Następnego dnia Jungkook chodził lekko zdenerwowany dzisiejszym spotkaniem z Jiminem. Na wczorajszej wizycie u kuzyna Tae nic ciekawego się nie działo dlatego wrócił wcześniej. Kook stał przed szafą i myślał w co by się ubrać.
-,,Teraz wiem co czują kobiety...za raz za raz...Przecież ja nie idę na żadną randkę tylko spotkanie! "-Krzyczały jego myśli. Ubrał czarne obcisłe spodnie i koszulkę z dekoltem w serek w kolorze białym. Spojrzał w lustro.
-No może być. Chociaż...-Podszedł do niedużej komody z dębowego drewna i wysunął szufladę. Wyciągnął z niej czarny zegarek i złoty łańcuszek ze znakiem nieskończoność i schował go pod koszulkę, a zegarek założył na nadgarstek. Spojrzał ostatni raz w lustro. Poprawił włosy i zrobił sobie jeszcze oczy elaynerem. Tak. Teraz może iść na...spotkanie. Tak. Spotkanie. Spojrzał na zegarek w telefonie. 15:32. No super. Jak się nie pospieszy to się spóźni. Założył swoje ukochane Timberlandy i ruszył w świat. Szedł dość szybko więc się nie musiał martwić, że się spóźni. Gdy dotarł na miejsce zauważył, że starszy już tam jest. A była dopiero 15:53. Podszedł do stolika przy którym siedział starszy.
-Cześć. -Jungkook przywitał się.
-O hej Jungkook. -Uśmiechnął się starszy. -Jesteś wcześniej. -Zauważył.
-Ty też. Długo tu siedzisz? -Zapytał młodszy siadając obok.
-Nie.-Skłamał. Tak naprawdę siedział już tutaj pół godziny jak nie lepiej bo się bał, że się spóźni. A na spóźnienie się na "spotkanie" z pewnością młodszym dzieciakiem byłaby nie wybaczalna.
-To dobrze. Zamówiłes już coś? -Zapytał czarno włosy.
-Jeszcze nie. Czekałem aż przyjdziesz. -Powiedział z czarujacym uśmiechem. Do ich stolika podszedł kelner. Kookie zamówił kawałek ciasta z kremem i truskawkami plus do tego herbatę o smaku malinowym. A Jimin kawę. -Tak właściwie to ile ty masz lat Kook? -Zapytał z delikatnym uśmiechem studiując każdy kawałek twarzy Kooka.
-Mam 18 lat.-Powiedział.
-Oo. -Zatkało go. -Ja jestem w porównaniu do ciebie stary. Mam 21.
-Nie jest tak źle. Jeszcze się trzymasz. -Uśmiechnął się zadziornie.
-Ha. Ha. Bardzo śmieszne.-Posłał mu zirytowany wyraz twarzy. Kelner przyniósł im ich zamówienia. Jimin obserwował jak Kook ze smakiem zajada się ciastem. Upił łyk kawy. -Jungkook dałbyś mi swój numer? -Zapytał. Kookie podniósł na niego wzrok, a Jimin od razu dodał. -Wiesz... jakbyś chciał się znowu spotkać. Nie mowie, że musisz ,ale gdybyś chciał.
-Dobrze. -Uśmiechnął się do niego. Jungkook podał starszemu numer telefonu. Po chwili podszedł do nich kelner z rachunkiem.
-Ja płacę. -Powiedział Jimin.
-Nie trzeba hyung. Mam pieniądze.-Powiedział lekko zakłopotany brunet.
-To dla mnie nie problem. -Powiedział Jimin i szybko zapłacił.
-Oddam ci hyung. -Zapewnił młodszy.
-Nie oddasz. Ja cię zaprosiłem więc ja płacę. -Powiedział z uśmiechem. Rozmawiali razem dość długo. Nawet nie zauważyli ,że doszła godzina 19. Wyszli z kawiarnii i skierowali się w stronę centrum. -Gdzie mieszkasz? Odprowadze cię. -Zaproponował starszy.
-Nie trzeba hyung dziękuję. -Podziękował mu. Nie chciał się za bardzo chwalić, że mieszka w jednym z najdroższych hoteli i w dodatku na samym szczycie. Miał apodektycznego ojca który zawsze wymagał od niego bardzo dużo, a matka...no cóż nie miał jej. Zostawiła ojca i jego gdy Jeon miał 3 lata. Kook chciał się wyprowadzić od ojca, ale nie miał gdzie. Mógłby do Tae, ale nie chciał się zalać na głowę jemu i jego rodzicą i rodzeństwu.
-O czym tak żywo myślisz? -Z rozmyśleń wyrwał go głos Jimina.
-O niczym ważnym. -Powiedział z lekkim uśmiechem.
-No mów co to takiego. -Zachęcał go starszy.
-Bo chciałby się wyprowadzić od ojca. Ale nie mam za bardzo gdzie. A na wynajęcie mieszkania trzeba mieć pieniądze. Mam je ale trzeba też pracować, a mnie na chwilę obecną nigdzie nie przyjmą. -Powiedział. Po chwili ugryzł się w język. Po co on mu to mówił? Przecież Jimin nie musi wiedzieć.
-Yumm...-Zastanowił się chwilę. -Możesz zamieszkać u mnie. -Zaproponował.
-U ciebie? Ale mu się praktycznie nie znamy. -Dodał zszokowany.
-I możemy się poznać dzięki temu. Mam dość duże i wygodne mieszkanie. -Nadal go zachęcał.
-Nie wiem hyung. Nie chce ci się zwalić na głowę.
-Spokojnie. -Uśmiechnął się do niego i tak delikatnie jakby dotykał starożytnej wazy która mogła się rozpaść poglaskał głowę Jungkook. Chciał coś jeszcze dodać, ale podszedł do nich wysoki mężczyzna.
-Jungkook. -Jego głos rozbrzmial.
-T...tata? -Zapytał zestresowany Jeon.
-A kto? -Zapytał sarkastycznie. -A to kto? -Zapytał patrząc na Jimina.
-To Jimin mój znajomy. -Powiedział szybko. Jimin wyczuł zdenerwowanie swojego nowego kolegi. Ewidentnie się bał. Jimin się nie dziwił. Facet nie wyglądał na miłego nawet w jednym procenice ,a sam jego głos o tym informował. Jimin nie mieszkał z rodzicami. Miał bogatych rodziców którzy mu co tydzień wplacali dużo pieniędzy na konto, a pracował bo uznał, że chce spróbować sam zarobić pieniądze. I szczerze mówiąc to nie jest to zła praca, ale jednak z niej podziękuję. Zwolni się. Teraz to był pewien, że powinien nalegac by młodszy z nim zamieszkał.
-Jungkook pożegnaj się. I do domu. -Powiedział ostro.
-Tak..Do zobaczenia Jimin hyung. -Powiedział szybko uśmiechając się do Jimina i poszedł za ojcem.
-,, Jungkook widzę, że ci z nim źle. Pozwól. I zamieszkaj ze mną"-Pomyślał i ruszył do swojego domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz