piątek, 25 grudnia 2015

Zawsze będę cię kochał 3.

Jimin krążył po swoim mieszkaniu i myślał o wczorajszej sytuacji której był świadkiem. Jungkook ewidentnie bał się swojego ojca i już wie dlaczego młodszy chce od niego wyprowadzić. W pewnym momencie usłyszał pukanie do drzwi. Nie pamiętał by się z kimś umawiał na spotkanie dlatego zmieszany otworzył drzwi. Stał w nich jego dobry przyjaciel Jung Hoseok.
-Cześć Hoseok. 
-Cześć stary. -przybili sobie piątkę i poszli do salonu. 
-Co tu robisz? 
-Co ty nie pamiętasz? Dziś sobota, a w każdą sobotę chodzimy na siłownię. 
-Dziś sobota? -Zdziwił się. 
-Tak. Czyżbyś miał głowę w chmurach? Ktoś ci wpadł w oko co? -Zaśmiał się starszy. 
-Nikt mi nie wpadł w oko. -Prychnął. Rozmawiali chwilę i gdy mieli już wychodzić rozbrzmiał telefon Jimina. Mężczyzna spojrzał na wyświetlacz. ,,Kookie". Od razu odebrał mówiąc starszemu aby nawet nie oddychał bo Jimin może czegoś ważnego nie usłyszeć. 
-Halo? -Zapytał niby to obojętnie. 
-Jimin hyung? -Zapytał niepewnie młodszy lekko łamiącym się głosem. Jimin poczuł jak coś go zakuło gdy usłyszał ten ton. 
-Stało się coś? -Zapytał już przyjętym tonem młodszego. 
-Hyung czy masz teraz trochę czasu? -Zapytał niepewnie. 
-Tak. Co się stało? Powiedz. Zaczynam się niepokoić. -Jimin był pełen emocji. Cieszył się bo młodszy zadzwonił do niego z prośbą o spotkanie i pewnie jeszcze pocieszenie sądząc po głosie, ale również czuł się smutny ponieważ słyszał smutek w głosie Jungkook co jego również za smuciło. 
-Mógłbym ci to powiedzieć gdy się spotkamy? 
-Tak. Powiedz gdzie już wychodzę. -Powiedział pewnie. Hoseok patrzył na niego jak na wariata. 
-Jestem teraz w parku w tym koło centrum.  Nie chce cię pospieszyć możemy się spotkać za pół...-Nie zdążył bo Jimin wszedł mu w zdanie.
-Poczekaj tam 5 minut za chwilę będę. -Powiedział i się rozłączył.-Hoseok nie pójdziemy dziś na siłownię. -Powiedział rzucając torbę w kont i szybko wypchnął kolegę z mieszkania zamknął je i zaczął biec po schodach w dół. Jung biegł za nim. Był ciekawy co tak zmartwilo i zdenerwowało przyjaciela ,że biegł jak jakiś szaleńc. 
-Jimin czekaj! Gdzie się tak spieszysz?!-Biegł kawałek za nim. 
-Pogadamy potem. Wracaj do domu jak coś hyung! -Zawołał Jimin i pobiegł jak najszybciej do parku w którym był Jungkook. Biegł tak szybko, że nawet nie zauważył kiedy już był w parku. Było późne popołudnie. Prawie że wieczór, ale do zachodu słońca trzeba było czekać jeszcze koło godziny. W parku na jednej z ławek dostrzegł czarno włosego. Szybkim krokiem podszedł do niego. Usiadł spokojnie i nie śpiesznie obok niego. Jungkook spojrzał na starszego i dostrzegł ,że starszy jest czerwony i lekko spocony. Tak jakby biegł.
-Wszystko w porządku hyung? -Zapytał zmartwiony. Jimin spojrzał na twarz młodszego. Zauważył, że pod okiem młodszego widniał siniaki. Złapał jego twarz w dłonie i zapytał wystraszony. 
-Jungkook...kto ci zrobił siniaka? -Jungkook spuścił wzrok na swoje ręce. 
-J...jimin...ja nie chce..-Zacinał się. Jimin pogładził kciukiem policzek młodszego. 
-Spokojnie Jungkook. Mów spokojnie. -Jungkook wziął głęboki oddech i po chwili wypuścił całe powierze z ust. Podniósł wzrok na starszego. 
-Jimin hyung...-Jego głos nadal się łamał. -Jungkookiminegoiminegoa już nie mogę...tam mieszkać...-Jimin zaczął już podejrzewać co się stało młodszemu. 
-Jungkook to twój ojciec ci to zrobił prawda? -Zapytał. Oczy Jungkook zaszkliły się. Jimin uznał to za tak. Objął ramionami sylwetkę młodszego i przyciągnął do siebie. Jungkook po raz pierwszy w życiu poczuł by ktoś go przytulił w tak ciepły sposób. Tae też go przytulał ,ale nie tak jak robił to właśnie Jimin. Jungkook objął starszego za szyję i również go przytulił. -Kookie...-Gdy Jungkook usłyszał przyjemny głos starszego wiedział o co będzie pytał. -Dlaczego? Co go skłoniło aby cię choćby dotknąć? 
-On...zaczął cię obrażać. Że wyglądasz jak rasowy jakiś zboczniec...pedał...krzyczał na mnie...Powiedziałem mu , że to nie prawda..,że ty taki nie jesteś...-Jungkook zaczął płakać. -Nikt...nigdy mu się nie postawił...uderzył mnie...i powiedział.., że jestem takim samym śmieciem jak moja matka...-Jungkook już całkiem się rozpłakał. Jimin głaskał uspokajająco jego plecy jedną ręką, a drugą delikatnie jego głowę. Był pod wrażeniem. Z tego co wywnioskował to ojciec Kooka był kimś ważnym i miał za dużo w dupie i dlatego myśli, że ma prawo bić małe, niewinne Ciasteczko.Zawiał chłodny październikowy wiatr. Kook zaczął się trząść w ramionach Jimina mimo to, że były zaskakująco ciepłe i wygodne. Jimin miał plan.
-Chodź Jungkook. Pójdziemy do mnie. Twój ojciec musi ochłonąć. Do tego czasu zostaniesz u mnie.
-Hyung...ale -Jimin mu przerwał wyczuwając to, że młodszy może zacząć się wykrecać.
-Nie ma żadnego ,,ale". Zabieram cię do siebie i nie chcę słyszeć sprzeciwu. -Jimin wypuścił go z objęć ,ale po chwili złapał jego nadgarstek i zaczął ciągnąć w stronę swojego mieszkania. Jungkook marudził, że nie musi. Że sam sobie jakoś poradzi..,ale Jimin chciał by on był w jego mieszkaniu. Na zawsze co prawda, ale na jakiś czas też może być. Gdy dotarli do mieszkania Jimin postawił wodę na herbatę.
-Jungkook może być malinowa? -Zapytał z kuchni.
-Tak. Dziękuję. -Usłyszał. Dobrze wiedział, że młodszy ją lubi. Na ich pierwszej randce...to znaczy spotkaniu. Tak spotkaniu. Młodszy ją zamówił bez wahania się dlatego Jimin uznał, że to jego ulubiona. Dla ciebie wybrał o smaku ananasa. Bardzo ją lubił. I musi zapamiętać by podziękować mamie, że ostatnio gdy była u niego w odwiedziny przywiozła mu malinową herbatę. Gdy woda się za gotowała zalał wrzątkiem torebki w kubkach. Jungkook miał kubek z kotkiem który kiedyś dostał od kuzyna w formie żartu, a jego kubek był po prostu czerwony. Zaniósł kubki do salonu w którym na czarnej kanapie siedział Jeon. Postawił na białym stoliku przed nim jego kubek, a swój wziął w ręce, ale po chwili go odstawił na stolik bo zaczął go parzyć w dłonie. Było między nami cicho. Przeszkadzało to obojgu, ale oboje bali się zacząć. Jimin się przełamał.
-Jungkook.
-Tak? -Zapytał młodszy już na całe szczęście nie łamiącym się głosem, s swoim normalnym...pięknym i łagodnym. Jimin się zaciął. Nie powie mu przecież. ,, Fajnie mi się ciebie przytulało. Mam ochotę nie wypuszczać cię ze swoich objęć". To brzmi dziwnie. Kook może go uznać za zboczenca..nie chciał straszyć młodszego dlatego na poczekaniu zapytał.
-Zostaniesz na noc prawda?-Jungkook wlepił swoje ciemne migoczące patrzalki w starszego.
-Nie powinienem nad używać twojej gościnności hyung...
-Ale zdajesz sobie sprawę, że teraz cię nie wypuszcze.-Jimin za późno się zorientował jak to zabrzmiało bo Jungkook lekko się spiął. -Nie w tym sensie...!-Zaczął się tłumaczyć. -C...chodziło mi o to, że nie pozwolę być wyszedł z tego mieszkania gdy na zewnątrz jest zimno i ciemno! Jeszcze cie ktoś napadnie...!-Twarz Jungkook lekko się zarumieniła. To był tak cudowny widok że serce Jimina pozwoliło sobie na taki rytm jakby chciało wyskoczyć mu z klatki piersiowej.
-Ro...rozumiem...dziękuję. -Posłał mu lekki aczkolwiek słodki uśmiech. -Hyung...to dziwnie zabrzmi ,ale...-Zaciął się. Jimin się zaciekawił.
-Tak Kookie?
-Nie już...już nic...
-Powiedz. -Ponaglił go.
-Czy..mógłbyś...-Zrobił się strasznie czerwony. Jiminowi się to spodobało. -Mógłbyś...mnie przytulić? -Zapytał spuszczając głowę. Jiminowi i trzeba było powtarzać.Przysunął się niemalże od razu i zamknął to drobne ciałko w swoich ramionach. Jungkook oparł swoje dłonie o ramiona mężczyzny by po chwili objąć nimi szyję  starszego. Było obu naprawdę miło. Jednak tą wspaniałą i miłą chwilę przerwał telefon starszego. Jednak Jimin uznał ,że ma lepsze rzeczy do roboty. Jednak Jungkook zapytał.
-Hyung. Nie odbierzesz?
-Nie. To pewnie nikt ważny...-Mruknął mężczyzna w zagłębienie pomiędzy szyją ,a ramieniem młodszego. Było tak ciepło...tak miło, że wydawało się to wręcz nie realne. Jimin tak się skupił na przytulaniu młodszego ,że nie usłyszał jak ktoś wchodzi do jego mieszkania. Kookie też nie ponieważ usnął w ramionach starszego. Do salonu wszedł Hoseok. Stanął oniemiały. Jednak po chwili się ocknął zauważył, że Jimin oraz jego gość nie zauważyli go.
-Jimin. -Powiedział. Parka przeszedł dreszcz niezadowolenie po plecach odsunął się lekko od młodszego by spojrzeć na starszego.-A twój kolega śpi czy nie żywy? -Zapytał z uśmiechem. Jimin spojrzał na Kooka. Spał...tak słodko i niewinnie. Nie zostawi go przecież w salonie na kanapie...
-Wybacz na chwilę hyung. -Powiedział i złapał Jeona delikatnie pod kolana, a drugą ręką objął jego plecy i Zaniósł do swojej sypialni. Położył go na łóżku i przykrył kołdrą. Spojrzał jeszcze na jego twarz i delikatnie dotknął jego policzka. Wyszedł szybko z pokoju  i poszedł do salonu. Na kanapie siedział Hoseok.
-Jimin ty pedofilu. Ładnie to tak młodych chłopców w domu przetrzymywać?
-Hyung cicho. Bo go o budzisz. I nie jestem pedofilem. -Sarknął.
-To do tego słodziaka tak biegles?
-Tak.
-Jest taki słodki. Dlaczego go wcześniej nie widziałem?
-Nawet o tym nie myśl hyung. Bylem pierwszy.
-Hę? -Jung spojrzał na niego podejrzliwie.
-Nie patrz tak. Nie chodzi mi o to ,że chce go zaliczyć..
-Dobra. Ty mi lepiej powiedz jak się nazywa twoja zajebista dupa.
-Jungkook...-Powiedział z uśmiechem
-Ooo...czyli Kook tak?
-Tak. A dokładniej Kookie.
-O nieźle. Gdzie go poznałeś?
-Opowiem ci wszystko jutro w pracy hyung ok? Zmęczony jestem.
-Dobra tylko ,że zobaczymy się dopiero w poniedziałek. Jutro niedziela i wole.
-A no tak.-Pożegnał się z Hoseokiem i poszedł do swojej sypialni po piżame. Poszedł szybko wziąść prysznic i wrócił by podłączyć swój telefon do ładowarki. Zauważył, że Kookiemu śni się jakiś koszmar bo zaczął się niespokojnie wiercic i mówić, żeby go ktoś zostawił. Podszedł do łóżka i położył się obok młodszego. Zamknął go w swoich objęciach po raz trzeci tego dnia. Kookie przestał się wiercic i odruchowo zbliżył się do starszego wtulajac się. Jimin uśmiechnął się pod nosem i uznał ten dzień za udany odplywajac w krainę snów. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz