Jungkook nie pamiętał kiedy ostatni raz tak dobrze mu się spało. Leżał z zamkniętymi oczami i błagał by nie musiał wstać. Pamiętał jak wczoraj usnął w ramionach Jimina i było mu trochę głupio z tego powodu. Noe otwierając oczu bardziej przywrał do czegoś co ogrzewało go całą noc. Było ciepłe, miłe ,pachniało Jiminem i go bardzo czule przytulało. Zaraz...przytulało? Pachniało Jiminem?! Jungkook było tak miło wczoraj w ramionach Jimina, a teraz jak to wszystko...o nie...On. Jeon Jungkook w leżał przytulny prawdopodobnie do Jimina ,a to jest niemalże 100 procentowe prawdopodobieństwo. No dobra 99,99% Ok? Pasuje? Niech ktoś lepiej teraz powie jak Jungkook ma uniknąć tej krępującej sytuacji jaką jest pobudka. W pewnej chwili poczuł jak "ktoś" głaszcze go po głowę, a po chwili zaczyna się bawić kosmykiem jego czarnych włosów. Było to przyjemne tak jak samo leżenie ,ale on....To krępujące...
Jimin obudził się wcześnie. Nigdy nie był rannym ptaszkiem, ale tak dobrze mu się spało, że się wyspał i obudził dość wcześnie...normalnie wstawał tak mniej więcej o 12, , a jest 8. To chyba jego życiowy rekord. Leżał teraz w łóżku i przytulał małe śliczności ,ale tego na głos nie powie. Nudziło się mu więc zaczął patrzeć jak młodszy śpi. Słodka twarz bez żadnej skazy...no prawie. Ten siniak pod okiem sprawiał jedynie, że wyglądał bardziej niewinnie i...bezbronnie. On nie wiedział jak można być takim nie czułym draniem i zniszczyć tak piękną i słodką twarz. Jego włos opadały delikatnie na czoło. A usta....tak kusząco i ponętnie rozchylone. Gdyby mógł to by go pocałował. Pierwsza randka już była ,ale no...dzieciak został uderzony. Nie wolno wykorzystywać takich sytuacji. Samo wyjdzie. Jimin postanowił pobawić się jego włosami. Gdy zatopił dłoń w kruczo czarnych włosach nie mógł uwierzyć w ich miękkość. Były miłe w dotyku, miękkie i pachniały arbuzem. Poczuł, że młodszy zaczyna się wiercić co by oznaczało, że za chwilę się obudzi. Poczochrał włosy młodszego in podniósł się do siadu wypuszczając Jungkook z objęć. Obojgu zrobiło się zimniej gdy tylko ich ramiona przestały się obejmować. Kookie uchylił delikatnie oczy prosząc o to aby to co zdążył wydrukować okazało się fikcją. Jednak zaraz się okazało, że to prawda gdy usłyszał miły i ciepły głos.
-Dzień dobry Kookie. -Powiedział zadowolony Jimina i się przeciągnął.
-Dzień dobry hyung...-Przywitał się zakłopotany. Na jego twarz wkradł się lekki rumieniec który Jimin wychwycił i uśmiechnął się pod nosem.
-Co powiesz na śniadanko Kookie? -Zaproponował wstając już z łóżka i stanął obok patrząc na Kooka który przecierał zaspane oczka pięścią.
-Nie chce się...-Zaczął, ale nie dane mu było skończyć.
-Oj Ciastek nie gderaj. -Okrążył łóżko i stanął nad Kookiem. -Wstawaj śpiąca królewno. -Powiedział z uśmiechem i złapał za róg kołdry.
-Nie mów do mnie królewno hyung. -Powiedział lekko z irytowany Jeon. Jimin dotknął dłonią policzka młodszego.
-No już nie dąsaj się. -Posłał mu uśmiech. Kook na taki gest spłonął rumieńcem. Jiminowi się to spodobało. Odsunął dłoń od twarzy młodszego i ściągnął z niego kołdrę. Złapał go pod kolanami ,a drugą ręką umieścił na plecach młodszego i go podniósł.
-Ah! Hyung! Postaw mnie! -Młodszy zaczął panikować. Jimin szepnął mu do ucha.
-Idziemy teraz jeść. -Mruknął i z Jungkook na rękach wyszedł z sypialni ,a po chwili schodził po schodach. Jungkook kurczowo oplatał starszego ramionami w około szyi aby nie spaść. W salonie przywitał ich zapach kawy co ich zdziwiło, a najbardziej Jimina jednak ten nie postawił Kookiego tylko wniósł go na rękach do kuchni. Jimin stanął jak wryty. Przy kuchennym stole siedziała jego była dziewczyna z którą.. eh zapomniał zerwać. Ona gdy zobaczyła co Jimin ma na rękach aż wstała.
-Cześć Jiminie. Kto to? -Zapytała patrząc na Kooka z takim z irytowaniem. -I po cholerę go nosisz? -Warkneła.
-Tak cześć. I co ty tutaj robisz?
-No przyszłam do mojego chłopaka który nie odbierał ode mnie wczoraj telefonów. I po co ty tego dzieciaka trzymasz? -Jungkook poczuł się dziwnie. Jimin ma dziewczynę. Nie dziwi się mu. Jest przystojny, ale... poczuł się zawiedziony.
-Hyung. Postaw mnie. Ja już powinienem iść. Nie chcę przeszkadzać tobie...i twojej dziewczynie. -Powiedział. Jimin na to jedynie go bardziej do siebie przyciągnął.
-Byś spróbował. -Mruknął do niego z czułym uśmiechem. -A ty -Spojrzał na dziewczynę. -Idź stąd . Nie jesteśmy przecież razem.
-Co ,ale jak to? -Zapytała skołowana.
-Mówiłem Ci ostatnio ja wracaliśmy z kręgielni ,że to koniec.-Powiedział i usiadł na przeciwko niej nadal trzymając Kooka w ramionach.
-Nie pamiętam czegoś takiego! -Krzyknęła.
-Bo gadałaś o tym jak byłaś zrobić sobie manicure i ci nie równo spilowali paznokcie. -Przewrócił oczami i całkiem z premedytacją zaczął głaskać Kooka po głowie jedna ręką, a drugą trzymał na jego plecach.
-Bo to było niedopuszczalne! I przestań obmacywać tego dzieciaka bo to jest obrzydliwe! -Krzyknęła uderzając ręką w stół.
-Nie obmacuje go tylko głaszcze. A poza tym Kookiemu to nie przeszkadza. -Powiedział i przestał go głaskać i za to przytulił. -Prawda Ciasteczko? -Mruknął mu do ucha. Kook na to się uroczo zarumienił i lekko uśmiechnął do Jimina. -Widzisz. A teraz sobie idź bo chcemy zjeść śniadanie. -Powiedział i pokazał jej którędy idzie się do drzwi wejściowych.
-Ty bydlaku! -Krzyknęła. -Jesteś gejem! To po co ze mną sypoałeś i obiecywaleś te wszystkie głupoty!?
-Nie jestem gejem. A poza tym nic ci nie obiecywalem ty ciągle gadałaś ,a ja tylko głową kiwałem nawet czasem kiwac nie mogłem bo po chwili gadałaś o czymś innym.
-To po co ty tego dzieciaka masz na kolanach i obściskujesz!?
-Bo Ciastka się fajnie przytula. Jest miły i przytulny. I uwielbia gdy się go przytula. Prawda Kookieś? -Zapytał Ciastka.
-Tak hyung...i...-Zaciął się.
-No mów Kookie. Nie wstydź się. -Uśmiechnął się.
-To nic ważnego. -Jimin położył swoją dłoni na jego policzku.
-Wszystko co mówisz jest ważne. - Sooyoung nie wytrzymała.
-Park Jimin! Masz wywalić tego bachora z mieszkania! -Jimin spojrzał na nią groźnie.
-Nie wasz się nazywać Kooka. I wiesz gdzie są drzwi.-Powiedział do niej.
-CO?! Ty śmiesz MNIE wywalić!?
-Tak. Idź już sobie. Odeśle twoje rzeczy poczta chyba ,że sama je chcesz sobie zabrać...
-Wal się Park! -Krzyknęła roztrzęsiona.
-Sooyoung przestań krzyczeć. I idź sobie.
-Jesteś potworem! -Krzyknęła i wybiegła z kuchni, a po chwili z mieszkania. Kookie popatrzył na starszego który nadal był uśmiechnięty.
-Przepraszam, że byłeś świadkiem rozstania Ciastek. -Mruknął mu do ucha.
-Nic nie szkodzi hyung..-Uśmiechnął się pod nosem.
-Co chciałeś wcześniej powiedzieć nim ta wiedźma ci przerwała? -Poglaskał jego policzek.
-..,że wygodnie mi się z tobą spało...-Powiedział cały czerwony. Jimin pochwalił ten widok czymś czego normalnie by nie zrobił, ale był w bardzo dobrym humorze. Musnął policzek Jungkook swoimi ustami.
-Mi z tobą też. Nawet nie wiesz jak bardzo. -Powiedział i wtulił jego zdezorientowane ciałko w swoje umięśnione. Jungkook spodobał się całus ,ale był nim zaskoczony. Uśmiechnął się do siebie i po chwili zapytał.
-Hyung to co z tym śniadaniem? -Jimin odsunął się trochę od dzieciaka by spojrzeć na niego zdziwiony. Po sekundzie się szeroko uśmiechnął i powiedział.
-Już już. -Ściągnął z sobie Kooka i postawił obok krzesełka na którym siedział. -To ty mi kotku zrób dobre śniadaniowo~-Powiedział starszy ze słodkim uśmiechem. Jungkook przewrócił oczami i poszedł zrobić hyungowi i sobie śniadanie. Jimin obserwował jak czarno włosy porusza się po kuchni i przygotowywuje śniadanie. Po pół godziny przed starszym wylądował talerz z pięknie pachnącym omletem. Kookie usiadł na przeciwko niego z drugim talerzem. -Kookie wygląda pysznie!- Widelcem odciął kawałek, nabił i włożył do ust. Pierwszy raz jadł coś tak dobrego ,a był to zwykły omlet przygotowany przez jego prywatne maleństwo. -Jeon Jungkook! Mam nadzieję, że będziesz mi gotował!-Zawołał.
-Jak poprosisz hyung. -Zaśmiał się widząc jak Jimin na pycha usta omletem.
-Pllosse! -krzyknął z otwartymi ustami przez co trochę mu z ust wypadło i pobrudziło nu brodę. Jeon zaśmiał się i urwał jeden papierowy ręcznik. Podszedł do starszego i powycierał mu buzię.
-Jak z dzieckiem. -Uśmiechnął się Jungkook. Jimin oczarowany gestem i uśmiechem podniósł się i dał mu buziaka w policzek po czym ponownie usiadł. Kookie był zaskoczony. Zarumienił się soczyście i wrócił na miejsce by zacząć jeść. Gdy oboje zjedli Jeon powiedział. -To ty myjesz naczynia hyung. Ja ci ugotowałem...
-Właśnie. Ty ugotowałeś i to TY pobrudzileś naczynia.
-Hyung! -Zawołał- Umyj je...mi się nie chcę.-Powiedział siadając wygodnie na kanapie w salonie. Jimin go dopadł i przytulił go do siebie.
-Ale mycie naczyń, gotowanie, sprzątanie i zajmowanie się dziećmi to zajęcia kobiet.
-Co?
-To Ciastek, że to ty użyjesz naczynia. -Posłał mu wesoły uśmiech.
-Czy ty mi próbujesz powiedzieć, że jestem jak baba? -Oburzył się młodszy.
-Oj nie złość się. I tak. W każdym związku ktoś robi za kobietę. Padło na ciebie. -Poglaskał go po głowie.
-W związku? Na mnie padło? -Zapytał zdziwiony.
-Tak. Ale przymkne na to oko i jak dasz mi całusa to umyje he za ciebie.-Puścił mu oczko.
-Możesz pomarzyć. -Prychnął z uśmiechem.
-A wiesz, że z chęcią? -Jimin zaczął się z nim droczyć. Czarno włosy już miał coś powiedzieć, ale przeszkodził mu jego telefon który zaczął dzwonić. Sięgnął do kieszeni. ,, Ojciec" odebrał go.
-halo? -Zapytał niepewnie.
-Jungkook mam to w dupie gdzie poszleś ,ale jak za 30 minut nie będzie Cię w domu to inaczej pogadamy.-Powiedział i się rozliczyl. Kook się zasmucił. Cały jego dobry humor poszedł sobie gdzieś w dal i nie wróci. Musi wracać do domu.
-Słyszałeś hyung? Musze już wracać...
-Jungkook. -Zaczął poważnie. -Wiem, że się go boisz. Zamieszkaj ze mną. Tu będzie ci dobrze i bezpiecznie.
-Nie wiem hyung.
-Było miło wczoraj i dziś rano?-Zapytał.
-No tak. Nawet bardzo.
-No to Zamieszkaj ze mną. Będzie ci tak już zawsze. -Powiedział łapiąc twarz młodszego w dłonie.
-Daj mi to przemyśleć hyung. Napisze do ciebie. Zgoda? -Zapytał młodszy z uśmiechem.
-Zgoda. -Zgodził się i przyłożył swoje czoło do czoła młodszego. Po chwili się odsunął. -Chodź. Zaprowadze cie. -Powiedział i złapał go za dłoń. Po dwudziestu minutach byli już pod dużym apartamentowcem. -Wow.-Powiedział starszy to ty mieszkasz na którym piętrze?
-Ostatnim. -Powiedział nieśmiało.
-Fajnie. -Powiedział i uśmiechnął się do niego.
-To do usłyszenia. -Powiedział młodszy i przytulił starszego na pożegnanie.
-Do usłyszenia maluszku. -Powiedział i oddał uścisk. Oboje poszli w swoje strony.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz