Jimin i Jungkook mieszkali razem już dwa tygodnie. Przez ten czas mama Jimina robiła im niespodziewane wizyty jedną z najbardziej irytujących była gdy Jimin próbował swoich sił w kuchni gdy Kookie był w szkole. Wtedy zaczęła mu wytykać błędy, że źle przyprawił, że nie nadaje się do takich rzeczy i na każdym kroku go krytykowała. Jimin się już do tego przyzwyczaił. Cieszył go jednak fakt, że matka bardzo polubiła Kookiego i zawsze gdy siedzieli razem to obgadywali przede wszystkim właśnie Jimina, ale również jego była. Nie przeszkadzało mu to bo dzięki temu Kook został zaakceptowany przez jego matkę. Zawsze go zastanawiało co by jego matka powiedziała gdyby jej powiedział, że kocha dzieciaka i to ze wzajemnością i , że zamierzają być razem. Tak zamierzają bo Ciastek kręci nosem i mówi, że ledwo się znają. Jednak Park od pewnego wydarzenia przy którym otrzymał raj na ziemi od ciastka stara się tworzyć romantyczny nastrój, robić małe niespodzianki i klei się do niego jeszcze bardziej, a to chyba było niemożliwe aż do teraz. Jimin właśnie siedział w salonie i czekał, aż przyjdzie do niego Hoseok ze swoim chłopakiem. Normalnie czekałby na Kooka ,ale młody pojechał do swojego kolegi Tae. Jimin chodził i do pytywał co będą robić ,a Jungkook za każdym razem mówił ,, Będziemy się uczyć hyung. Poza tym musze odpisać notatki." Ciastek ostatecznie wygrał i Jimin choć nie chętnie pozwolił mu iść.
Jimin siedział na tyłku i oglądał wiadomości. Nie lubił ich oglądać , ale nie miał wyjścia. Pilot leżał na stoliku który...,,był tak potwornie daleko" ( metr dalej). Usłyszał pukanie i zawołał w stronę drzwi.
-Otwarte!-Nie chciało się mu nic więcej mówić. Do środka wszedł Jung ,a za nim niższy prawie o głowę no na pewno nie chłopak, a mężczyzna...więc wszedł za nim mężczyzna o blond kolorze włosów.
-Cześć Jimin.
-Ta cześć. -Powiedział wstając do siadu.
-To Namjoon mój chłopak. Namjoon to Jimin mój kumpel. -Powiedział wskazując to na jednego to na drugiego.
-Cześć.
-Cześć. -Przywitali się.
-Myślałem, że chodzisz z YoonGim. -Zauważył Jimin.
-Zerwaliśmy. -Powiedział.
-Aa rozumiem.
-A gdzie Kookie? -Zapytał Hobi.
-Poszedł do kolegi..-Odpowiedział posępnie Jimin.
-To dlatego jesteś taki przygaszony. -Zaśmiał się. Goście usiedli obok gospodarza.
-A Kookie to kto? -Zapytał Namjoon
-To wielka miłość Jimina. Bez niego jest przymulony..o tak jak teraz. -Powiedział śmiejąc się jak głupi.
-Siedź cicho. -Parsknął śmiechem Jimin. W pewnym momencie usłyszeli otwierające się drzwi i głos Jungkook.
-Hyung już jestem! -Jimin od razy się ożywił. Kookie wszedł do salonu o mało co nie został stratowany przez Jimina który rzucił się na niego od razu go przytulając.
-Oh Ciastek! Tak bardzo tęskniłem! -Krzyczał i przytulał go. Hoseok zaczął krzyczeć po mężczyźnie.
-Jimin pedofilu! Puść go!-Podszedł do Jimina i zaczął go odrywać od Kooka.
-Nie! Puść mnie! Kookie! -Jungkook gdy tylko został uwolniony przeszedł obok nich dziękując Hoseok owi. Gdy zobaczył blond włosego na kanapie podszedł od razu się witając.
-Dzień dobry. Jestem Jungkook.-Wyciągnął rękę do mężczyzny.
-Jestem Namjoon. Miło Cię poznać.-Uścisneli swoje dłonie. Po chwili je rozłączyli. Kook rozejrzał się po stoliku.
-Ah...hyung dlaczego nie zapropknowałeś gościom nic do picia?-Hoseok puścił Jimina który usiadł na kanapie razem z Hoseokiem.
-Bo dopiero przed chwilą przyszli i ledwo zdążyłem zapoznać się z Namjoon. -Powiedział. Kook westchnął.
-Dobrze już..Chcecie coś do picia? -Zapytał.
-Ja poproszę kawę.-Oznajmił Hoseok.
-Ja herbatę malinową..jakby można. -Powiedział nieśmiało Namjoon.
-Oczywiście. Nie ma problemu.-Powiedział Kook i już się skierował w stronę kuchni.
-Ciastuś! A ja?! Zapomniałeś o mnie! -Wytknął mu. Kook wrócił i zapytał.
-Czego byś się chciał napić Jimin? -Zapytał Po irytowany.
-Niczego. Dziękuję. -Powiedział z uśmiechem.
-To po co mnie wolałem!?-Warknął na niego.
-Bo wyglądasz uroczo gdy się wściekasz.-Oznajmił.
-Kiedyś ci coś zrobię hyung. -Warknął znikając w kuchni.
-Kookie! -Zawołał za nim z lekkim śmiechem.
-Utop się hyung! -Zawołał z kuchni.
-Też cię kocham! -Zawołał z radością. Rozsiadł się na kanapie. -Czyż moja żona nie jest wspaniała? -Zapytał z uśmiechem.
-Żona? -Zdziwił się Namjoon.
-Spokojnie Namjoon .Jimin go nazywa swoją żoną z miłości. Nie słyszałeś ile miłości było w słowach "Utop się hyung"?-Zaśmiał się Jung.
-Nasza miłość jest specyficzna. -Oznajmił. -Ale za to prawdziwa. Prawda moja kochana żono? !-Zawołał Jimin.
-Tak. Tak.Ale tylko w twojej głowce hyung. -Powiedział wchodząc do salonu.
-Jesteś taki nie miły. Będziesz spał sam. Zobaczysz. -Zagroził.
-Hyung, ja śpię sam tylko ty do mnie w nocy przychodzisz i wpychasz się do łóżka. -Hoseok i Namjoon zaczęli się śmiać.
-Wcale nie. -Oburzył się Park.
-Myślałem, że miałeś być u kolegi. -Zauważył Hoseok.
-Pożyczyłem zeszyty. Musze mu je na poniedziałek przynieść..
-Czyli cały weekend przepisywania. -Zaśmiał się Jimin.
-Tak. Dziś będę miał romans z zeszytem do fizyki i matmy, a reszta przez weekend.
-Dziś piątek. Nie przepisuj. -Poprosił Jimin.
-Gdzie masz plecak kook? -Zapytał hoseok.
-Zostawiłem w przed pokoju.-Usłyszeli odgłos czajnika który oznajmił gotujaca się wodę. Kookie poszedł za parzyć napoje. W pewnym momencie usłyszeli pukanie. Tylko jedna osoba tak pukała.
-Wejdź mamo! -Zawołał Jimin. Kobieta weszła od razu wołając Kookiego.
-Jungkook! Jungkook! -Kookie wyszedł z kuchni niosąc na tacce dwie herbaty ,kawę, mały talerzyk ,miseczkę z ciastkami i cukierniczke. Spojrzał na kobietę.
-Dzień dobry pani Park.
-Witaj Jungkook. O macie gości. -Zauważyła.
-Tak mamo -Powiedział Jimin.
-O tuż. Wczoraj byłam u mojej znajomej i okazało się, że jej suczka ma dwa szczeniaki. Suczkę i psa i pomyślałam czy wy byście nie chcieli jednego. -Kookiemu oczka się zaswieciły. Spojrzał na Jimina.
-Nie kookie. -Powiedział.
-Jimin hyung~!-Zawołał. -Proszę! -Zrobił wielkie słodkie oczy.
-Ale kto się nim będzie zajmował gdy będziesz w szkole?-Zapytał.
-Ty Jimin nie masz pracy. Będziesz mógł się nim zająć. -Zauważył Hoseok.
-Właśnie! -Zawołała pani Park i Kook.
-Dobrze już dobrze...-Zgodził się. Wiedział co sobie za to weźmie. Oh Kookie strzeż się.
-Tak! -Zawołał najmłodszy.-Kiedy możemy go wziąść proszę pani! ?
-Oh Jungkook jedzmy dziś! -Zawołała podekscytowana.
-Dobrze! -Zawołał.
-Czekam w aucie Jungkook! -Zawołała radośnie i pobiegła do drzwi, a potem do windy i do auta. Kook natomiast pobiegł do sypialni, przestał się i wybiegł.
-Od kiedy twoja mam stała się...taka,?-Zapytał zdziwiony Hoseok.
-Pokochała kooka. -Zaśmiał się Park.
-No to ślub kwestią czasu.
-Tak. Kurde teraz będę miał konkurencję w domu! -Zawołał.
-Nie przesadzaj Jimin.
-Nie znasz kooka. -Powiedział. -Gdy byliśmy w centrum handlowym przechodzilismy obok sklepu zoologicznego. Na wystawie była złota rybka...
-Przecież wy nie macie żadnych rynek. -Zauważył Hoseok.
-Zdechła mu następnego dnia. Wiesz jak płakał? I dostało mi się od mamy za to, że przekarmił rybkę.
-A z psem jest gorzej. Na szczęście to pies nie kot. -Powiedział Namjoon.
-Dzięki bogom. Wszędzie byłaby sierść. Koty nie są złe, ale za to strasznie wredne.-Powiedział Jimin.
-Nie obrażasz się gdy tu zostaniemy do czasu gdy kookie wróci z nową miłością? -Zaśmiał się Hoseok.
-Wal się hyung. -Zaśmiał się Jimin. O tak przez godzinę siedzieli i gadali o banalnych rzeczach. W pewnym momencie usłyszeli otwierające się drzwi i po chwili jak się zamykają.
-Nie uwierzysz hyung.-Dało się słyszeć ciastka. -Szczeniaki już zostały oddane.
-,, Szczęście mnie kocha"-Pomyślał Park.
-Jednak..był tam jeszcze jeden mały ,słodki kotek i postanowiłem ,że go zabiorę bo też szukał domu.
-,, Szczęście mnie nienawidzi! "-Pomyślał Park. Kookie wszedł do salonu z rudym kotkiem na rękach.
-Patrzcie jaki słodki! -Zawołał Kook.
-rzeczywiście. -Przyznał Namjoon.
-No chodźmy już Namjoon. Nie przeszkadzajmy im już. -Powiedział Hoseok wstając. -Do zobaczenia! -Zawołał śmiejąc się i wyszedł z Namjoonem.
-Hyung. Czy ten słodziak nie jest uroczy?
-Kook poważnie? Kot? W dodatku rudy!? Rude jest fałszywe!
-Spokojnie hyung..jak kotek będzie mógł zostać to się zgodzę na...
-Łóżko czeka! -Zawołał uradowany Jimin i wstał.
-Siadaj hyung! Nie mówiłem o pieprzeniu się, a o zgodzenie się by być twoim chłopakiem.
-Ty jesteś już moją żoną. Po co mi chłopak?
-Czyli mogę sobie kogoś znaleźć?
-Tylko spróbuj! Jesteś mój kochanie. -Powiedział Jimin i pocałował go w policzek.
-Tak hyung. Tylko twój. -Uśmiechnął się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz