-Co jest maluchu? -Zapytał głaszcząc go po głowie.
-Mnie to trochę krępuje hyung. A nie jestem dzieckiem i wiem jak to się może skończyć. -Powiedział z lekkim rumieńcem na twarzy. Starszy obserwował go trawiąc informacje. Po chwili zrozumiał co miał na myśli młodszy.
-Kookie przecież ja cię os razu do łóżka nie zaciągne. Znam zasady. Po pierwszej randce...-Zaczął, ale młodszy mu przerwał.
-Jesteś zboczeńcem hyung?
-Co? Nie. Kookie źle to odbierasz. Poza tym daj mi skończyć.-Młodszy skinął głową delikatnie i zaczął wpatrywać się w Jimina.-Tak jak mówiłem. Po pierwszej randce mogę cię pocałować. I tak też było.
-To my mieliśmy jakaś randkę? -Zdziwił się młodszy. Jimin wytrzeszczył oczy.
-Mówisz poważnie? JungKook. A z kim byłeś ostatnio w kawiarni? Z chłopakiem ze sklepu. -Powiedział i szturchnął go delikatnie w żebra.
-To nie była randka tylko spotkanie. -Powiedział JungKook krzyżując ręce na piersi.
-Dla ciebie nie , a dla mnie tak.-Burknął starszy. -Po drugiej randce mogę cię obejmować i mówić zdrobniale.-Powiedział i puścił mu oczko.
-Hyung. Nie było pierwszej randki, a t mówisz juz o drugiej! -Zawołał młodszy.
-Nie było? A jak wracaliśmy z parku gdy do mnie zadzwoniłeś i razem spaliśmy w moim łóżku?-Powiedział ze zwycięskim uśmiechem.
-Zasnąłem na kanapie, a ty zaniosłeś mnie do sypialni i położyłeś się obok.-Młodszy odbił piłeczkę.
-Kook. To był randki. A z tego co wiem mogę podjąć przyjemne działania jak..-Młodszy znowu mu przerwał.
-Jak będę pełno letni hyung. Jestem dla ciebie nielegalny. -Powiedział młodszy z uśmiechem.
-Zapamiętam to sobie. -Powiedział starszy. -Dobrze, a teraz zjedzmy coś. Głodny jestem. -Powiedział i przytulił się do młodszego. -Zamówimy pizzę? Chyba, że mi coś dobrego ugotujesz słodziutki. -Mruknął do niego.
-Hyung. Urosniesz w pasie. Nie powinno się jeść takich rzeczy przed snem. Ugotował bym coś, ale nie mam już na nic siły.-Powiedział i oparł głowę o ramię kolegi.
-Podał byś mi telefon? Leży ooo tam..-Powiedział pokazując na fotel. Na fotelu leżał telefon starszego. JungKook spojrzał na niego.
-Serio Jimin? Serio? On leży może dwa metry od ciebie. -Klepnął się lekko w głowę.
-Maluszku podaj mi ten telefon. Proszę. Będę trzymał łapki przy sobie w nocy i cię nie zmacam. -Obiecał. Kookie pokręcił głową i podał starszemu telefon. Gdy starszy miał go już w rękach dodał. -Ale nie dzisiejszej. -Uśmiechnął się do niego i poruszył sugestywnie brwiami.
-Czasami mam ochotę cię uderzyć.-Powiedział czarno włosy.
-Też cię kocham. -Zaśmiał się starszy i cmoknął go w policzek. Dzieciak zrobił się lekko czerwony. Po chwili Jimin i JungKook kłucili się o to kto idzie się kompać za nim przyjdzie gość z piszą.
-Ale hyung. Uważam, że to ja powinienem iść pierwszy. Jestem młodszy.
-Właśnie. Młodszy. Starszym się ustępuje.
-A nie znasz ,, Najpierw kobiety i dzieci"?
-Znam to.
-Więc ja idę pierwszy.
-Dobra. -Powiedział ,a jego oczy zaczęły błyszczeć. Ciastkowi się to nie spodobało.
-Co jest?
-Bo mówisz kobiety i dzieci, a ty się do obu kategorii zaliczasz.
-Niby jakim cudem? -Prychnął.
-Właśnie się zachowujesz jak laska z okresem. A dzieckiem jesteś.
-Nie mam okresu. -Burknął do starszego.
-Co? Czemu? Spóźnia ci się? Zostaniemy rodzicami? -Zaczął się lekko śmiać.
-Pf. Dobra idź pierwszy.
-Damy mają pierwszeństwo.-Jimin grzecznie się skłonił w pół i wskazał dłonią drzwi łazienki. JungKook przewrócił oczami i poszedł najpierw do jednego z kartonów. Wyciągnął piżame i poszedł do łazienki. Umyl się dość szybko. Po nim poszedł Jimin, a młodszy usiadł na kanapie i zaczął oglądać telewizję. Po kilku minutach przyszedł Jimin w samym ręczniku. Kook poczerwieniał.
-Jiminie. Rasowy zboczeńcu. Ubierz się.
-Kookie nie jesteś Jeszcze Moją żoną abyś mówił mi jak mam chodzić ubrany. -Zaśmiał się. Usłyszeli dzwonek do drzwi. Kook podszedł i je otworzył. Stał w nich jakiś pryszczaty nastolatek. Ale pomimo trondziku był całkiem ładny. Kook się do niego miło uśmiechnął. Jimin widząc to wszystko podszedł w samym ręczniku związanym wokół bioder.
-Kookie kotku. Zapomniałeś pieniędzy. -Powiedział i podszedł do dwójki. Dostawca się lekko zmieszał. Zapłacili mu i wyszedł.
-,, Kookie kotku. Zapomniałeś pieniędzy"-JungKook nasladował Jimina.
-No co? Dziwnie na ciebie patrzył. Poza tym wole powiedzieć niż podejść i cię zacząć całować na jego oczach.-Gdy dostrzegł wzrok młodszego od razu się poprawił. -Ale ty całujesz wspaniale. -Powiedział i zrobił dziubek myśląc, że Kook go po całuje. Jednak tak się nie stało. Nagle do salonu weszła jakaś kobieta w wieku no tak średnio 45. Spojrzała krytycznie na Jimina, a po chwili zaczęła patrzeć na JungKook.
-Dzień wieczór synu. -Jimin słysząc głos matki aż się podniósł.
-Cześć mamo. -Powiedział.
-Dlaczego biegasz w ręczniku po domu? Idź się ubierz.
-Mamo. Jestem pełnoletni. I jestem w swoim mieszkaniu.
-A jestem twoją matka. Już. -Jimin spuścił głowę i poszedł do sypialni się przebrać. Przegrał z matką...na oczach JungKook. Ciastek może go wziąść za dziecko które zawsze słucha się mamusi. Kobieta gdy Jimin wyszedł usiadła obok Kooka.
-Dobry wieczór. Jestem matką Jimina, a ty jesteś?
-Jeon JungKook. Kolega Jimina hyunga.
-Dlaczego jecie pizze? To nie zdrowe.
-Tak wiem mówiłem mu to, ale musiał postawić na swoim.
-Cały Jimin. -O wilku mowa. Jimin wszedł do salonu.
-Po co przyszlas mamo?
-Przyszłam zobaczyć co tam u ciebie. Dawno mnie tutaj nie było.
-To miłe. Ale po zjedzeniu mieliśmy zamiar pójść spać.
-Mieliśmy zamiar? On u ciebie nocuje?
-Tak. A raczej chwilowo mieszka..
-Aha. -Ścieła obojgu wzrokiem. -Ja już będę szła. Przyjdę jutro popołudniu. -Powiedziała po czym wyszła. Jimin opadł obok Kooka.
-No Ciastek. Poznałeś już moja matkę.
-Wydaje się być miła ja na swój charakter.
-No nie wiem. Ale wygląda na to, że Cię chociaż trochę polubiła. Dobra. Już nie jestem głodny. Jej wizyta odebrała mi apetyt.
-Oj Jimin. To twoja mama bądź miły.
-Wredna jest i uparta.
-Tak jak ty. -Powiedział młodszy. Jimin go złapał i podniósł stylem ślubnym. Poszedł z nim do sypialni gaszac światła. Gdy weszli młodszy zaczął.
-Hyung!
-Ciii. Zmęczony jestem. -Opadł z JungKook w ramionach na łóżku.
-A...ale. .-Jimin przykrył ich kołdrą.
-Ciasteczko. Pogadamy rano. Daj spać. -Powiedział i przytulił go do siebie bardziej. Zanim Jimin zdążył zasnąć poczuł jak młodszy wtula się w jego ciało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz