Był wtorek. Kookie jeszcze smacznie spał i przytulał się do Jimina. Zaczął dzwonić budzik. Starszy sięgnął po niego aby go wyłączyć jednak gdy to się nie udawało wziął go do ręki i wyrzucił przez okno które było otwarte...cudem uniknęło wybicia. Gdy Jimin na nowo ułożył się na łóżku przytulajac kooka ten zaczął się wiercić.
-Śpij Ciasteczko moje śpij~- Zaczął śpiewać, ale bardziej..to przypominało zew godowy łosia. Kook otworzył oczy.
-Co? Już rano? -Zapytał podnosząc się.
-Tak kochanie. Mam prośbę. -Kook spojrzał pół przytomny na Jimina. -Zostań dziś w domu. Ja ci to usprawiedliwienie, że się źle czułeś~-Mruczał do niego.
-Hyung. Ty wiesz dobrze, że nie mogę się opuszczać w nauce.
-Wiem, ale ja będę tęsknić. -Zawył.
-A ty dziś coś robisz?
-Mam zamiar zostać w domku z moim małym księciem.
-Hyung....nie mogę. Musze już wstać. -Jak powiedział tak zrobił. Szybko pobierał wszystkie swoje graty i poszedł do szkoły lecz zanim wyszedł musiał dać buzi Jiminowi.
Kook był w drodze do szkoły gdy dostał SMS' a.
Jimin: Hej kotek..kiedy wrócisz?
Jungkook:Ale ja dopiero wyszedłem z domu. ..
Jimin:Kookie?
Jungkook:Słucham?
Jimin:Nie mów słucham...bo cię wyrucham :)
Jungkook:Chciałbyś. Dobra ja kończę pa pa :*
Jimin:Śnie o tym dniami i nocami^^ ok. To napisze do ciebie później.
Jungkook wszedł do szkoły. Było nudno, nudno i jeszcze raz nudno.
*******
Wiem, że krótki ;_;
Ale taki miał być ;3
Następny będzie długi. Obiecuje *^*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz