godzinie byli już pod hotelem w którym mieszkał kiedyś Kook. Weszli do środka i poszli do windy. Pojechali na najwyższe piętro po czym wyszli. Z pokoju chłopaka wzięli dość sporo rzeczy jak : laptopa, książki, ubrania i przybory które mu się przydadzą w łazience do ogarnięcia buźki i by być pięknym i zadbanym. Gdy po dwóch godzinach przyjechali samochodem starszego nie chciało się im nawet tego zanosić, ale musieli. Gdy postawili torbę i kilka pudełek w salonie usiedli na kanapie.
-To co ciastek? Co robimy?
-Nie wiem Hyung. Jest dopiero 19, a mi się już chce spać.
-To co? Idziesz się umyć, a potem dreptasz do mojego pokoju spać?
-Będę spać w pokoju gościnnym.
-Hę?  Ale dlaczego tam? W mojej sypialni jest wygodniejsze łóżko w dodatku jest tak duże ,że nas spokojnie pomieści..poza tym już razem spaliśmy.
-Wiem ,ale nie chce byś był przeze mnie nie wyspany. I tak już Ci się na głowę zwalilem z tymi problemami.
-Mi to nie przeszkadza kotku. -Pocałował go w policzek.
-Jimin. -Zaczął.