-Hyung. Czego szukasz? -Zapytał w końcu.
-Takiej małej wizytówki...O! Jest! -Ucieszył się.
-Po co ci ona?
-Na niej jest numer telefonu do prawnika.
-Prawnika? Po co ci prawnik? -Jimin usiadł obok ciastka i przyciągnął go do siebie.
-Nie pozwolę ci wrócić do domu. Przecież ojciec cie zabije. -Powiedział glaskając młodszego po policzku. - Co ty na to? Uwolnisz się od ojca ,zamieszkasz ze mną..będzie ci tu jak w raju. Twoim prywatnym raju.- Mruknął mu do ucha. Kooka przeszły dreszcze. Telefon młodszego zaczął wibrowac na stole. Młodszy sięgnął po niego i zauważył, że na ekranie widnieje imię jego przyjaciela. ,, TaeTae" dzwoni. Odebrał przychodzące połączenie.
-Cześć Tae.
-Hej Ciastek. Dlaczego nie było Cię w szkole?
-Ojciec. ..
-Oj..rozumiem. Przyjdę do ciebie.
-Nie ma mnie w domu Tae. -Jimin całkiem "przypadkiem" przesunął się w stronę młodszego. I wcale nie przyłożył swojego ucha do telefonu by lepiej słyszeć.
-To gdzie jesteś? -Zapytał.
-U Jimina.
-Uu Kookie. Szalejesz! Słuchaj ten trzecio klasista Junsu. Ten nadenty sportowiec co myśli, że jest najfajniejszy.
-Czego chciał?
-Chciał wiedzieć gdzie jesteś i twój numer. Dałem mu jakiś przypadkowy, a najgorsze, że znowu mówił na ciebie "Miś"-Jiminowi zaczęło się to nie podobać.
-Kto to Junsu? -Zapytał prześwietlając Kooka wzrokiem.
-Taki idiota co ciągle za mną łazi w szkole, a ja go splawiam.
-Kook z kim ty tam gadasz?
-Z Jimimem. -Powiedział starszy przyciskajac do siebie Kooka. -Powiedz temu gogusiowi ,że jak się nie odczepi od ciastka to Park Jimin go znajdzie.
-Nie ma sprawy. Dobra ciastek. Sądzę, że jesteś w dobrych rękach na chwilę obecną. Muszę kończyć pa.
-Pa.-Pożegnał się. -,, Powiedz temu gogusiowi, że jak się nie odczepi od ciastka to Park Jimin go znajdzie"-Kook zaczął naśladować głos chłopaka obok.
-Oj Ciastek. Gdybyś ty wiedział jaki ja miałem respekt w śród ludzi w szkole.
-Serio? A ile LAT temu to było?
-Kook no wiesz ty co. Taki stary to ja nie jestem.
~~~~~~~~
Tae wszedł do szkoły i szedł w stronę szafki by wyciągnąć książki gdy podeszła do niego dość duża grupa chłopaków.
-Te rudy. Gdzie jest ten słodziak? Znowu go nie ma? -Brązowo włosy chłopak który był o głowę wyższy od Tae podszedł do niego. -Nie patrzył jednak na niego.
-Nie ma go dzisiaj. -Powiedział nadal nie patrząc na niego.
-Może trochę więcej grzeczności palancie. -Warknął trzecio klasista. -Wiesz co mam ochotę zrobić z tą słodką laleczką?
-A rusz tylko Kooka.
-Bo co mi zrobisz?
-Coś na pewno. Ale Park Jimin już może cię już tak ulgowo nie potraktować. -Sportowiec pobladł lekko.
-P..Park Jimin? -Chłopaki którzy stali za nim zaczęli coś szeptać? -Co PARK ma do tej laleczki? -Zapytał zdenerwowany.
-No wiesz...wygląda na to, że się zaprzyjaznili. A co boisz się go?
-Nie. -Prychnął.
-To się nie pogniewasz o to, że Jimin jutro przyprowadzi Kooka do szkoły i pokaże mu kto go cały czas zaczepia. - Wyższy uderzył ręką o szafkę obok głowy rudego.
-Spróbuj ty tylko coś powiedzieć.
-Dotknij mnie, a Kooka wszystko powie Parkowi. -Sportowiec się wściekł i odszedł wraz z grupą. Po lekcjach Tae wyszedł spokojnym krokiem na dziedziniec.
-Tae! -Usłyszał głos swojego przyjaciela. Obrócił się w prawo i dostrzegł go wraz z Jiminem.
-Cześć Kook. Cześć Jimin.
-Cześć. -Przywitał się Park ze zmieszaniem na twarzy.
-Kook słuchaj przyszedł ten idiota znowu i pytał o ciebie. Powiedziałem mu , że ma się doczepić inaczej Jimin go znajdzie. Pierwszy raz widziałem go jak tak szybko się zmył. -Zaśmiał się.
-Nie dziwie się Tae. Jimin gdy chodził do szkoły to był w niej postrachem. A najlepsze, że chodził do tej szkoły. -Zaśmiał się najmłodszy.
-Czy to Jungkook?! Junsu! Twoja wymarzona dupa przyszła! -Ktoś zawołał. Junsu po chwili podszedł do JumgKook.
-Hej slodziaku. -Powiedział podchodząc do niego.
-Ekhem...Kim jesteś, że nazywasz moje małe ciasteczko slodziakiem?
-A co cię to. -Powiedział nie zdając sobie sprawy z tego, że to jest Park Jimin. Postrach który kiedyś był w tej szkole. I został wywalony.
-Uważaj do kogo mówisz szczeniaku. -Warknął a w jego głosie słychać było złość.
-Bo co?
-Jestem Park Jimin gnoju. -Chłopak, aż pobladł.
-T...t...o ty...!?
-Tak. I jeszcze raz dowiem się, że chociaż spojrzałes na Kookiego albo jego przyjaciela..to ci się może krzywda stać. Rozumiesz?
-R...rozumiem.
-Dobrze, aż teraz wypad. -Brązowo włosy zmył się z prędkością światła.
-No. No. Jimin Hyung. Mam cie nazywać swoim Księciem z Bajki? -Zaśmiał się najmłodszych.
-Może mi mówić jak chcesz Ciasteczko. -Powiedział i pocałował jego czoło. Jungkook zarumienil się.
-Jestem tu. -Przypominał Tae.
-Przepraszam. -Powiedział czarno włosy.
-Po co tu przyszłoście?
-Musze pogadać z nauczycielami. Biorę sobie kilka dni wolnego od szkoły.
-Dlaczego?
-Ja i Jimin chcemy wszcząć postępowanie przeciwko mojemu ojcu, a w dodatku musze przenieść swoje rzeczy do domu Jimina.
-Po co do Jimina?
-Bo ummm..
-Chcę aby Kookie czuł się bezpiecznie. A tak będę miał przynajmniej go na oku.
-a..rozumiem. Dobra. Ja idę bo zmęczony jakiś jestem. Pa.
-Pa.-Jungkook i Jimin pożegnali się i poszli do dyrektora. Zapisali w drzwi. Weszli gdy usłyszeli pozwolenie.
Dyrektor widząc Jimina zdziwił się. Dobrze go pamiętał.
-Dzień dobry. -Przywitał się Jimin i Jungkook.
-Dzień dobry. -Odpowiedział im mężczyzna. -Więc o co chodzi?
-Panie dyrektorze. Chciałbym pana uprzedzić, że mnie nie będzie przez kilka dni w szkole.
-Dlaczego?
-Ponieważ...
-Spokojnie Kookie. Ja wszystko wyjaśnię. -Powiedział Jimin na co Kook kiwnal głową. -Widzi pan. Kook ma problemy z ojcem który się nad nim od dłuższego czasu znęca. Dzwonilismy już do mojego znajomego prawnika i mamy mieć z nim jutro spotkanie. Ojciec Jungkook będzie miał sprawę w sądzie za to. Do tego wchodzi przeprowadzka Kooka.
-Rozumiem. A powiedz Jungkook. Gdzie będziesz mieszkał? Z tego co mi wiadomo, nie masz rodziny w pobliżu.
-To prawda. Będę mieszkał na ten czas u Jimina.
-U niego?
-Jest problem? Z tego co mi wiadomo on jest teraz moim opiekunem skoro ojciec jest na przesłuchaniu, a matki nie mama.
-Nie mam problemu Jeon. Tylko kiedy zamierzasz wrócić do szkoły?
-Proszę dać mu dwa tygodnie. Kooka nie może się za martwić tym wszystkim. Trochę za dużo dla niego ni uważa pan? Kłopoty w domu, sprawa w sądzie, zamknięcie ojca w więzieniu a teraz jeszcze nauka...Może nie wytrzymać psychicznie.
-Racja. .dobrze Dostaniesz dwa tygodnie czasu. Ja usprawiedliwienie ci te nie obecności. A teraz przepraszam musze się czymś ważnym zająć. -Chłopcy wyszli z gabinetu. Jungkook objął starszego.
-Mój cudowny aktorze...,,Może nie wytrzymać psychicznie"
-Ciastek..to prawda poza tym teraz będziesz miał dużo wolnego czasu. Będziesz mógł siedzieć ze mną w domu..-Mruczal mu do ucha.
-Jedziemy do mojego domu po rzeczy póki ojciec jest na przesłuchaniu?
-Dobrze. -Po pół godzinie byli już pod hotelem w którym mieszkał kiedyś Kook. Weszli do środka i poszli do windy. Pojechali na najwyższe piętro po czym wyszli. Z pokoju chłopaka wzięli dość sporo rzeczy jak : laptopa, książki, ubrania i przybory które mu się przydadzą w łazience do ogarnięcia buźki i by być pięknym i zadbanym. Gdy po dwóch godzinach przyjechali samochodem starszego nie chciało się im nawet tego zanosić, ale musieli. Gdy postawili torbę i kilka pudełek w salonie usiedli na kanapie.
-To co ciastek? Co robimy?
-Nie wiem Hyung. Jest dopiero 19, a mi się już chce spać.
-To co? Idziesz się umyć, a potem dreptasz do mojego pokoju spać?
-Będę spać w pokoju gościnnym.
-Hę? Ale dlaczego tam? W mojej sypialni jest wygodniejsze łóżko w dodatku jest tak duże ,że nas spokojnie pomieści..poza tym już razem spaliśmy.
-Wiem ,ale nie chce byś był przeze mnie nie wyspany. I tak już Ci się na głowę zwalilem z tymi problemami.
-Mi to nie przeszkadza kotku. -Pocałował go w policzek.
-Jimin. -Zaczął.
-Czego chciał?
-Chciał wiedzieć gdzie jesteś i twój numer. Dałem mu jakiś przypadkowy, a najgorsze, że znowu mówił na ciebie "Miś"-Jiminowi zaczęło się to nie podobać.
-Kto to Junsu? -Zapytał prześwietlając Kooka wzrokiem.
-Taki idiota co ciągle za mną łazi w szkole, a ja go splawiam.
-Kook z kim ty tam gadasz?
-Z Jimimem. -Powiedział starszy przyciskajac do siebie Kooka. -Powiedz temu gogusiowi ,że jak się nie odczepi od ciastka to Park Jimin go znajdzie.
-Nie ma sprawy. Dobra ciastek. Sądzę, że jesteś w dobrych rękach na chwilę obecną. Muszę kończyć pa.
-Pa.-Pożegnał się. -,, Powiedz temu gogusiowi, że jak się nie odczepi od ciastka to Park Jimin go znajdzie"-Kook zaczął naśladować głos chłopaka obok.
-Oj Ciastek. Gdybyś ty wiedział jaki ja miałem respekt w śród ludzi w szkole.
-Serio? A ile LAT temu to było?
-Kook no wiesz ty co. Taki stary to ja nie jestem.
~~~~~~~~
Tae wszedł do szkoły i szedł w stronę szafki by wyciągnąć książki gdy podeszła do niego dość duża grupa chłopaków.
-Te rudy. Gdzie jest ten słodziak? Znowu go nie ma? -Brązowo włosy chłopak który był o głowę wyższy od Tae podszedł do niego. -Nie patrzył jednak na niego.
-Nie ma go dzisiaj. -Powiedział nadal nie patrząc na niego.
-Może trochę więcej grzeczności palancie. -Warknął trzecio klasista. -Wiesz co mam ochotę zrobić z tą słodką laleczką?
-A rusz tylko Kooka.
-Bo co mi zrobisz?
-Coś na pewno. Ale Park Jimin już może cię już tak ulgowo nie potraktować. -Sportowiec pobladł lekko.
-P..Park Jimin? -Chłopaki którzy stali za nim zaczęli coś szeptać? -Co PARK ma do tej laleczki? -Zapytał zdenerwowany.
-No wiesz...wygląda na to, że się zaprzyjaznili. A co boisz się go?
-Nie. -Prychnął.
-To się nie pogniewasz o to, że Jimin jutro przyprowadzi Kooka do szkoły i pokaże mu kto go cały czas zaczepia. - Wyższy uderzył ręką o szafkę obok głowy rudego.
-Spróbuj ty tylko coś powiedzieć.
-Dotknij mnie, a Kooka wszystko powie Parkowi. -Sportowiec się wściekł i odszedł wraz z grupą. Po lekcjach Tae wyszedł spokojnym krokiem na dziedziniec.
-Tae! -Usłyszał głos swojego przyjaciela. Obrócił się w prawo i dostrzegł go wraz z Jiminem.
-Cześć Kook. Cześć Jimin.
-Cześć. -Przywitał się Park ze zmieszaniem na twarzy.
-Kook słuchaj przyszedł ten idiota znowu i pytał o ciebie. Powiedziałem mu , że ma się doczepić inaczej Jimin go znajdzie. Pierwszy raz widziałem go jak tak szybko się zmył. -Zaśmiał się.
-Nie dziwie się Tae. Jimin gdy chodził do szkoły to był w niej postrachem. A najlepsze, że chodził do tej szkoły. -Zaśmiał się najmłodszy.
-Czy to Jungkook?! Junsu! Twoja wymarzona dupa przyszła! -Ktoś zawołał. Junsu po chwili podszedł do JumgKook.
-Hej slodziaku. -Powiedział podchodząc do niego.
-Ekhem...Kim jesteś, że nazywasz moje małe ciasteczko slodziakiem?
-A co cię to. -Powiedział nie zdając sobie sprawy z tego, że to jest Park Jimin. Postrach który kiedyś był w tej szkole. I został wywalony.
-Uważaj do kogo mówisz szczeniaku. -Warknął a w jego głosie słychać było złość.
-Bo co?
-Jestem Park Jimin gnoju. -Chłopak, aż pobladł.
-T...t...o ty...!?
-Tak. I jeszcze raz dowiem się, że chociaż spojrzałes na Kookiego albo jego przyjaciela..to ci się może krzywda stać. Rozumiesz?
-R...rozumiem.
-Dobrze, aż teraz wypad. -Brązowo włosy zmył się z prędkością światła.
-No. No. Jimin Hyung. Mam cie nazywać swoim Księciem z Bajki? -Zaśmiał się najmłodszych.
-Może mi mówić jak chcesz Ciasteczko. -Powiedział i pocałował jego czoło. Jungkook zarumienil się.
-Jestem tu. -Przypominał Tae.
-Przepraszam. -Powiedział czarno włosy.
-Po co tu przyszłoście?
-Musze pogadać z nauczycielami. Biorę sobie kilka dni wolnego od szkoły.
-Dlaczego?
-Ja i Jimin chcemy wszcząć postępowanie przeciwko mojemu ojcu, a w dodatku musze przenieść swoje rzeczy do domu Jimina.
-Po co do Jimina?
-Bo ummm..
-Chcę aby Kookie czuł się bezpiecznie. A tak będę miał przynajmniej go na oku.
-a..rozumiem. Dobra. Ja idę bo zmęczony jakiś jestem. Pa.
-Pa.-Jungkook i Jimin pożegnali się i poszli do dyrektora. Zapisali w drzwi. Weszli gdy usłyszeli pozwolenie.
Dyrektor widząc Jimina zdziwił się. Dobrze go pamiętał.
-Dzień dobry. -Przywitał się Jimin i Jungkook.
-Dzień dobry. -Odpowiedział im mężczyzna. -Więc o co chodzi?
-Panie dyrektorze. Chciałbym pana uprzedzić, że mnie nie będzie przez kilka dni w szkole.
-Dlaczego?
-Ponieważ...
-Spokojnie Kookie. Ja wszystko wyjaśnię. -Powiedział Jimin na co Kook kiwnal głową. -Widzi pan. Kook ma problemy z ojcem który się nad nim od dłuższego czasu znęca. Dzwonilismy już do mojego znajomego prawnika i mamy mieć z nim jutro spotkanie. Ojciec Jungkook będzie miał sprawę w sądzie za to. Do tego wchodzi przeprowadzka Kooka.
-Rozumiem. A powiedz Jungkook. Gdzie będziesz mieszkał? Z tego co mi wiadomo, nie masz rodziny w pobliżu.
-To prawda. Będę mieszkał na ten czas u Jimina.
-U niego?
-Jest problem? Z tego co mi wiadomo on jest teraz moim opiekunem skoro ojciec jest na przesłuchaniu, a matki nie mama.
-Nie mam problemu Jeon. Tylko kiedy zamierzasz wrócić do szkoły?
-Proszę dać mu dwa tygodnie. Kooka nie może się za martwić tym wszystkim. Trochę za dużo dla niego ni uważa pan? Kłopoty w domu, sprawa w sądzie, zamknięcie ojca w więzieniu a teraz jeszcze nauka...Może nie wytrzymać psychicznie.
-Racja. .dobrze Dostaniesz dwa tygodnie czasu. Ja usprawiedliwienie ci te nie obecności. A teraz przepraszam musze się czymś ważnym zająć. -Chłopcy wyszli z gabinetu. Jungkook objął starszego.
-Mój cudowny aktorze...,,Może nie wytrzymać psychicznie"
-Ciastek..to prawda poza tym teraz będziesz miał dużo wolnego czasu. Będziesz mógł siedzieć ze mną w domu..-Mruczal mu do ucha.
-Jedziemy do mojego domu po rzeczy póki ojciec jest na przesłuchaniu?
-Dobrze. -Po pół godzinie byli już pod hotelem w którym mieszkał kiedyś Kook. Weszli do środka i poszli do windy. Pojechali na najwyższe piętro po czym wyszli. Z pokoju chłopaka wzięli dość sporo rzeczy jak : laptopa, książki, ubrania i przybory które mu się przydadzą w łazience do ogarnięcia buźki i by być pięknym i zadbanym. Gdy po dwóch godzinach przyjechali samochodem starszego nie chciało się im nawet tego zanosić, ale musieli. Gdy postawili torbę i kilka pudełek w salonie usiedli na kanapie.
-To co ciastek? Co robimy?
-Nie wiem Hyung. Jest dopiero 19, a mi się już chce spać.
-To co? Idziesz się umyć, a potem dreptasz do mojego pokoju spać?
-Będę spać w pokoju gościnnym.
-Hę? Ale dlaczego tam? W mojej sypialni jest wygodniejsze łóżko w dodatku jest tak duże ,że nas spokojnie pomieści..poza tym już razem spaliśmy.
-Wiem ,ale nie chce byś był przeze mnie nie wyspany. I tak już Ci się na głowę zwalilem z tymi problemami.
-Mi to nie przeszkadza kotku. -Pocałował go w policzek.
-Jimin. -Zaczął.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz