Ciastek leżał na kanapie i dzielnie czekał, aż Jimin wróci ze sklepu. Zaczął się zastanawiać jak to jest być rodzicem. Matki nie pamiętał, a ojciec...no było jak było. Z Parkiem był już tydzień. Spali razem, a raczej się starali bo Hermes nie chciał wpuszczać Jimina do łóżka, ale Park tak czy tak w nim spał, a kota wyrzucał z sypialni. Kook robił wtedy po irytowaną minę. Dziecka raczej by nie wrzucił...co nie?
-Dlaczego myślę o dzieciach skoro jestem z Jiminem do piero tydzień? -Zastanawił się na głos.
-Dlatego, że mnie potwornie kochasz skarbie.-Powiedział Jimin siadając obok Kookiego.
-Agh! -Wystraszył się. -H-Hyung...ja.. co ty tu robisz?-Zapytał.
-Mocno musiałeś bujać w obłokach ja nie słyszałeś, że wchodzę do domu ciastek. Wiesz. Jeśli chodzi o założenie rodziny to możemy próbować nawet teraz. -Poruszył sugestywnie brwiami. Ciastek przewrócił oczami.
-Dwóch facetów nie może spodziewać dziecka. -Powiedział Kookie.
-Skąd wiesz? Próbowałeś? -Zapytał z zadziornym uśmieszkiem. Chciał już pocałować młodszego ,ale usłyszał głośne miałknięcie i po chwili rudego kota na kolanach ukochanego. Jimin spojrzał krytycznie na kota który wyglądał jakby chciał go co najmniej zamordować. -Chyba już wiem. Właśnie przez takie wredne stworzenia jak ten kot faceci nie mogą zajść w ciążę.-Wymamrotał starszy.
-Haha. -Zaśmiał się młodszy. -Biologia nigdy nie była twoja mocną stroną co hyung? -Zapytał z uśmiechem. Jimin spojrzał na niego z chciwością w oczach.
-Wiem gdzie się znajdują podstawowe narządy w ciele człowieka..,a jeśli chodzi o rozmnażanie. To był zawsze mój ulubiony temat. -Mruknął w jego stronę. Już nawet się nie przejmował tym, że Hermes na niego patrzy z żądza krwi w oczach.
-Hyung. Nie nakręcaj się tak bo ci nie pomogę.-Powiedział rumieniąc się przy tym.
-Ciastek prze...-Chciał coś powiedzieć, ale telefon mu zadzwonił. ,, Mama"-Zaczekaj kochanie. -Powiedział Jimin i odebrał telefon poczym wstał z kanapy i podszedł do okna. -Halo?
-Witaj synu. -Odezwał się głos jego matki.
-Cześć mamo? Stało się coś?
-Czy musi się coś stać abym dzwoniła do swojego syna? -Zapytała.
-Babcia Taeyeon przyjeżdża zgadza się? -Zapytał. Usłyszał westchnienie matki.
-Tak. Babcie przyjeżdża. Jutro będzie już w naszym domu. Przyjedziesz? Oczywiście z Jungkook. -Powiedziała.
-Oczywiście mamo. Nie wyobrażam sobie aby Kookie nie poznał całej mojej kochanej famili. Nie trzeba się też zbytnio martwić. Kookiego wszyscy pokochają. Prawda skarbie? -Zapytał Kooka który siedział na kanapie z kotem. Kookie tylko spojrzał zaniepokojony tym jak powiedział do niego i matka parka to słyszała.
-Oczywiście. Jungkook nie da się nie kochać. -Zgodziła się z tym Pani Park.
-O której mamy być mamo?
-O godzinie 17. Pasuje wam?
-Tak. A mogę zabrać Kooka jako mojego narzeczonego czy jako osobę towarzyszącą?-Jimin do lewał oliwy do ognia.
-Proszę cię Jimin. Możesz go zabrać nawet jako swoją małżonkę...-Nie dokończył bo Jimin zawołał.
-Słyszałeś Ciastuś?! Od dziś jesteś moją żoną! Mamo masz zięcia! -Zawołał uradowany.
-Takiego zięcia jak Jungkook każdy by chciał mieć! -Zachwyciła się kobieta. -Wracając do babci...będzie jeszcze kilka ciotke z dziećmi. Zapytaj Jungkook czy mu to nie będzie przeszkadzać...
-Moja mama się pyta czy nie będzie ci przeszkadzać ,że dzieci też będą.
-Nie no co ty hyung. Nigdy nie miałem styczności z dziećmi, ale z tego co wiem to są naprawdę urocze...No. Chyba, że się okaże, że są takie jak ty.
-Kookie! -Zawył Jimin. -Mamo mamy niańkę do dzieci. -Powiedział Jimin.
-Już się zgłaszasz Jimin? No dobrze to ja już kończę. Do jutra.-I się rozłączyła.
-Cholera...no nic. Jutro kochanie poznasz wszystkich Parków. -Powiedział i pocałował go w policzek. Hermes od razu wstał z kolan Kooka by podrapac Jimina, ale ten zrzucił go z kolan Ciastka, a młodszego usadził na sobie.
-To..o której mamy tak być? I kiedy?
-Jutro o 17 słońce. Poznasz prawdziwego terminatora w tej rodzinie?
-Terminatora?
-Tak. Moją babcie. To głowa i postrach rodziny, ale ty się nie przejmuj bo cię pokocha...-Powiedział i lekko go pocałował w usta.
-Jimin, a będę mógł się też trochę z dziećmi pobawić? -Zapytał nie pewnie.
-Jasne.
-A będziesz przy mnie wtedy?
-Oczywiście kochanie.-Kookie lekko się uśmiechnął. -Chcesz mieć dziecko tak?
-Hyung...Ja Chcę je wychować..patrzeć jak dorasta....-Powiedział.
-Jak będziemy ze sobą dłużej to zastanowimy się nad adopcją kochanie, a na chwile obecną...masz już jednego przebrzydłego dzieciaka. -Wskazał na kota. Ciastek się cicho zaśmiał.
-Chcesz zjeść ryż z rybą i warzywami?
-Tak kociaku...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz