środa, 30 grudnia 2015

Zawsze będę cię kochał 6.

Jimin zbliżył twarz do tej młodszego jednak czarno włosy odepchnął lekko starszego od siebie. Jimin wytrzeszczył oczy w zdziwieniu.
-Hyung...dlaczego to robisz? -Zapytał Jungkook ze spuszczoną głową.
-Co robię? -Zapytał.
-To wszystko..całujesz mnie, przytulasz.., a ja nie wiem co o tym sądzić...-Jimin przyłożył dłoń do policzka młodszego. Podniósł jego twarz i przyjrzał się jej. Była uroczo zaczerwieniona.
-Jungkook. Nie robie tego bez powodu.
-To po co to robisz? -Jimin nie odpowiedział tylko pocałował go w policzek.
-Teraz już wiesz czy nadal nie rozumiesz? -Uśmiechnął się do niego.
-Nie wiem czy to dobrze odebrałem...-Zaczerwienił się jeszcze bardziej.
-Jak to nie wiesz czy to dobrze odebrałeś? To chyba oczywiste. Nie?
-Hyung..
-Chcę móc być przy tobie. Przytulać, całować. Być osobą której będziesz płakał w ramię. Będziesz się zwierzać. Chcę abyś ze mną mieszkał i.. abyś kochał mnie tak jak ja ciebie. -Powiedział głaskając go po policzku.
-Ty...ty mnie kochasz? -Zapytał z niedowierzaniem.
-Długo ci to zajęło. -Zaśmiał się.
-Ale przecież..jesteś facetem tak jak ja..
-Masz rację..-Jimin zabrał dłoń z policzka młodszego i spuścił głowę. Po chwili ją podniósł, a kook zobaczył na jego twarzy smutek i rozczarowanie. -Nie będę cię zmuszać do od wzajemnienia tego. Pójdę już. -Powiedział wypuszczając go z objęć i wstał z łóżka. -Do zobaczenia. Jeon Jungkook. -Powiedział kierując się w stronę drzwi i wyszedł z jego pokoju, a po chwili z mieszkania i budynku. Jungkook siedział i patrzył w miejsce w którym siedział starszy. Gdy Jimin mówił to wszystko, kim chce być dla Kooka czuł się dziwnie, ale też był szczęśliwy. Jednak kiedy brązowo włosy wypuścił go z objęć czuł się jak ostatni kretyn.
-Zepsułem..-Powiedział i zaczął płakać. Co on najlepszego zrobił? Przecież on bardzo lubił Jimina, a raczej kochał...starszy spodobał mu się już w tym cholernym sklepie. Pamiętał jak się mieli razem spotkać, a Jeon nie wiedział w co ma się ubrać. Zdupił. Trzeba to powiedzieć. -Jimin..-Wychlipał. Jungkook leżał i płakał w łóżku dobre cztery godziny. Usłyszał jak ktoś wszedł do mieszkania. Podniósł się z łóżka. Wziął paczkę chusteczek i zaczął opierać łzy. Głowa go od płaczu bolała. Po chwili do jego pokoju wszedł ojciec. Gdy zauważył ,że młody ociera łzy zaczął się denerwować.
-Zaś beczałeś. Nic innego nie robisz.
-Przepraszam..-Mruknął po nosem. Jeszcze tego brakowało by ojciec zaczął po nim krzyczeć.
-Jesteś beznadziejny! Jak twoja głupia matka! -Zaczął krzyczeć. -Tylko beczysz i beczysz! Zastanawiam się czy w ogóle jesteś mój!
-Przep...-Ojciec zauważył jakiś telefon na łóżku. Podszedł i podniósł go. -,, Wypadł Jiminowi z kieszeni?"-Pomyślał.
-Czyje to jest! Kto tu był? !
-To..-Zaciął się. Przecież ojciec go zabije jak Jungkook mu powie ,że to Jimina.
-No gadaj kurwa!
-...-Jungkook nie odpowiedział. Ojciec złapał go za włosy.
-Ty mały gowniarzu! To ten pierdolony podał tu był co?! Puszczasz się? !- Ojciec uderzył Kooka w twarz. Kookie zaczął płakać, a ojciec dopiero się rozkrecał.
                                ~*~*~
Jimin szedł w stronę swojego domu. Był załamany. Wziął głęboki oddech i wsadził dłoń do kieszeni chcąc wyciągnąć telefon. Jednak ku jego zdziwieniu nie było go tam.
-Pewnie został o Kookiego...-Postanowił zawrócić. Gdy wracał po swoją własność zauważył teśc...ojca Kooka. Wyglądał na wściekłego. Wszedł do hotelu w którym mieszkał z synem, a Jimin trzymając bezpieczną odległość ruszył za nim. Jimin wolał jechać następną windą. Gdy ojciec Kooka pojechał. Jimin poczekał chwile ,aż przyjedzie z powrotem i wsiadł do niej. Gdy zatrzymała się na ostatnim piętrze brązowo włosy wyszedł z niej i stanął pod drzwiami Jeon'ów. Dwudziestolatek usłyszał rozwścieczony głos ojca Kookiego.
-,,Ty mały gowniarzu! To ten pierdolony pedał tu był co? ! Puszczasz się? !"-Jimin wszedł bez płukania. Usłyszał coś na wzór uderzenia, a po chwili płacz Kookiego. Wszedł bez pochamowania do pokoju swojego skarbu. Widział jak ojciec trzyma go za włosy i ma zamiar wymierzyć uderzenie. Jimin złapał za dłoń pana Jeona. Ten się odwrócił zaskoczony i Jimin uderzył go pięścią w twarz. Mężczyzna upadł na ziemię. Stracił przytomność. Jimin podszedł do Kooka i przytulił go.
-Nic ci nie jest Kookie? -Kook płakał i był zszokowany.
-Co tu rob...
-Pakuj się. -Jimin puścił Ciastka i uklękł przy mężczyźnie. Sprawdził tętno. -Nie zabiłem go nie martw się. -Powiedział czując na sobie spojrzenie Kookiego. -Pakuj się. Nie będziesz tu chyba siedział, aż się obudzi. -Powiedział na powrót podchodząc do ciastka. Gdy zobaczył czerwony ślad na policzku zaczął żałować ,że nie zabił tego sukinkota. Jungkook przytulił się do Jimina.
-Hyung. .-Zaczął płakać.
-Zgaduje, że powodem był mój telefon..
-Tak. Ale to nic.
-Pakuj się..-Powiedział. Jungkook na to odsunął się od starszego i pocałował szybko w usta.
-Dziękuję hyung. -Jimin był zaskoczony i szczęśliwy. Kook zaczął szybko pakować potrzebne rzeczy. Gdy spakował wszystko co mu było potrzebne zabrał walizkę w której miał wszystkie rzeczy wyszedł z Jiminem z mieszkania.
-Zadzwonię po taksówkę słońce.-Powiedział Jimin i wyciągnął telefon ze swojej kieszeni.
-Jimin..
-Tak? -Zapytał starszy.
-Potem ci powiem..-Powiedział. Nie chciał mu tego mówić na środku ulicy bo..nie wypada.
-Jestem teraz ciekawy! -Zawył starszy.
-Jak będziemy już u ciebie.
-Tak!-Podniósł ręce do góry. Wyrwał walizkę z rąk młodszego i zaczął szybko iść w stronę domu.
-Co za człowiek..-Powiedział z uśmiechem Kook i ruszył za starszym. Gdy byli już w mieszkaniu starszego Jimin pociągnął go do salonu.
-Zacznij. -Powiedział starszy z uśmiechem.
-Posprzatales? -Zaczął.
-Tak, ale ciastuś powiedz to co miałeś..
-Hyung..-Zaczął się czerwienic. -Chyba...cię Kocham. .-Powiedział. Jimin z wielkim uśmiechnął się i przytulił Kooka.
-Chyba?
-Tak...
-To trzeba sprawić byś był pewien.
-Hę? -Zdziwił się. Jimin pocałował go w usta. Kookie już się nie opierał. Oddał pocałunek przytulając się do starszego.

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Zawsze będę cię kochał 5.

Był poniedziałek. Jimin miał być w pracy,ale uznał, że dziś zrobi sobie wolne. Co z tego, że szef go zwolni. Ma bogatych rodziców...jakoś przeżyje. Nudziło mu się więc postanowił posprzątać mieszkanie. Nigdy nie lubił tego robić, ale no...kiedyś trzeba się poświęcić i posprzątać. Wszedł do kuchni i spojrzał na zlew. No tak... Kook nie umył naczyń. W sumie to Jimin mu powiedział, że je umyje za causa, może i by go Kookie pocałował gdyby ojciec bo niego nie zadzwonił...Ogh! Już go nie lubi! W sumie to od ich pierwszego spotkania nie polubił ojca Kooka to znaczy teścia...ale Kookie nie musi o tym wiedzieć. Jeszcze. Jimin wziął głęboki wdech i po chwili wypuścił powietrze ze świstem z płuc. Zaczął myć te wszystkie nieszczęsne naczynia ,garnki, kubki i sztućce. Po pół godziny męczarni uznał, że wyniesie śmieci z kuchni, sypialni i łazienki...Kurna! Jak Jungkook z nim zamieszka to on będzie sprzątał. Zawsze to żona sprząta nie? Najwyżej poprosi o buziaka za pomoc... tak plan idealny. Po kilku minutach podłączył odkurzacz do prądu. Miał już zacząć odkurzać, ale ktoś zaczął dzwonić na dzwonek do drzwi. Poszedł sprawdzić kto to. Gdy otworzył drzwi zobaczył za nimi Hoseok'a.
-Cześć. -Przywitał się.
-No cześć. Czemu cię w pracy nie było? Chory jesteś czy co?
-Nie chciało mi się. -Powiedział zgodnie z prawdą i weszli do salonu.
-Na pewno nie jesteś chory? -Zapytał z uśmiechem widząc nieco czystszy salon.
-Na pewno. A co? -Zapytał zdziwiony.
-Bo ty raczej do sprzątania pierwszy się nie ciągniesz. -Zaśmiał się. -A właśnie... Serio zerwałes z Sooyoung?
-Tak.
-No wreszcie.
-Skąd wiesz?
-YoonGi mu powiedział.
-Jej brat? Ty z nim gadasz?
-No tak. YoonGi jest naprawdę fajny. Poza tym nie mieszka już ze swoją przeklętą siostrunią. Więc jest naprawdę fajnie. Zwłaszcza gdy zaprosi mnie i kilka innych osób na piwo.
-Chodzisz na piwo? I jeszcze mnie nie zabierasz? Co z ciebie za przyjaciel?-Fuknął.
-Najlepszy. -Zaśmiał się. -No powiedz dlaczego tak cię wzięło na sprzątanie..?
-Pomyślałem, że przydało by się ogarnąć..
-A to czasem sprawka małego słodkiego dzieciaka? -Poruszał sugestywnie brwiami.
-Co ty chrzanisz?! Nie!Po prostu jest bałagan...
-Jasne. Widać, że młody zawrócił ci w głowie. -Zaśmiał się.
-Nie przeszkadza ci to...no wiesz, że ja..
-Nie no spoko. Przecież gej to też człowiek. Dobra opowiadaj. Jest dobry w łóżku? -Uśmiechnął się jak rasowy zboczenic.
-Najlepszy. Nie zabiera kołdry, nie chrapie. -Powiedział z uśmiechem.
-No wiesz co? Kumplowi nie powiesz?
-Nie.-Zaśmiał się.
-Ale jesteś. -Też się Zaśmiał. -Ej ,a czy ten twój słodziak Kook nie mieszka czasem w centrum miasta?
-Tak mieszka. A co?
-Bo go widziałem z jakimś typkiem. Taki wysoki, około czterdziestki...czarne włosy...
-Zimny i gniewny ton głosu? -Dopytał.
-Tak.
-To pewnie był ojciec Kooka. -Powiedział odchylając głowę do tyłu. -Ojciec Kooka jest...moim zdaniem ma za dużo w dupie.
-Dlaczego tak sądzisz? -Dopytał Jung.
-Bo widzisz on jest jakąś szychą czy coś i nikt mu się nie sprzeciwa bo się boi. Ciastek się mu postawił a raczej powiedział prawdę i jego ojciec nabił mu siniaka pod okiem.
-Co?! Ja bym mu oddał na twoim miejscu.
-Mam ochotę mu oddać ,ale to jednak ojciec Ciastka..
-Boisz się, że "teść" może nie udzielić ci błogosławieństwa? -Zapytał zadziornie.
-Tak. TO znaczy nie! O czym ty bredzisz? -Speszył się.
-Uuu!  Jimin kocha swoje małe ciasteczko! -Krzyczał z uśmiechem.
-Zamknij się hyung! -Zaśmiał się Jimin.
                                ~*~*~
Jungkook siedział w swoim pokoju i patrzył przez okno. Ojciec zakazał mu iść do szkoły przez tą sliwe pod okiem. Dostał maści by nie było tego widać i ojciec zamówił na jutro o 7:15 kosmetyczke by przyszła i pomalowała go tak by mógł iść do szkoły i nie było widać siniaka. Patrzył na swój telefon. Przejrzał kontakty. Chciał wybrać ,,Jiminie,ale uznał, że da mu spokój. Wybrał więc numer do Tae. Ale była ! 2
12 więc jego przyjaciel miał lekcje. Mógł zadzwonić jeszcze do jednej osoby. Jina. Jego znajomego który...albo lepiej nie. Jin jest synem przyjaciela ojca Jungkook. Jin jest nadenty i trochę..arogancki. Nie. Nie zadzwoni do niego. Po dłuższych zastanowieniach wybrał numer do Jimina który po dwóch sygnałach odebrał.
-Hej Ciastek! -Zawołał radośnie starszy.
-Cześć hyung. Nie przeszkadzam?
-Jasne, że nie. Stało się coś?
-Nie nic. Dzwonie bo mi się nudzi...
-Przyjechać po ciebie?
-Nie trzeba hyung.
-Dobra więc to ja wpadnę do ciebie ok?
-Ale hyung..
-Tak?
-Nie chcę marnować twojego czasu. Pewnie będziesz miał lepsze rzeczy do zrobienia.
-Nie mam. Naprawdę. Wpadnę do ciebie. Będę za 15 minut. -Rozlaczył się. Jungkook zaczął szybko sprzątać swój pokój. O wybierać ubrania by się przebrać z piżamy. Jimin natomiast skakał po kanapie cały w skowronkach.
-Hyung jedziesz może do centrum?
-Co umówiłes się na randkę?
-E tam randkę...
-Dobra ja się zbieram. Przebierz się i pedz do ciastka-Jimin też tak zrobił. Był jednak w 20 minut ,a nie 15. Jednak Kookiemu nie przeszkadzało to. Było nawet na rękę. Gdy Jimin wszedł do mieszkania był pod wrażeniem. Miał co prawda bogatych rodziców, ale oni mieszkali w domu, a to mieszkanie było po prostu niesamowite. Jimin poszedł z ciastkiem do pokoju młodszego gdzie usiedli na łóżku młodszego. Jimin przytulił malucha do siebie.
-I jak? Moje ciasteczko się zdecydowało na przeprowadzkę?
-Jeszcze nie jestem do końca pewien hyung..

-Spokojnie nie pospieszam cie. Na spokojnie to przemyśl.
-Dziękuję. -Kookie uśmiechnął się do niego słodko.
-Mój mały słodziaku.
-Nie jestem twój hyung. -Zaśmiał się młodszy
-Jesteś słońce. -Powiedział i pocałował głowę czarno włosego. Jungkook zarumienił się.
-Ale jak to?
-Tak normalnie. Jesteś najwspanialszą rzeczą jaką tylko człowiek może stworzyć.
-Hy hyung...-Był czerwony jak nigdy dotąd.
-Śliczny jesteś. -Powiedział z uśmiechem
-Hyung...-Jimin zbliżył swoją twarz do twarz Kooka...

sobota, 26 grudnia 2015

Zawsze będę cię kochał 4.

Jungkook nie pamiętał kiedy ostatni raz tak dobrze mu się spało. Leżał z zamkniętymi oczami i błagał by nie musiał wstać. Pamiętał jak wczoraj usnął w ramionach Jimina i było mu trochę głupio z tego powodu. Noe otwierając oczu bardziej przywrał do czegoś co ogrzewało go całą noc. Było ciepłe, miłe ,pachniało Jiminem i go bardzo czule przytulało. Zaraz...przytulało? Pachniało Jiminem?! Jungkook było tak miło wczoraj w ramionach Jimina, a teraz jak to wszystko...o nie...On. Jeon Jungkook w leżał przytulny prawdopodobnie do Jimina ,a to jest niemalże 100 procentowe prawdopodobieństwo. No dobra 99,99% Ok? Pasuje? Niech ktoś lepiej teraz powie jak Jungkook ma uniknąć tej krępującej sytuacji jaką  jest pobudka. W pewnej chwili poczuł jak "ktoś" głaszcze go po głowę, a po chwili zaczyna się bawić kosmykiem jego czarnych włosów. Było to przyjemne tak jak samo leżenie ,ale on....To krępujące...
Jimin obudził się wcześnie. Nigdy nie był rannym ptaszkiem, ale tak dobrze mu się spało, że się wyspał i obudził dość wcześnie...normalnie wstawał tak mniej więcej o 12,  , a jest 8. To chyba jego życiowy rekord. Leżał teraz w łóżku i przytulał małe śliczności ,ale tego na głos nie powie. Nudziło się mu więc zaczął patrzeć jak młodszy śpi. Słodka twarz bez żadnej skazy...no prawie. Ten siniak pod okiem sprawiał jedynie, że wyglądał bardziej niewinnie i...bezbronnie. On nie wiedział jak można być takim nie czułym draniem i zniszczyć tak piękną i słodką twarz. Jego włos opadały delikatnie na czoło. A usta....tak kusząco i ponętnie rozchylone. Gdyby mógł to by go pocałował. Pierwsza randka już była ,ale no...dzieciak został uderzony. Nie wolno wykorzystywać takich sytuacji. Samo wyjdzie. Jimin postanowił pobawić się jego włosami. Gdy zatopił dłoń w kruczo czarnych włosach nie mógł uwierzyć w ich miękkość. Były miłe w dotyku, miękkie i pachniały arbuzem. Poczuł, że młodszy zaczyna się wiercić co by oznaczało, że za chwilę się obudzi. Poczochrał włosy młodszego in podniósł się do siadu wypuszczając Jungkook z objęć. Obojgu zrobiło się zimniej gdy tylko ich ramiona przestały się obejmować. Kookie uchylił delikatnie oczy prosząc o to aby to co zdążył wydrukować okazało się fikcją. Jednak zaraz się okazało, że to prawda gdy usłyszał miły i ciepły głos.
-Dzień dobry Kookie. -Powiedział zadowolony Jimina i się przeciągnął.
-Dzień dobry hyung...-Przywitał się zakłopotany. Na jego twarz wkradł się lekki rumieniec który Jimin wychwycił i uśmiechnął się pod nosem.
-Co powiesz na śniadanko Kookie? -Zaproponował wstając już z łóżka i stanął obok patrząc na Kooka który przecierał zaspane oczka pięścią.
-Nie chce się...-Zaczął, ale nie dane mu było skończyć.
-Oj Ciastek nie gderaj. -Okrążył łóżko i stanął nad Kookiem. -Wstawaj śpiąca królewno. -Powiedział z uśmiechem i złapał za róg kołdry.
-Nie mów do mnie królewno hyung. -Powiedział lekko z irytowany Jeon. Jimin dotknął dłonią policzka młodszego.
-No już nie dąsaj się. -Posłał mu uśmiech. Kook na taki gest spłonął rumieńcem. Jiminowi się to spodobało. Odsunął dłoń od twarzy młodszego i ściągnął z niego kołdrę. Złapał go pod kolanami ,a drugą ręką umieścił na plecach młodszego i go podniósł.
-Ah!  Hyung!  Postaw mnie! -Młodszy zaczął panikować. Jimin szepnął mu do ucha.
-Idziemy teraz jeść. -Mruknął i z Jungkook na rękach wyszedł z sypialni ,a po chwili schodził po schodach. Jungkook kurczowo oplatał starszego ramionami w około szyi aby nie spaść. W salonie przywitał ich zapach kawy co ich zdziwiło, a najbardziej Jimina jednak ten nie postawił Kookiego tylko wniósł go na rękach do kuchni. Jimin stanął jak wryty. Przy kuchennym stole siedziała jego była dziewczyna z którą.. eh zapomniał zerwać. Ona gdy zobaczyła co Jimin ma na rękach aż wstała.
-Cześć Jiminie. Kto to? -Zapytała patrząc na Kooka z takim z irytowaniem. -I po cholerę go nosisz? -Warkneła.
-Tak cześć. I co ty tutaj robisz?
-No przyszłam do mojego chłopaka który nie odbierał ode mnie wczoraj telefonów. I po co ty tego dzieciaka trzymasz? -Jungkook poczuł się dziwnie. Jimin ma dziewczynę. Nie dziwi się mu. Jest przystojny, ale... poczuł się zawiedziony.
-Hyung. Postaw mnie. Ja już powinienem iść. Nie chcę przeszkadzać tobie...i twojej dziewczynie. -Powiedział. Jimin na to jedynie go bardziej do siebie przyciągnął.
-Byś spróbował. -Mruknął do niego z czułym uśmiechem. -A ty -Spojrzał na dziewczynę. -Idź stąd . Nie jesteśmy przecież razem.
-Co ,ale jak to? -Zapytała skołowana.
-Mówiłem Ci ostatnio ja wracaliśmy z kręgielni ,że to koniec.-Powiedział i usiadł na przeciwko niej nadal trzymając Kooka w ramionach.
-Nie pamiętam czegoś takiego! -Krzyknęła.
-Bo gadałaś o tym jak byłaś zrobić sobie manicure i ci nie równo spilowali paznokcie. -Przewrócił oczami i całkiem z premedytacją zaczął głaskać Kooka po głowie jedna ręką, a drugą trzymał na jego plecach.
-Bo to było niedopuszczalne! I przestań obmacywać tego dzieciaka bo to jest obrzydliwe! -Krzyknęła uderzając ręką w stół.
-Nie obmacuje go tylko głaszcze. A poza tym Kookiemu to nie przeszkadza. -Powiedział i przestał go głaskać i za to przytulił. -Prawda Ciasteczko? -Mruknął mu do ucha. Kook na to się uroczo zarumienił i lekko uśmiechnął do Jimina. -Widzisz. A teraz sobie idź bo chcemy zjeść śniadanie. -Powiedział i pokazał jej którędy idzie się do drzwi wejściowych.
-Ty bydlaku! -Krzyknęła. -Jesteś gejem! To po co ze mną sypoałeś i obiecywaleś te wszystkie głupoty!?
-Nie jestem gejem. A poza tym nic ci nie obiecywalem ty ciągle gadałaś ,a ja tylko głową kiwałem nawet czasem kiwac nie mogłem bo po chwili gadałaś o czymś innym.
-To po co ty tego dzieciaka masz na kolanach i obściskujesz!?
-Bo Ciastka się fajnie przytula. Jest miły i przytulny. I uwielbia gdy się go przytula. Prawda Kookieś? -Zapytał Ciastka.
-Tak hyung...i...-Zaciął się.
-No mów Kookie. Nie wstydź się. -Uśmiechnął się.
-To nic ważnego. -Jimin położył swoją dłoni na jego policzku.
-Wszystko co mówisz jest ważne. - Sooyoung nie wytrzymała.
-Park Jimin! Masz wywalić tego bachora z mieszkania! -Jimin spojrzał na nią groźnie.
-Nie wasz się nazywać Kooka. I wiesz gdzie są drzwi.-Powiedział do niej.
-CO?! Ty śmiesz MNIE wywalić!?
-Tak. Idź już sobie. Odeśle twoje rzeczy poczta chyba ,że sama je chcesz sobie zabrać...
-Wal się Park! -Krzyknęła roztrzęsiona.
-Sooyoung przestań krzyczeć. I idź sobie.
-Jesteś potworem! -Krzyknęła i wybiegła z kuchni, a po chwili z mieszkania. Kookie popatrzył na starszego który nadal był uśmiechnięty.
-Przepraszam, że byłeś świadkiem rozstania Ciastek. -Mruknął mu do ucha.
-Nic nie szkodzi hyung..-Uśmiechnął się pod nosem.
-Co chciałeś wcześniej powiedzieć nim ta wiedźma ci przerwała? -Poglaskał jego policzek.
-..,że wygodnie mi się z tobą spało...-Powiedział cały czerwony. Jimin pochwalił ten widok czymś czego normalnie by nie zrobił, ale był w bardzo dobrym humorze. Musnął policzek Jungkook swoimi ustami.
-Mi z tobą też. Nawet nie wiesz jak bardzo. -Powiedział i wtulił jego zdezorientowane ciałko w swoje umięśnione. Jungkook spodobał się całus ,ale był nim zaskoczony. Uśmiechnął się do siebie i po chwili zapytał.
-Hyung to co z tym śniadaniem? -Jimin odsunął się trochę od dzieciaka by spojrzeć na niego zdziwiony. Po sekundzie się szeroko uśmiechnął i powiedział.
-Już już. -Ściągnął z sobie Kooka i postawił obok krzesełka na którym siedział. -To ty mi kotku zrób dobre śniadaniowo~-Powiedział starszy ze słodkim uśmiechem. Jungkook przewrócił oczami i poszedł zrobić hyungowi i sobie śniadanie. Jimin obserwował jak czarno włosy porusza się po kuchni i przygotowywuje śniadanie. Po pół godziny przed starszym wylądował talerz z pięknie pachnącym omletem. Kookie usiadł na przeciwko niego z drugim talerzem. -Kookie wygląda pysznie!- Widelcem odciął kawałek, nabił i włożył do ust. Pierwszy raz jadł coś tak dobrego ,a był to zwykły omlet przygotowany przez jego prywatne maleństwo. -Jeon Jungkook!  Mam nadzieję, że będziesz mi gotował!-Zawołał.
-Jak poprosisz hyung. -Zaśmiał się widząc jak Jimin na pycha usta omletem.
-Pllosse! -krzyknął z otwartymi ustami przez co trochę mu z ust wypadło i pobrudziło nu brodę. Jeon zaśmiał się i urwał jeden papierowy ręcznik. Podszedł do starszego i powycierał mu buzię.
-Jak z dzieckiem. -Uśmiechnął się Jungkook. Jimin oczarowany gestem i uśmiechem podniósł się i dał mu buziaka w policzek po czym ponownie usiadł. Kookie był zaskoczony. Zarumienił się soczyście i wrócił na miejsce by zacząć jeść. Gdy oboje zjedli Jeon powiedział. -To ty myjesz naczynia hyung. Ja ci ugotowałem...
-Właśnie. Ty ugotowałeś i to TY pobrudzileś naczynia.
-Hyung! -Zawołał- Umyj je...mi się nie chcę.-Powiedział siadając wygodnie na kanapie w salonie. Jimin go dopadł i przytulił go do siebie.
-Ale mycie naczyń, gotowanie, sprzątanie i zajmowanie się dziećmi to zajęcia kobiet.
-Co?
-To Ciastek, że to ty użyjesz naczynia. -Posłał mu wesoły uśmiech.
-Czy ty mi próbujesz powiedzieć, że jestem jak baba? -Oburzył się młodszy.
-Oj nie złość się. I tak. W każdym związku ktoś robi za kobietę. Padło na ciebie. -Poglaskał go po głowie.
-W związku? Na mnie padło? -Zapytał zdziwiony.
-Tak.  Ale przymkne na to oko i jak dasz mi całusa to umyje he za ciebie.-Puścił mu oczko.
-Możesz pomarzyć. -Prychnął z uśmiechem.
-A wiesz, że z chęcią? -Jimin zaczął się z nim droczyć. Czarno włosy już miał coś powiedzieć, ale przeszkodził mu jego telefon który zaczął dzwonić. Sięgnął do kieszeni. ,, Ojciec" odebrał go.
-halo? -Zapytał niepewnie.
-Jungkook mam to w dupie gdzie poszleś ,ale jak za 30 minut nie będzie Cię w domu to inaczej pogadamy.-Powiedział i się rozliczyl. Kook się zasmucił. Cały jego dobry humor poszedł sobie gdzieś w dal i nie wróci. Musi wracać do domu.
-Słyszałeś hyung? Musze już wracać...
-Jungkook. -Zaczął poważnie. -Wiem, że się go boisz. Zamieszkaj ze mną. Tu będzie ci dobrze i bezpiecznie.
-Nie wiem hyung.
-Było miło wczoraj i dziś rano?-Zapytał.
-No tak. Nawet bardzo.
-No to Zamieszkaj ze mną. Będzie ci tak już zawsze. -Powiedział łapiąc twarz młodszego w dłonie.
-Daj mi to przemyśleć hyung. Napisze do ciebie. Zgoda? -Zapytał młodszy z uśmiechem.
-Zgoda. -Zgodził się i przyłożył swoje czoło do czoła młodszego. Po chwili się odsunął. -Chodź. Zaprowadze cie. -Powiedział i złapał go za dłoń. Po dwudziestu minutach byli już pod dużym apartamentowcem. -Wow.-Powiedział starszy to ty mieszkasz na którym piętrze?
-Ostatnim. -Powiedział nieśmiało.
-Fajnie. -Powiedział i uśmiechnął się do niego.
-To do usłyszenia. -Powiedział młodszy i przytulił starszego na pożegnanie.
-Do usłyszenia maluszku. -Powiedział i oddał uścisk. Oboje poszli w swoje strony.

piątek, 25 grudnia 2015

Zawsze będę cię kochał 3.

Jimin krążył po swoim mieszkaniu i myślał o wczorajszej sytuacji której był świadkiem. Jungkook ewidentnie bał się swojego ojca i już wie dlaczego młodszy chce od niego wyprowadzić. W pewnym momencie usłyszał pukanie do drzwi. Nie pamiętał by się z kimś umawiał na spotkanie dlatego zmieszany otworzył drzwi. Stał w nich jego dobry przyjaciel Jung Hoseok.
-Cześć Hoseok. 
-Cześć stary. -przybili sobie piątkę i poszli do salonu. 
-Co tu robisz? 
-Co ty nie pamiętasz? Dziś sobota, a w każdą sobotę chodzimy na siłownię. 
-Dziś sobota? -Zdziwił się. 
-Tak. Czyżbyś miał głowę w chmurach? Ktoś ci wpadł w oko co? -Zaśmiał się starszy. 
-Nikt mi nie wpadł w oko. -Prychnął. Rozmawiali chwilę i gdy mieli już wychodzić rozbrzmiał telefon Jimina. Mężczyzna spojrzał na wyświetlacz. ,,Kookie". Od razu odebrał mówiąc starszemu aby nawet nie oddychał bo Jimin może czegoś ważnego nie usłyszeć. 
-Halo? -Zapytał niby to obojętnie. 
-Jimin hyung? -Zapytał niepewnie młodszy lekko łamiącym się głosem. Jimin poczuł jak coś go zakuło gdy usłyszał ten ton. 
-Stało się coś? -Zapytał już przyjętym tonem młodszego. 
-Hyung czy masz teraz trochę czasu? -Zapytał niepewnie. 
-Tak. Co się stało? Powiedz. Zaczynam się niepokoić. -Jimin był pełen emocji. Cieszył się bo młodszy zadzwonił do niego z prośbą o spotkanie i pewnie jeszcze pocieszenie sądząc po głosie, ale również czuł się smutny ponieważ słyszał smutek w głosie Jungkook co jego również za smuciło. 
-Mógłbym ci to powiedzieć gdy się spotkamy? 
-Tak. Powiedz gdzie już wychodzę. -Powiedział pewnie. Hoseok patrzył na niego jak na wariata. 
-Jestem teraz w parku w tym koło centrum.  Nie chce cię pospieszyć możemy się spotkać za pół...-Nie zdążył bo Jimin wszedł mu w zdanie.
-Poczekaj tam 5 minut za chwilę będę. -Powiedział i się rozłączył.-Hoseok nie pójdziemy dziś na siłownię. -Powiedział rzucając torbę w kont i szybko wypchnął kolegę z mieszkania zamknął je i zaczął biec po schodach w dół. Jung biegł za nim. Był ciekawy co tak zmartwilo i zdenerwowało przyjaciela ,że biegł jak jakiś szaleńc. 
-Jimin czekaj! Gdzie się tak spieszysz?!-Biegł kawałek za nim. 
-Pogadamy potem. Wracaj do domu jak coś hyung! -Zawołał Jimin i pobiegł jak najszybciej do parku w którym był Jungkook. Biegł tak szybko, że nawet nie zauważył kiedy już był w parku. Było późne popołudnie. Prawie że wieczór, ale do zachodu słońca trzeba było czekać jeszcze koło godziny. W parku na jednej z ławek dostrzegł czarno włosego. Szybkim krokiem podszedł do niego. Usiadł spokojnie i nie śpiesznie obok niego. Jungkook spojrzał na starszego i dostrzegł ,że starszy jest czerwony i lekko spocony. Tak jakby biegł.
-Wszystko w porządku hyung? -Zapytał zmartwiony. Jimin spojrzał na twarz młodszego. Zauważył, że pod okiem młodszego widniał siniaki. Złapał jego twarz w dłonie i zapytał wystraszony. 
-Jungkook...kto ci zrobił siniaka? -Jungkook spuścił wzrok na swoje ręce. 
-J...jimin...ja nie chce..-Zacinał się. Jimin pogładził kciukiem policzek młodszego. 
-Spokojnie Jungkook. Mów spokojnie. -Jungkook wziął głęboki oddech i po chwili wypuścił całe powierze z ust. Podniósł wzrok na starszego. 
-Jimin hyung...-Jego głos nadal się łamał. -Jungkookiminegoiminegoa już nie mogę...tam mieszkać...-Jimin zaczął już podejrzewać co się stało młodszemu. 
-Jungkook to twój ojciec ci to zrobił prawda? -Zapytał. Oczy Jungkook zaszkliły się. Jimin uznał to za tak. Objął ramionami sylwetkę młodszego i przyciągnął do siebie. Jungkook po raz pierwszy w życiu poczuł by ktoś go przytulił w tak ciepły sposób. Tae też go przytulał ,ale nie tak jak robił to właśnie Jimin. Jungkook objął starszego za szyję i również go przytulił. -Kookie...-Gdy Jungkook usłyszał przyjemny głos starszego wiedział o co będzie pytał. -Dlaczego? Co go skłoniło aby cię choćby dotknąć? 
-On...zaczął cię obrażać. Że wyglądasz jak rasowy jakiś zboczniec...pedał...krzyczał na mnie...Powiedziałem mu , że to nie prawda..,że ty taki nie jesteś...-Jungkook zaczął płakać. -Nikt...nigdy mu się nie postawił...uderzył mnie...i powiedział.., że jestem takim samym śmieciem jak moja matka...-Jungkook już całkiem się rozpłakał. Jimin głaskał uspokajająco jego plecy jedną ręką, a drugą delikatnie jego głowę. Był pod wrażeniem. Z tego co wywnioskował to ojciec Kooka był kimś ważnym i miał za dużo w dupie i dlatego myśli, że ma prawo bić małe, niewinne Ciasteczko.Zawiał chłodny październikowy wiatr. Kook zaczął się trząść w ramionach Jimina mimo to, że były zaskakująco ciepłe i wygodne. Jimin miał plan.
-Chodź Jungkook. Pójdziemy do mnie. Twój ojciec musi ochłonąć. Do tego czasu zostaniesz u mnie.
-Hyung...ale -Jimin mu przerwał wyczuwając to, że młodszy może zacząć się wykrecać.
-Nie ma żadnego ,,ale". Zabieram cię do siebie i nie chcę słyszeć sprzeciwu. -Jimin wypuścił go z objęć ,ale po chwili złapał jego nadgarstek i zaczął ciągnąć w stronę swojego mieszkania. Jungkook marudził, że nie musi. Że sam sobie jakoś poradzi..,ale Jimin chciał by on był w jego mieszkaniu. Na zawsze co prawda, ale na jakiś czas też może być. Gdy dotarli do mieszkania Jimin postawił wodę na herbatę.
-Jungkook może być malinowa? -Zapytał z kuchni.
-Tak. Dziękuję. -Usłyszał. Dobrze wiedział, że młodszy ją lubi. Na ich pierwszej randce...to znaczy spotkaniu. Tak spotkaniu. Młodszy ją zamówił bez wahania się dlatego Jimin uznał, że to jego ulubiona. Dla ciebie wybrał o smaku ananasa. Bardzo ją lubił. I musi zapamiętać by podziękować mamie, że ostatnio gdy była u niego w odwiedziny przywiozła mu malinową herbatę. Gdy woda się za gotowała zalał wrzątkiem torebki w kubkach. Jungkook miał kubek z kotkiem który kiedyś dostał od kuzyna w formie żartu, a jego kubek był po prostu czerwony. Zaniósł kubki do salonu w którym na czarnej kanapie siedział Jeon. Postawił na białym stoliku przed nim jego kubek, a swój wziął w ręce, ale po chwili go odstawił na stolik bo zaczął go parzyć w dłonie. Było między nami cicho. Przeszkadzało to obojgu, ale oboje bali się zacząć. Jimin się przełamał.
-Jungkook.
-Tak? -Zapytał młodszy już na całe szczęście nie łamiącym się głosem, s swoim normalnym...pięknym i łagodnym. Jimin się zaciął. Nie powie mu przecież. ,, Fajnie mi się ciebie przytulało. Mam ochotę nie wypuszczać cię ze swoich objęć". To brzmi dziwnie. Kook może go uznać za zboczenca..nie chciał straszyć młodszego dlatego na poczekaniu zapytał.
-Zostaniesz na noc prawda?-Jungkook wlepił swoje ciemne migoczące patrzalki w starszego.
-Nie powinienem nad używać twojej gościnności hyung...
-Ale zdajesz sobie sprawę, że teraz cię nie wypuszcze.-Jimin za późno się zorientował jak to zabrzmiało bo Jungkook lekko się spiął. -Nie w tym sensie...!-Zaczął się tłumaczyć. -C...chodziło mi o to, że nie pozwolę być wyszedł z tego mieszkania gdy na zewnątrz jest zimno i ciemno! Jeszcze cie ktoś napadnie...!-Twarz Jungkook lekko się zarumieniła. To był tak cudowny widok że serce Jimina pozwoliło sobie na taki rytm jakby chciało wyskoczyć mu z klatki piersiowej.
-Ro...rozumiem...dziękuję. -Posłał mu lekki aczkolwiek słodki uśmiech. -Hyung...to dziwnie zabrzmi ,ale...-Zaciął się. Jimin się zaciekawił.
-Tak Kookie?
-Nie już...już nic...
-Powiedz. -Ponaglił go.
-Czy..mógłbyś...-Zrobił się strasznie czerwony. Jiminowi się to spodobało. -Mógłbyś...mnie przytulić? -Zapytał spuszczając głowę. Jiminowi i trzeba było powtarzać.Przysunął się niemalże od razu i zamknął to drobne ciałko w swoich ramionach. Jungkook oparł swoje dłonie o ramiona mężczyzny by po chwili objąć nimi szyję  starszego. Było obu naprawdę miło. Jednak tą wspaniałą i miłą chwilę przerwał telefon starszego. Jednak Jimin uznał ,że ma lepsze rzeczy do roboty. Jednak Jungkook zapytał.
-Hyung. Nie odbierzesz?
-Nie. To pewnie nikt ważny...-Mruknął mężczyzna w zagłębienie pomiędzy szyją ,a ramieniem młodszego. Było tak ciepło...tak miło, że wydawało się to wręcz nie realne. Jimin tak się skupił na przytulaniu młodszego ,że nie usłyszał jak ktoś wchodzi do jego mieszkania. Kookie też nie ponieważ usnął w ramionach starszego. Do salonu wszedł Hoseok. Stanął oniemiały. Jednak po chwili się ocknął zauważył, że Jimin oraz jego gość nie zauważyli go.
-Jimin. -Powiedział. Parka przeszedł dreszcz niezadowolenie po plecach odsunął się lekko od młodszego by spojrzeć na starszego.-A twój kolega śpi czy nie żywy? -Zapytał z uśmiechem. Jimin spojrzał na Kooka. Spał...tak słodko i niewinnie. Nie zostawi go przecież w salonie na kanapie...
-Wybacz na chwilę hyung. -Powiedział i złapał Jeona delikatnie pod kolana, a drugą ręką objął jego plecy i Zaniósł do swojej sypialni. Położył go na łóżku i przykrył kołdrą. Spojrzał jeszcze na jego twarz i delikatnie dotknął jego policzka. Wyszedł szybko z pokoju  i poszedł do salonu. Na kanapie siedział Hoseok.
-Jimin ty pedofilu. Ładnie to tak młodych chłopców w domu przetrzymywać?
-Hyung cicho. Bo go o budzisz. I nie jestem pedofilem. -Sarknął.
-To do tego słodziaka tak biegles?
-Tak.
-Jest taki słodki. Dlaczego go wcześniej nie widziałem?
-Nawet o tym nie myśl hyung. Bylem pierwszy.
-Hę? -Jung spojrzał na niego podejrzliwie.
-Nie patrz tak. Nie chodzi mi o to ,że chce go zaliczyć..
-Dobra. Ty mi lepiej powiedz jak się nazywa twoja zajebista dupa.
-Jungkook...-Powiedział z uśmiechem
-Ooo...czyli Kook tak?
-Tak. A dokładniej Kookie.
-O nieźle. Gdzie go poznałeś?
-Opowiem ci wszystko jutro w pracy hyung ok? Zmęczony jestem.
-Dobra tylko ,że zobaczymy się dopiero w poniedziałek. Jutro niedziela i wole.
-A no tak.-Pożegnał się z Hoseokiem i poszedł do swojej sypialni po piżame. Poszedł szybko wziąść prysznic i wrócił by podłączyć swój telefon do ładowarki. Zauważył, że Kookiemu śni się jakiś koszmar bo zaczął się niespokojnie wiercic i mówić, żeby go ktoś zostawił. Podszedł do łóżka i położył się obok młodszego. Zamknął go w swoich objęciach po raz trzeci tego dnia. Kookie przestał się wiercic i odruchowo zbliżył się do starszego wtulajac się. Jimin uśmiechnął się pod nosem i uznał ten dzień za udany odplywajac w krainę snów. 

czwartek, 24 grudnia 2015

Zawsze będę cię kochał 2.

Następnego dnia Jungkook chodził lekko zdenerwowany dzisiejszym spotkaniem z Jiminem. Na wczorajszej wizycie u kuzyna Tae nic ciekawego się nie działo dlatego wrócił wcześniej. Kook stał przed szafą i myślał w co by się ubrać.
-,,Teraz wiem co czują kobiety...za raz za raz...Przecież ja nie idę na żadną randkę tylko spotkanie! "-Krzyczały jego myśli. Ubrał czarne obcisłe spodnie i koszulkę z dekoltem w serek w kolorze białym. Spojrzał w lustro.
-No może być. Chociaż...-Podszedł do niedużej komody z dębowego drewna i wysunął szufladę. Wyciągnął z niej czarny zegarek i złoty łańcuszek ze znakiem nieskończoność i schował go pod koszulkę, a zegarek założył na nadgarstek. Spojrzał ostatni raz w lustro. Poprawił włosy i zrobił sobie jeszcze oczy elaynerem. Tak. Teraz może iść na...spotkanie. Tak. Spotkanie. Spojrzał na zegarek w telefonie.  15:32. No super. Jak się nie pospieszy to się spóźni. Założył swoje ukochane Timberlandy i ruszył w świat. Szedł dość szybko więc się nie musiał martwić, że się spóźni. Gdy dotarł na miejsce zauważył, że starszy już tam jest. A była dopiero 15:53. Podszedł do stolika przy którym siedział starszy.
-Cześć. -Jungkook przywitał się.
-O hej Jungkook. -Uśmiechnął się starszy. -Jesteś wcześniej. -Zauważył.
-Ty też. Długo tu siedzisz? -Zapytał młodszy siadając obok.
-Nie.-Skłamał. Tak naprawdę siedział już tutaj pół godziny jak nie lepiej bo się bał, że się spóźni. A na spóźnienie się na "spotkanie" z pewnością młodszym dzieciakiem byłaby nie wybaczalna.
-To dobrze. Zamówiłes już coś? -Zapytał czarno włosy.
-Jeszcze nie. Czekałem aż przyjdziesz. -Powiedział z czarujacym uśmiechem. Do ich stolika podszedł kelner. Kookie zamówił kawałek ciasta z kremem i truskawkami plus do tego herbatę o smaku malinowym. A Jimin kawę. -Tak właściwie to ile ty masz lat Kook? -Zapytał z delikatnym uśmiechem studiując każdy kawałek twarzy Kooka.
-Mam 18 lat.-Powiedział.
-Oo. -Zatkało go. -Ja jestem w porównaniu do ciebie stary. Mam 21.
-Nie jest tak źle. Jeszcze się trzymasz. -Uśmiechnął się zadziornie.
-Ha. Ha. Bardzo śmieszne.-Posłał mu zirytowany wyraz twarzy. Kelner przyniósł im ich zamówienia. Jimin obserwował jak Kook ze smakiem zajada się ciastem. Upił łyk kawy. -Jungkook dałbyś mi swój numer? -Zapytał. Kookie podniósł na niego wzrok, a Jimin od razu dodał. -Wiesz... jakbyś chciał się znowu spotkać. Nie mowie, że musisz ,ale gdybyś chciał.
-Dobrze. -Uśmiechnął się do niego. Jungkook podał starszemu numer telefonu. Po chwili podszedł do nich kelner z rachunkiem.
-Ja płacę. -Powiedział Jimin.
-Nie trzeba hyung. Mam pieniądze.-Powiedział lekko zakłopotany brunet.
-To dla mnie nie problem. -Powiedział  Jimin i szybko zapłacił.
-Oddam ci hyung. -Zapewnił młodszy.
-Nie oddasz. Ja cię zaprosiłem więc ja płacę. -Powiedział z uśmiechem. Rozmawiali razem dość długo. Nawet nie zauważyli ,że doszła godzina 19. Wyszli z kawiarnii i skierowali się w stronę centrum. -Gdzie mieszkasz?  Odprowadze cię. -Zaproponował starszy.
-Nie trzeba hyung dziękuję. -Podziękował mu. Nie chciał się za bardzo chwalić, że mieszka w jednym z najdroższych hoteli i w dodatku na samym szczycie. Miał apodektycznego ojca który zawsze wymagał od niego bardzo dużo, a matka...no cóż nie miał jej. Zostawiła ojca i jego gdy Jeon miał 3 lata. Kook chciał się wyprowadzić od ojca, ale nie miał gdzie. Mógłby do Tae, ale nie chciał się zalać na głowę jemu i jego rodzicą i rodzeństwu.
-O czym tak żywo myślisz? -Z rozmyśleń wyrwał go głos Jimina.
-O niczym ważnym. -Powiedział z lekkim uśmiechem.
-No mów co to takiego. -Zachęcał go starszy.
-Bo chciałby się wyprowadzić od ojca. Ale nie mam za bardzo gdzie. A na wynajęcie mieszkania trzeba mieć pieniądze. Mam je ale trzeba też pracować, a mnie na chwilę obecną nigdzie nie przyjmą. -Powiedział. Po chwili ugryzł się w język. Po co on mu to mówił?  Przecież Jimin nie musi wiedzieć.
-Yumm...-Zastanowił się chwilę. -Możesz zamieszkać u mnie. -Zaproponował.
-U ciebie?  Ale mu się praktycznie nie znamy. -Dodał zszokowany.
-I możemy się poznać dzięki temu. Mam dość duże i wygodne mieszkanie. -Nadal go zachęcał.
-Nie wiem hyung. Nie chce ci się zwalić na głowę.
-Spokojnie. -Uśmiechnął się do niego i tak delikatnie jakby dotykał starożytnej wazy która mogła się rozpaść poglaskał głowę Jungkook. Chciał coś jeszcze dodać, ale podszedł do nich wysoki mężczyzna.
-Jungkook. -Jego głos rozbrzmial.
-T...tata? -Zapytał zestresowany Jeon.
-A kto? -Zapytał sarkastycznie. -A to kto? -Zapytał patrząc na Jimina.
-To Jimin mój znajomy. -Powiedział szybko. Jimin wyczuł zdenerwowanie swojego nowego kolegi. Ewidentnie się bał. Jimin się nie dziwił. Facet nie wyglądał na miłego nawet w jednym procenice ,a sam jego głos o tym informował. Jimin nie mieszkał z rodzicami. Miał bogatych rodziców którzy mu co tydzień wplacali dużo pieniędzy na konto, a pracował bo uznał, że chce spróbować sam zarobić pieniądze. I szczerze mówiąc to nie jest to zła praca, ale jednak z niej podziękuję. Zwolni się. Teraz to był pewien, że powinien nalegac by młodszy z nim zamieszkał.
-Jungkook pożegnaj się. I do domu. -Powiedział ostro.
-Tak..Do zobaczenia Jimin hyung. -Powiedział szybko uśmiechając się do Jimina i poszedł za ojcem.
-,, Jungkook widzę, że ci z nim źle. Pozwól. I zamieszkaj ze mną"-Pomyślał i ruszył do swojego domu.

środa, 23 grudnia 2015

Zawsze będę cię kochał 1.

Witam. Jestem Adus i chce się sprawdzić w pisaniu opowiadania. Ma nadzieję, że się spodoba. Dziękuję i zapraszam.


Jungkook siedział właśnie przed szkołą i czekał na swojego przyjaciele Tae. Mieli dziś jechać razem do centrum na małe zakupy. Po chwili poczuł, że że ktoś go objął za szyję ramieniem.
-Długo czekasz młody? -Zapytał pewien rudowlosy chłopak z kwadratowym uśmiechem.
-Nie hyung. -Powiedział czarno włosy. -To co idziemy? -Zapytał.
-Jasne. Chodźmy- Powiedział starszy i pociągnął młodszego w stronę wyjścia z terenu szkoły. W drodze na przystanek autobusowy trochę po gadali... Tak trochę. Kook mało mówił, a Tae usta się nie zamykały. Gdy dojechali autobusem na miejsce przeszli pół galerii, le nie wiedzieli co kupić.  W pewnym momencie weszli do sklepu "Bad" Było tam pełno super ubrań. Kookiemu spodobała się pewna koszulka z wystawy jednak nie mógł jej znaleźć  w sklepie. Z lekkim zawodem poszedł poszukać czegoś co również mu się spodoba. W pewnym momencie zaczwpił go ktoś.
-Przepraszam.-Kookie odwrócił się w stronę głosu. Przed nim stał chłopak jego wzrostu, o ciemno brązowych włosach i wesoło migotajacych oczach koloru czekolady. -Szukałeś może tej koszulki? -Zapytał nieznajomy wyciągając zza pleców wieszak z czarną koszulką. Z wzorami na ramieniu i białymi napisami.
-Tak.-Powiedział z uśmiechem czarno włosy.
-Trzymaj. -Powiedział nieznajomy dając Kookiemu wieszak.
-Dziękuję. -Posłał mu tak uroczy uśmiech, że nie znajomemu kolana się ugieły. -Pracujesz tu?  -Zapytał Kook widząc koszulkę chłopaka.
-Tak. A tak na marginesie. Nazywam się Park Jimin. A ty?-Wyciągnął dłoń w kierunku chłopaka.
-Jeon Jungkook. -Zapytał za rękę starszego. Jimin poczuł miłe mrowienie w kręgosłupie tak jak i JungKook gdy ich ręce połączyły się w uścisku. Miłą chwilę przerwał Tae wychodząc z przebieralni w szarej koszulce i granatowych spodniach. Widząc Kooka z nieznajomym podszedł i zapytał.
-Kookie co to za typek cię wyrywa? -Jungkook na słowa przyjaciela spłonął rumieńcem. Puścił dłoń Jimina i wsadził ją do kieszeni.
-Co ty gadasz hyung?!-Oburzył się.
-O tym ,że on cię...-Tae nie dokończył bo JungKook złapał go za koszulkę i pociągnął do przebieralni krzycząc przeprosiny do brązowo włosego. Wepchnął starszego do przebieralni.
-Hyung! Nie mów nigdy tego co myślisz!
-O co ci chodzi Kookie?
-Znowu mu robisz wstyd!
-A co ja powiedziałem!?
-Ty dobrze wiesz co powiedziałeś!
-No wiem!
-To po co pytasz!?
-Nie wiem!
-Jesteś głupi!
-Powiedz mi coś czego nie wiem!
-...
-Wygrałem! -Ucieszył się starszy.
-Em..Przepraszam? -Zza drzwi przebieralni Kookie usłyszał głos brązowo włosego. Tae wychylił głowę, ale Kook szybka wciągnął ją z powrotem i wystawił swoją.
-Tak?-Zapytał zdenerwowany.
-Dwie osoby nie mogą korzystać z jednej przebieralni. -Powiedział z uśmiechem Jimin. Jungkook wyszedł z przebieralni i staną obok niej.
-Przepraszam za przyjaciela. Plecie bzdury. -Powiedział z uśmiechem.
- Nic nie szkodzi. -Zapewnił Park. Jungkook zaczął pukac w drzwi od przebieralni.
-V! Rusz się!
-V?-Zapytał brązowo włosy.
-V to skrót. Naprawdę nazywa się Taehyung.
-Ah no tak. Ty jesteś JungKook, a twój przyjaciel mówił na ciebie Kookie tak?
-Tak..
-Bardzo to do ciebie pasuje.
-Dziękuję. -Uśmiechnął się i podrapał nerwowo po karku.
-Podrywa~- Dało się usłyszeć z przebieralni. Jungkook nerwowo zaczął uderzać o drzwi.
-Cicho Hyung!
-Ale JungKookie...-Zaczął Tae.
-Nic już lepiej nie mów. -Powiedział Kook patrząc zestresowany na Jimina.
-Nic się nie stało.
-Przepraszam...-Mruknął Jungkook.
-Mówiłem. Nic się nie stało. -Zaśmiał się. -Powiedz Jungkook jesteś jutro wolny? -Zapytał opierając się o drzwi przebieralni.
-On jest wolny cały czas! -Zawołał V z przebieralni. Kook już chciał mu coś powiedzieć, ale wzrok Jimina go uciszył.
-To jak? -Ponaglił młodszego.
-No tak...
-Super spotkamy się jutro?
-Ok, a o której?
-Może być 16?
-Dobra. G...
-Przy kawiarni "Cute Cake". Wiesz gdzie to jest?
-Tak wiem. -Powiedział Jungkook.
-Fajnie to jesteśmy umówieni. -Stwierdził z uśmiechem Jimin.
-Tak...-Przyznał Kook. I po raz drugi miłą chwile przerwał Tae wychodząc z przebieralni. Przypadkowo uderzając w Jimina drzwiami prosto w nos.
-Auu...-Syknął łapiąc się za nos.
-Przepraszam. -Powiedział V w duchu się śmiejąc z niego.
-Nic się nie stało. -Burknął.
-Chodź Kook. Kupimy te dwie rzeczy. Dziś jedziemy do mojego kuzyna. Nie zapominaj. -Przypomniał
-No tak. Do jutra Jimin. -Powiedział Kook z delikatnym, ale za to pięknym uśmiechem. Jiminowe serduszko zabiło szybciej. Jungkook poszedł z Tae do kasy by zapłacić za ubrania. Gdy już to zrobili wyszli ze sklepu. Tae zaczął się śmiać.
-Ciastek idzie na randkę!
-Cicho hyung! -Zawołał młodszy i uderzył kolegę w ramię.
-Au! -Ciastek nie tak mocno! -Całej tej akcji przyglądał się Jimin ze sklepu. Patrzył jak JungKook idzie. W pewnym momencie kook się odwrócił. Gdy zobaczył Jimin szybko zawrócił głowę i szybciej szedł obok V. Jimin uśmiechnął się delikatnie.
-,, Słodki z niego dzieciak. "