czwartek, 7 stycznia 2016

Zawsze będę cię kochał 8.

Jimin odsunął się delikatnie od JungKook. 
-Co jest maluchu? -Zapytał głaszcząc go po głowie.
-Mnie to trochę krępuje hyung. A nie jestem dzieckiem i wiem jak to się może skończyć. -Powiedział z lekkim rumieńcem na twarzy. Starszy obserwował go trawiąc informacje. Po chwili zrozumiał co miał na myśli młodszy. 
-Kookie przecież ja cię os razu do łóżka nie zaciągne. Znam zasady. Po pierwszej randce...-Zaczął, ale młodszy mu przerwał. 
-Jesteś zboczeńcem hyung? 
-Co? Nie. Kookie źle to odbierasz. Poza tym daj mi skończyć.-Młodszy skinął głową delikatnie i zaczął wpatrywać się w Jimina.-Tak jak mówiłem. Po pierwszej randce mogę cię pocałować. I tak też było. 
-To my mieliśmy jakaś randkę? -Zdziwił się młodszy. Jimin wytrzeszczył oczy. 
-Mówisz poważnie? JungKook. A z kim byłeś ostatnio w kawiarni? Z chłopakiem ze sklepu. -Powiedział i szturchnął go delikatnie w żebra. 
-To nie była randka tylko spotkanie. -Powiedział JungKook krzyżując ręce na piersi. 
-Dla ciebie nie , a dla mnie tak.-Burknął starszy. -Po drugiej randce mogę cię obejmować i mówić zdrobniale.-Powiedział i puścił mu oczko. 
-Hyung. Nie było pierwszej randki, a t mówisz juz o drugiej! -Zawołał młodszy. 
-Nie było? A jak wracaliśmy z parku gdy do mnie zadzwoniłeś i razem spaliśmy w moim łóżku?-Powiedział ze zwycięskim uśmiechem. 
-Zasnąłem na kanapie, a ty zaniosłeś mnie do sypialni i położyłeś się obok.-Młodszy odbił piłeczkę. 
-Kook. To był randki. A z tego co wiem mogę podjąć przyjemne działania jak..-Młodszy znowu mu przerwał. 
-Jak będę pełno letni hyung. Jestem dla ciebie nielegalny. -Powiedział młodszy z uśmiechem. 
-Zapamiętam to sobie. -Powiedział starszy. -Dobrze, a teraz zjedzmy coś. Głodny jestem. -Powiedział i przytulił się do młodszego. -Zamówimy pizzę? Chyba, że mi coś dobrego ugotujesz słodziutki. -Mruknął do niego. 
-Hyung. Urosniesz w pasie. Nie powinno się jeść takich rzeczy przed snem. Ugotował bym coś, ale nie mam już na nic siły.-Powiedział i oparł głowę o ramię kolegi. 
-Podał byś mi telefon? Leży ooo tam..-Powiedział pokazując na fotel. Na fotelu leżał telefon starszego. JungKook spojrzał na niego. 
-Serio Jimin? Serio? On leży może  dwa metry od ciebie. -Klepnął się lekko w głowę. 
-Maluszku podaj mi ten telefon. Proszę. Będę trzymał łapki przy sobie w nocy i cię nie zmacam. -Obiecał. Kookie pokręcił głową i podał starszemu telefon. Gdy starszy miał go już w rękach dodał. -Ale nie dzisiejszej. -Uśmiechnął się do niego i poruszył sugestywnie brwiami. 
-Czasami mam ochotę cię uderzyć.-Powiedział czarno włosy. 
-Też cię kocham. -Zaśmiał się starszy i cmoknął go w policzek. Dzieciak zrobił się lekko czerwony. Po chwili Jimin i JungKook kłucili się o to kto idzie się kompać za nim przyjdzie gość z piszą. 
-Ale hyung. Uważam, że to ja powinienem iść pierwszy. Jestem młodszy. 
-Właśnie. Młodszy. Starszym się ustępuje. 
-A nie znasz ,, Najpierw kobiety i dzieci"? 
-Znam to. 
-Więc ja idę pierwszy. 
-Dobra. -Powiedział ,a jego oczy zaczęły błyszczeć. Ciastkowi się to nie spodobało. 
-Co jest? 
-Bo mówisz kobiety i dzieci, a ty się do obu kategorii zaliczasz. 
-Niby jakim cudem? -Prychnął. 
-Właśnie się zachowujesz jak laska z okresem. A dzieckiem jesteś. 
-Nie mam okresu. -Burknął do starszego. 
-Co? Czemu? Spóźnia ci się? Zostaniemy rodzicami? -Zaczął się lekko śmiać. 
-Pf. Dobra idź pierwszy. 
-Damy mają pierwszeństwo.-Jimin grzecznie się skłonił w pół i wskazał dłonią drzwi łazienki. JungKook przewrócił oczami i poszedł najpierw do jednego z kartonów. Wyciągnął piżame i poszedł do łazienki. Umyl się dość szybko. Po nim poszedł Jimin, a młodszy usiadł na kanapie i zaczął oglądać telewizję. Po kilku minutach przyszedł Jimin w samym ręczniku. Kook poczerwieniał. 
-Jiminie. Rasowy zboczeńcu. Ubierz się. 
-Kookie nie jesteś Jeszcze Moją żoną abyś mówił mi jak mam chodzić ubrany. -Zaśmiał się. Usłyszeli dzwonek do drzwi. Kook podszedł i je otworzył. Stał w nich jakiś pryszczaty nastolatek.  Ale pomimo trondziku był całkiem ładny. Kook się do niego miło uśmiechnął. Jimin widząc to wszystko podszedł w samym ręczniku związanym wokół bioder. 
-Kookie kotku. Zapomniałeś pieniędzy. -Powiedział i podszedł do dwójki. Dostawca się lekko zmieszał. Zapłacili mu i wyszedł. 
-,, Kookie kotku. Zapomniałeś pieniędzy"-JungKook nasladował Jimina. 
-No co? Dziwnie na ciebie patrzył. Poza tym wole powiedzieć niż podejść i cię zacząć całować na jego oczach.-Gdy dostrzegł wzrok młodszego od razu się poprawił. -Ale ty całujesz wspaniale. -Powiedział i zrobił dziubek myśląc, że Kook go po całuje. Jednak tak się nie stało. Nagle do salonu weszła jakaś kobieta w wieku no tak średnio 45. Spojrzała krytycznie na Jimina, a po chwili zaczęła patrzeć na JungKook. 
-Dzień wieczór synu. -Jimin słysząc głos matki aż się podniósł.
-Cześć mamo. -Powiedział. 
-Dlaczego biegasz w ręczniku po domu? Idź się ubierz. 
-Mamo. Jestem pełnoletni. I jestem w swoim mieszkaniu. 
-A jestem twoją matka. Już. -Jimin spuścił głowę i poszedł do sypialni się przebrać. Przegrał z matką...na oczach JungKook. Ciastek może go wziąść za dziecko które zawsze słucha się mamusi. Kobieta gdy Jimin wyszedł usiadła obok Kooka. 
-Dobry wieczór. Jestem matką Jimina, a ty jesteś? 
-Jeon JungKook. Kolega Jimina hyunga. 
-Dlaczego jecie pizze?  To nie zdrowe. 
-Tak wiem mówiłem mu to, ale musiał postawić na swoim. 
-Cały Jimin. -O wilku mowa. Jimin wszedł do salonu. 
-Po co przyszlas mamo?
-Przyszłam zobaczyć co tam u ciebie. Dawno mnie tutaj nie było. 
-To miłe. Ale po zjedzeniu mieliśmy zamiar pójść spać. 
-Mieliśmy zamiar? On u ciebie nocuje? 
-Tak. A raczej chwilowo mieszka..
-Aha. -Ścieła obojgu wzrokiem. -Ja już będę szła. Przyjdę jutro popołudniu. -Powiedziała po czym wyszła. Jimin opadł obok Kooka. 
-No Ciastek. Poznałeś już moja matkę. 
-Wydaje się być miła ja na swój charakter. 
-No nie wiem. Ale wygląda na to, że Cię chociaż trochę polubiła. Dobra. Już nie jestem głodny. Jej wizyta odebrała mi apetyt. 
-Oj Jimin. To twoja mama bądź miły. 
-Wredna jest i uparta. 
-Tak jak ty. -Powiedział młodszy. Jimin go złapał i podniósł stylem ślubnym. Poszedł z nim do sypialni gaszac światła. Gdy weszli młodszy zaczął. 
-Hyung!
-Ciii. Zmęczony jestem. -Opadł z JungKook w ramionach na łóżku. 
-A...ale. .-Jimin przykrył ich kołdrą. 
-Ciasteczko. Pogadamy rano. Daj spać. -Powiedział i przytulił go do siebie bardziej. Zanim Jimin zdążył zasnąć poczuł jak młodszy wtula się w jego ciało. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz