-No kurna!-Warknął. -Jungkook! -Zawołał. Kookie szybko przebiegł do Jimina.
-Co się stało? -Zapytał widząc zdenerwowanie na jego twarzy.
-Twój kot nasikał mi do buta! Znowu!
-Oj Jiminie~-Zaczął Kook. Musi go udobruchac bo inaczej jego uroczy kotek Hermes ,, Pójdzie pa pa" jak to powiedział ostatnio Jimin. -Hermes jest jeszcze mały...poza tym wiesz, że nie za bardzo umie korzystać z kuwety..
-Kookie. On nasikał mi do buta! On się załatwia na moje rzeczy!
-Ja też.-Powiedział.
-Ale Kookie ty korzystasz z toalety. A ten rudzielec...!
-A jakbym ci powiedział, że to ja nasikałem ci do butów?
-Przecież wiem, że to nie ty.
-Dobrze nie ważne...idź po zakupy hyung bo nie zrobię ci dobrej kolacji...
-Ale kook! -Tupnął nogą jak małe dziecko. Kookie podszedł do niego i pocałował w policzek. Jivmin się uspokoił. -Dobrze idę...tylko zrób coś z tym kotem. -Powiedział.
-Dobrze. -Jimin wyszedł , a kook oderchnal. -Hermes kotku gdzie jesteś? -Po chwili zjawiła się przed nim mała puchata ruda kulka. Popatrzył na niego. -Dlaczego ty tak denerwujesz Jimina? Jeszcze cię odda. -Powiedział głaszcząc zwierzaka.
Jimin chodził między regałami sklepu. Gdy sięgał po makaron usłyszał Hoseoka.
-Jimin cześć.
-Cześć Hoseok.
-Jak tam mieszkanie z żoną i...synem? -Zaśmiał się.
-Nie denerwuj mnie. Ten kot mnie do grobu wpedzi!
-Hę? Czemu?
-Od tygodnia z nami mieszka i za każdym razem gdy kookie siedzi na kanapie ten pchlasz z nim. A jak próbuje przytulic kooka to ten rudzielec zaczyna na mnie syczec.
-Oj nie fajnie.
-Gorzej jest gdy kookie idzie spać..kot się kładzie na moim miejscu ,a kook na to ,, Jest jeszcze mały"
-Kookie to w końcu matka. Musi bronić dziecka. -Zaśmiał się.
-Ziom weź tego kota.
-Czemu?
-On sika mi do butów. On załatwia się na wszystkie moje rzeczy!
-Pfghahah -Parsknął śmiechem.
-To nie śmieszne. Nie lubię go a on mnie i jestem szczęśliwy z tego powo- Telefon Jimina dał o sobie znać. Wyciągnął go z tylnej kieszeni.
-Halo? Kookie?
-Jiminie~ !
-No co kochanie?
-Mógłbyś kupić jeszcze czekoladę~?
-Co ty masz takie zachcianki? W ciąży jesteś? -Zaśmiał się.
-No patrz chyba...okres mi się spóźnia. -Powiedział.
-Słyszałeś Hobi będę tatą. -Ucieszył się.
-Oo gratuluję! Kook który to miesiąc? -Zaśmiał się.
-Ja z wami nie wytrzyma. Czekam w domu jiminie~-Jimin szybko skończył zakupy i pobiegł do domu.
Jimin chodził między regałami sklepu. Gdy sięgał po makaron usłyszał Hoseoka.
-Jimin cześć.
-Cześć Hoseok.
-Jak tam mieszkanie z żoną i...synem? -Zaśmiał się.
-Nie denerwuj mnie. Ten kot mnie do grobu wpedzi!
-Hę? Czemu?
-Od tygodnia z nami mieszka i za każdym razem gdy kookie siedzi na kanapie ten pchlasz z nim. A jak próbuje przytulic kooka to ten rudzielec zaczyna na mnie syczec.
-Oj nie fajnie.
-Gorzej jest gdy kookie idzie spać..kot się kładzie na moim miejscu ,a kook na to ,, Jest jeszcze mały"
-Kookie to w końcu matka. Musi bronić dziecka. -Zaśmiał się.
-Ziom weź tego kota.
-Czemu?
-On sika mi do butów. On załatwia się na wszystkie moje rzeczy!
-Pfghahah -Parsknął śmiechem.
-To nie śmieszne. Nie lubię go a on mnie i jestem szczęśliwy z tego powo- Telefon Jimina dał o sobie znać. Wyciągnął go z tylnej kieszeni.
-Halo? Kookie?
-Jiminie~ !
-No co kochanie?
-Mógłbyś kupić jeszcze czekoladę~?
-Co ty masz takie zachcianki? W ciąży jesteś? -Zaśmiał się.
-No patrz chyba...okres mi się spóźnia. -Powiedział.
-Słyszałeś Hobi będę tatą. -Ucieszył się.
-Oo gratuluję! Kook który to miesiąc? -Zaśmiał się.
-Ja z wami nie wytrzyma. Czekam w domu jiminie~-Jimin szybko skończył zakupy i pobiegł do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz