poniedziałek, 28 grudnia 2015

Zawsze będę cię kochał 5.

Był poniedziałek. Jimin miał być w pracy,ale uznał, że dziś zrobi sobie wolne. Co z tego, że szef go zwolni. Ma bogatych rodziców...jakoś przeżyje. Nudziło mu się więc postanowił posprzątać mieszkanie. Nigdy nie lubił tego robić, ale no...kiedyś trzeba się poświęcić i posprzątać. Wszedł do kuchni i spojrzał na zlew. No tak... Kook nie umył naczyń. W sumie to Jimin mu powiedział, że je umyje za causa, może i by go Kookie pocałował gdyby ojciec bo niego nie zadzwonił...Ogh! Już go nie lubi! W sumie to od ich pierwszego spotkania nie polubił ojca Kooka to znaczy teścia...ale Kookie nie musi o tym wiedzieć. Jeszcze. Jimin wziął głęboki wdech i po chwili wypuścił powietrze ze świstem z płuc. Zaczął myć te wszystkie nieszczęsne naczynia ,garnki, kubki i sztućce. Po pół godziny męczarni uznał, że wyniesie śmieci z kuchni, sypialni i łazienki...Kurna! Jak Jungkook z nim zamieszka to on będzie sprzątał. Zawsze to żona sprząta nie? Najwyżej poprosi o buziaka za pomoc... tak plan idealny. Po kilku minutach podłączył odkurzacz do prądu. Miał już zacząć odkurzać, ale ktoś zaczął dzwonić na dzwonek do drzwi. Poszedł sprawdzić kto to. Gdy otworzył drzwi zobaczył za nimi Hoseok'a.
-Cześć. -Przywitał się.
-No cześć. Czemu cię w pracy nie było? Chory jesteś czy co?
-Nie chciało mi się. -Powiedział zgodnie z prawdą i weszli do salonu.
-Na pewno nie jesteś chory? -Zapytał z uśmiechem widząc nieco czystszy salon.
-Na pewno. A co? -Zapytał zdziwiony.
-Bo ty raczej do sprzątania pierwszy się nie ciągniesz. -Zaśmiał się. -A właśnie... Serio zerwałes z Sooyoung?
-Tak.
-No wreszcie.
-Skąd wiesz?
-YoonGi mu powiedział.
-Jej brat? Ty z nim gadasz?
-No tak. YoonGi jest naprawdę fajny. Poza tym nie mieszka już ze swoją przeklętą siostrunią. Więc jest naprawdę fajnie. Zwłaszcza gdy zaprosi mnie i kilka innych osób na piwo.
-Chodzisz na piwo? I jeszcze mnie nie zabierasz? Co z ciebie za przyjaciel?-Fuknął.
-Najlepszy. -Zaśmiał się. -No powiedz dlaczego tak cię wzięło na sprzątanie..?
-Pomyślałem, że przydało by się ogarnąć..
-A to czasem sprawka małego słodkiego dzieciaka? -Poruszał sugestywnie brwiami.
-Co ty chrzanisz?! Nie!Po prostu jest bałagan...
-Jasne. Widać, że młody zawrócił ci w głowie. -Zaśmiał się.
-Nie przeszkadza ci to...no wiesz, że ja..
-Nie no spoko. Przecież gej to też człowiek. Dobra opowiadaj. Jest dobry w łóżku? -Uśmiechnął się jak rasowy zboczenic.
-Najlepszy. Nie zabiera kołdry, nie chrapie. -Powiedział z uśmiechem.
-No wiesz co? Kumplowi nie powiesz?
-Nie.-Zaśmiał się.
-Ale jesteś. -Też się Zaśmiał. -Ej ,a czy ten twój słodziak Kook nie mieszka czasem w centrum miasta?
-Tak mieszka. A co?
-Bo go widziałem z jakimś typkiem. Taki wysoki, około czterdziestki...czarne włosy...
-Zimny i gniewny ton głosu? -Dopytał.
-Tak.
-To pewnie był ojciec Kooka. -Powiedział odchylając głowę do tyłu. -Ojciec Kooka jest...moim zdaniem ma za dużo w dupie.
-Dlaczego tak sądzisz? -Dopytał Jung.
-Bo widzisz on jest jakąś szychą czy coś i nikt mu się nie sprzeciwa bo się boi. Ciastek się mu postawił a raczej powiedział prawdę i jego ojciec nabił mu siniaka pod okiem.
-Co?! Ja bym mu oddał na twoim miejscu.
-Mam ochotę mu oddać ,ale to jednak ojciec Ciastka..
-Boisz się, że "teść" może nie udzielić ci błogosławieństwa? -Zapytał zadziornie.
-Tak. TO znaczy nie! O czym ty bredzisz? -Speszył się.
-Uuu!  Jimin kocha swoje małe ciasteczko! -Krzyczał z uśmiechem.
-Zamknij się hyung! -Zaśmiał się Jimin.
                                ~*~*~
Jungkook siedział w swoim pokoju i patrzył przez okno. Ojciec zakazał mu iść do szkoły przez tą sliwe pod okiem. Dostał maści by nie było tego widać i ojciec zamówił na jutro o 7:15 kosmetyczke by przyszła i pomalowała go tak by mógł iść do szkoły i nie było widać siniaka. Patrzył na swój telefon. Przejrzał kontakty. Chciał wybrać ,,Jiminie,ale uznał, że da mu spokój. Wybrał więc numer do Tae. Ale była ! 2
12 więc jego przyjaciel miał lekcje. Mógł zadzwonić jeszcze do jednej osoby. Jina. Jego znajomego który...albo lepiej nie. Jin jest synem przyjaciela ojca Jungkook. Jin jest nadenty i trochę..arogancki. Nie. Nie zadzwoni do niego. Po dłuższych zastanowieniach wybrał numer do Jimina który po dwóch sygnałach odebrał.
-Hej Ciastek! -Zawołał radośnie starszy.
-Cześć hyung. Nie przeszkadzam?
-Jasne, że nie. Stało się coś?
-Nie nic. Dzwonie bo mi się nudzi...
-Przyjechać po ciebie?
-Nie trzeba hyung.
-Dobra więc to ja wpadnę do ciebie ok?
-Ale hyung..
-Tak?
-Nie chcę marnować twojego czasu. Pewnie będziesz miał lepsze rzeczy do zrobienia.
-Nie mam. Naprawdę. Wpadnę do ciebie. Będę za 15 minut. -Rozlaczył się. Jungkook zaczął szybko sprzątać swój pokój. O wybierać ubrania by się przebrać z piżamy. Jimin natomiast skakał po kanapie cały w skowronkach.
-Hyung jedziesz może do centrum?
-Co umówiłes się na randkę?
-E tam randkę...
-Dobra ja się zbieram. Przebierz się i pedz do ciastka-Jimin też tak zrobił. Był jednak w 20 minut ,a nie 15. Jednak Kookiemu nie przeszkadzało to. Było nawet na rękę. Gdy Jimin wszedł do mieszkania był pod wrażeniem. Miał co prawda bogatych rodziców, ale oni mieszkali w domu, a to mieszkanie było po prostu niesamowite. Jimin poszedł z ciastkiem do pokoju młodszego gdzie usiedli na łóżku młodszego. Jimin przytulił malucha do siebie.
-I jak? Moje ciasteczko się zdecydowało na przeprowadzkę?
-Jeszcze nie jestem do końca pewien hyung..

-Spokojnie nie pospieszam cie. Na spokojnie to przemyśl.
-Dziękuję. -Kookie uśmiechnął się do niego słodko.
-Mój mały słodziaku.
-Nie jestem twój hyung. -Zaśmiał się młodszy
-Jesteś słońce. -Powiedział i pocałował głowę czarno włosego. Jungkook zarumienił się.
-Ale jak to?
-Tak normalnie. Jesteś najwspanialszą rzeczą jaką tylko człowiek może stworzyć.
-Hy hyung...-Był czerwony jak nigdy dotąd.
-Śliczny jesteś. -Powiedział z uśmiechem
-Hyung...-Jimin zbliżył swoją twarz do twarz Kooka...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz