Jimin spojrzał na swoją babcie. Poczuł jak Kook zaczyna się denerwować więc przyciągnął go bliżej siebie.
-Jimin. Możemy porozmawiać? -Zapytała kobieta.
-Jasne babciu. Kookie poczekaj tu dobrze? -Zapytał z uśmiechem na co młodszy pokiwał głową i puścił starszego idąc w stronę wolnego fotela. Jimin wyszedł ze swoją babcią z salonu i weszli do kuchni gdzie była matka Jimina. Gdy kobieta zauważyła ich od razu się zorientowała, że nie ma z nimi kookiego.
-Gdzie jest Jungkook synu?
-Został w salonie. -Powiedział, a jego matka wyszła. Spojrzał na matkę swojego ojca.
-Jimin czy ty i ten chłopak..jesteście razem?
-Nie chce cię o kłamywać. Tak. Tak jesteśmy. Kocham jego , a on kocha mnie. -Powiedział pewnie.
-Jesteś pewien? Może mu chodzić o pieniądze.
-Nie. Tak naprawdę Kookie jest z bogatej rodziny...tyle, że..to opowieść na dłuższą chwilę. Powiem krótko. Wyprowadził się od ojca który się nad nim znęcał ,a matki nie ma i nawet jej nie pamięta.
-Och. Rozumiem. Tak cz inaczej...cieszy mnie to.-Powiedziała z uśmiechem.
-Że co babciu? Ty zawsze mnie krytykowałas jak matka ,a teraz co? Musiał się pojawić mój słodki cukiereczek aby wszyscy mnie chwalili?
-Jesteś zabawny. -Powiedziała. -Będę cię krytykować, ale przy innych. Oczywiście twój ojciec będzie niezadowolony.
-Wiem. Z nim będzie najtrudniej. Wrócimy już do reszty?
-Tak.-Wrócili do salonu. Jimin był szczęśliwy. Po raz pierwszy rozmawiał z babcią w taki sposób i nie krytykowała go...cud. Jednak przeżył większe zaskoczenie gdy weszli do salonu, a po dzieciach nie było śladu.
-Gdzie są dzieci? -Zapytał Jimin.-I gdzie Kookie?
-Nie uwierzysz. Wszystkie dzieci grzecznie się bawią w chowanego. Jungkook byłby wspaniałym i czułym ojcem! -Zachwycala się matka Jimina.
-Kookie prędzej będzie matką. -Prychnąl Jimin. Wszyscy na niego spojrzeli. -Co? -Nagle z nikąd pojawił się Kook.
-Już wróciłeś hyung?
-Aha. -Mruknął i pogłaskał go po włosach. -Mam wam wszystkim coś do powiedzenia. Ja i Jungkook jesteśmy parą. -Oznajmił dumnie przez co jego matka omal nie zemdlała. Ciotki patrzyły na niego ,a wujkowie...skamienieli. Kook zrobił się czerwony.
-Jak to razem? -Zapytała matka Jimina.
-Tak po prostu mamo. Ja go kocham, on kocha mnie. Chce mu się kiedyś oświadczyć i wziąć z nim ślub. -Powiedział dumny. Tym razem jego matka na serio zemdlała. Po szybkiej interwencji przybyła karetka. Po kilku minutach było już wszystko dobrze.
-Jimin...i...Jungkook. ... TAK!-Krzyknęła uratowana kobieta. -Może to nie to czego chciałam, ale...Jungkook będzie w tej rodzinie !-Zachwycala się. Kook tylko zaczął.
-Jimin. Hyung. Możemy już wracać? Zmęczony jestem. -Jimin już czuł, że chłopak jest zły.
-Tak kochanie jedziemy..dziękuję i do zobaczenia .-Powiedział i wyszli. Kook nie odzywał się do końca powrotu. Jednak piekło zaczęło się gdy przekroczyli próg mieszkania.
-Jimin.-Syknął.
-Kochanie prędzej czy później by się dowiedzieli. -Młodszy tylko Prychnąl i ruszył do sypialni, a Jimin za nim.
-A co z moją niespodzianką?
-Nie będę na ciebie obrażony, że nie omówiłes tego ze mną.
-Kookie~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz