-Jimin~-Nic -Jiminnn~- W dalszym ciągu nic. -Jimin...?-Powoli zaczął się niecierpliwic. -Jimin! -Starszy na krzyk młodszego tylko puścił go i przekręcił się na drugi bok. -Słyszysz ty mnie? Wstawaj!
-Mhymmm~ Mężczyzna tylko mruknął i bardziej się zakrył kołdrą. Jungkook zmarszczył brwi.
- Jimin~ bo ja chcę~ Mruknął kusząco na co Jimin od razu się podniósł. Spojrzał na młodszego zaspanymi, ale świecącymi oczami. Kook widząc ożywienie się starszego zaśmiał się pod nosem. Jimin wyciągnął ręce w jego stronę, a usta złożył w dziubek. -Jimin~ ja chcę~ żebyś wstał~- Zaśmiał się i spojrzał na twarz starszego.
-Żebym wstał? -Zdziwił się starszy.
-Tak. A ty myślałeś, że co? -Zakpił.
-Eee..,że chcesz...buzi? -Zapytał z uśmiechem.
-Ja już tam wiem o czym ty myślałeś. -Zaśmiał się młodszy i cmoknął swojego chłopaka w policzek. -Wstawaj. Jest już po czternastej, a przypominam ci, że mamy się dziś spotkać z twoją rodziną. Więc trzeba wstać. -Uśmiechnął się słodko i przytulił do starszego. Ten objął go swoimi silnymi ramionami i szepnął mu do ucha.
-Wiem, że mamy się spotkać, ale ja bym wolał zostać w łóżku z moim aniołkiem by go przytulać i całować. -Powiedział i na potwierdzenie swoich słów złożył na jego czole motyli pocałunek.
-Zostaliśmy zaproszeni. Powinniśmy tam pójść. Poza tym obiecałeś mi, że po siedzisz tam ze mną w towarzystwie dzieci..-Przypomniał mu.
-Moje małe kochanie. -Mruknął Park i pogłaskał chłopca po głowie. -Dobrze już. Pójdziemy. Poznasz wszystkich Parków ,po bawisz się z dziećmi.,a po tym dniu. Liczę na małe i miłe podziękowanie. -Pocałował go w zarurzowiony policzek.
-Dobrze. Dam Ci miłe podziękowanie. A teraz Wstawaj. -Powiedział i wyplatał się z jego ramion. Po paru minutach byli już w kuchni i jedli kanapki. -Jest południe. Nie powinniśmy jeść obiadu? Co byś chciał zjeść?
-Nie Kookie. Bo jak tam pójdziemy to wypchają nas żarciem. A jak czegoś nie zjemy to babcia będzie narzekać na nas. A tego nie chcemy. -Powiedział i pogładził Jungkookiego po policzku.
-Rozumiem. -Powiedział Kookie. Po zjedzeniu usiedli razem na kanapie. Kookiego zdziwiło to, że Hermesa nie było rano w sypialni i w kuchni gdy jedli. Uspokoił się jednak gdy usłyszał głośne miałknięcie i po chwili syk bólu Jimina.
-Co za cholerny kot! A było tak miło.-Powiedział urażony Jimin i zabrał rękę którą oplatał ciało swojej miłości. Kot ułożył się na kolanach swojego właściciela i bacznie obserwował Jimina. -Kookie. Ten kot ma taki charakter jak moja babcia. Oddamy jej go?
-Co? Jimin! To przecież mój kot! -Zawołał młodszy i na potwierdzenie przytulił do siebie zwierzaka. Kot zamruczał.
-Wiem. ..-Jimin westchnął. Do godziny szesnastej nie robili nic prócz oglądania telewizji. No. Może Jimin robił kursy do kuchni po herbatę dla siebie i swojej żony. I po ciastka, po cukier. .. Jungkook ubrał się w szary sweterek i czarne obcisłe, bardzo obcisłe rurki. Jimin cały czas patrzył i zachwycał się swoim maleństwem. Park ubrał się w szare spodnie z dziurami na kolanach i biały sweter. Zdaniem Jimina Kook wyglądał idealnie. Rurki opinały jego seksowny tyłek, włosy były idealnie ułożony, na twarzy miał delikatny makijaż i pachniał tak cudownie, że Jimin musiał się naprawdę mocno trzymać aby nie zedrzec z niego ubrań i by go nie przelecieć. Ubrali buty, kurtki i poszli do samochodu. W samochodzie Jimin musiał się skupić w stu procentach bo jego wzrok cały czas schodził na Jeona.
Gdy dotarli na miejsce zauważył, że Kookie się spiął.
-Coś nie tak kochanie?
-Trochę się denerwuje..
-Spokojnie. Będę przy tobie. -Oznajmił i pocałował młodszego delikatnie w usta. Po chwili czułości Jimin ledwo się trzymał. Seksowne perfumy, wygląd młodszego i te cudowne małe i pyszne usterka doprowadzały go do szału. Odłączyli się od siebie. Jimin musnął jeszcze szybko ustami jego policzek. - Chodźmy już kotek. -Wyszli z samochodu i skierowali się do drzwi. Jimin zapukał. Po kilku sekundach otworzyły się i przywitała ich matka Jimina.
-Witajcie kuchni. Jungkook wyglądasz niesamowicie. Ty też synu. -Powiedziała widząc minę swojego syna. -Jimin pamiętasz jeszcze gdzie jest salon prawda? Zaprowadz tam Jungkook. Ja muszę iść jeszcze do kuchni. -Powiedziała i zniknęła im z oczu. Jimin zaprowadził swoje maleństwo do salonu. Było tam dużo ludzi i jeszcze więcej dzieci.
-No kotek. Witam u Parków. -Zaśmiał się Jimin.
-Czyżbym słyszała mojego wnuka?-Usłyszeli i odwrócili się. Przed nimi stała siwa kobieta z zaciętą miną.
-Witaj babciu.-Przywitał się Jimin.
-Dzień dobry pani. -Kookie skłonił się i uśmiechnął delikatnie.
-Dzień dobry. Jiminie. Kim jest twój kolega?
-To Jungkook. Mieszkamy razem. -Jimin przyznał dumnie.
-Czyli jesteście parą tak? -Zapytała prosto z mostu. Teraz już Kook wiedział po kim to odziedziczył Jimin.
-Babciu! -Zawołał jakiś chłopak.
-Och Jin! Witaj.-Kobieta zwróciła się w stronę jakiegoś chłopaka. Kook wykorzystał to i odciągnąl Jimina.
-Jimin...
-Wiem kochanie. I tak wszyscy się dowiedzą więc nie musimy tego ukrywać. -Powiedział Jimin i przytulił do siebie kooka. Ich uroczą chwile przerwała babcia Jimina.
-Wiedziałam. -Powiedziała.