Aduś wam opowie. C:
poniedziałek, 15 lutego 2016
Info. ..:c
Musze zawiesić działalność bloga na pewien czas><
Bardzo mi przykro z tego powodu, ale nie mam wyjścia...postaram się go uruchomić w Marcu T^T
Do zobaczenia kochani ♥♥♥♥
poniedziałek, 8 lutego 2016
Zawsze będę cię kochał 17.
Był wtorek. Kookie jeszcze smacznie spał i przytulał się do Jimina. Zaczął dzwonić budzik. Starszy sięgnął po niego aby go wyłączyć jednak gdy to się nie udawało wziął go do ręki i wyrzucił przez okno które było otwarte...cudem uniknęło wybicia. Gdy Jimin na nowo ułożył się na łóżku przytulajac kooka ten zaczął się wiercić.
-Śpij Ciasteczko moje śpij~- Zaczął śpiewać, ale bardziej..to przypominało zew godowy łosia. Kook otworzył oczy.
-Co? Już rano? -Zapytał podnosząc się.
-Tak kochanie. Mam prośbę. -Kook spojrzał pół przytomny na Jimina. -Zostań dziś w domu. Ja ci to usprawiedliwienie, że się źle czułeś~-Mruczał do niego.
-Hyung. Ty wiesz dobrze, że nie mogę się opuszczać w nauce.
-Wiem, ale ja będę tęsknić. -Zawył.
-A ty dziś coś robisz?
-Mam zamiar zostać w domku z moim małym księciem.
-Hyung....nie mogę. Musze już wstać. -Jak powiedział tak zrobił. Szybko pobierał wszystkie swoje graty i poszedł do szkoły lecz zanim wyszedł musiał dać buzi Jiminowi.
Kook był w drodze do szkoły gdy dostał SMS' a.
Jimin: Hej kotek..kiedy wrócisz?
Jungkook:Ale ja dopiero wyszedłem z domu. ..
Jimin:Kookie?
Jungkook:Słucham?
Jimin:Nie mów słucham...bo cię wyrucham :)
Jungkook:Chciałbyś. Dobra ja kończę pa pa :*
Jimin:Śnie o tym dniami i nocami^^ ok. To napisze do ciebie później.
Jungkook wszedł do szkoły. Było nudno, nudno i jeszcze raz nudno.
*******
Wiem, że krótki ;_;
Ale taki miał być ;3
Następny będzie długi. Obiecuje *^*
-Śpij Ciasteczko moje śpij~- Zaczął śpiewać, ale bardziej..to przypominało zew godowy łosia. Kook otworzył oczy.
-Co? Już rano? -Zapytał podnosząc się.
-Tak kochanie. Mam prośbę. -Kook spojrzał pół przytomny na Jimina. -Zostań dziś w domu. Ja ci to usprawiedliwienie, że się źle czułeś~-Mruczał do niego.
-Hyung. Ty wiesz dobrze, że nie mogę się opuszczać w nauce.
-Wiem, ale ja będę tęsknić. -Zawył.
-A ty dziś coś robisz?
-Mam zamiar zostać w domku z moim małym księciem.
-Hyung....nie mogę. Musze już wstać. -Jak powiedział tak zrobił. Szybko pobierał wszystkie swoje graty i poszedł do szkoły lecz zanim wyszedł musiał dać buzi Jiminowi.
Kook był w drodze do szkoły gdy dostał SMS' a.
Jimin: Hej kotek..kiedy wrócisz?
Jungkook:Ale ja dopiero wyszedłem z domu. ..
Jimin:Kookie?
Jungkook:Słucham?
Jimin:Nie mów słucham...bo cię wyrucham :)
Jungkook:Chciałbyś. Dobra ja kończę pa pa :*
Jimin:Śnie o tym dniami i nocami^^ ok. To napisze do ciebie później.
Jungkook wszedł do szkoły. Było nudno, nudno i jeszcze raz nudno.
*******
Wiem, że krótki ;_;
Ale taki miał być ;3
Następny będzie długi. Obiecuje *^*
wtorek, 2 lutego 2016
Zawsze będę cię kochał 16.
Jimin spojrzał na swoją babcie. Poczuł jak Kook zaczyna się denerwować więc przyciągnął go bliżej siebie.
-Jimin. Możemy porozmawiać? -Zapytała kobieta.
-Jasne babciu. Kookie poczekaj tu dobrze? -Zapytał z uśmiechem na co młodszy pokiwał głową i puścił starszego idąc w stronę wolnego fotela. Jimin wyszedł ze swoją babcią z salonu i weszli do kuchni gdzie była matka Jimina. Gdy kobieta zauważyła ich od razu się zorientowała, że nie ma z nimi kookiego.
-Gdzie jest Jungkook synu?
-Został w salonie. -Powiedział, a jego matka wyszła. Spojrzał na matkę swojego ojca.
-Jimin czy ty i ten chłopak..jesteście razem?
-Nie chce cię o kłamywać. Tak. Tak jesteśmy. Kocham jego , a on kocha mnie. -Powiedział pewnie.
-Jesteś pewien? Może mu chodzić o pieniądze.
-Nie. Tak naprawdę Kookie jest z bogatej rodziny...tyle, że..to opowieść na dłuższą chwilę. Powiem krótko. Wyprowadził się od ojca który się nad nim znęcał ,a matki nie ma i nawet jej nie pamięta.
-Och. Rozumiem. Tak cz inaczej...cieszy mnie to.-Powiedziała z uśmiechem.
-Że co babciu? Ty zawsze mnie krytykowałas jak matka ,a teraz co? Musiał się pojawić mój słodki cukiereczek aby wszyscy mnie chwalili?
-Jesteś zabawny. -Powiedziała. -Będę cię krytykować, ale przy innych. Oczywiście twój ojciec będzie niezadowolony.
-Wiem. Z nim będzie najtrudniej. Wrócimy już do reszty?
-Tak.-Wrócili do salonu. Jimin był szczęśliwy. Po raz pierwszy rozmawiał z babcią w taki sposób i nie krytykowała go...cud. Jednak przeżył większe zaskoczenie gdy weszli do salonu, a po dzieciach nie było śladu.
-Gdzie są dzieci? -Zapytał Jimin.-I gdzie Kookie?
-Nie uwierzysz. Wszystkie dzieci grzecznie się bawią w chowanego. Jungkook byłby wspaniałym i czułym ojcem! -Zachwycala się matka Jimina.
-Kookie prędzej będzie matką. -Prychnąl Jimin. Wszyscy na niego spojrzeli. -Co? -Nagle z nikąd pojawił się Kook.
-Już wróciłeś hyung?
-Aha. -Mruknął i pogłaskał go po włosach. -Mam wam wszystkim coś do powiedzenia. Ja i Jungkook jesteśmy parą. -Oznajmił dumnie przez co jego matka omal nie zemdlała. Ciotki patrzyły na niego ,a wujkowie...skamienieli. Kook zrobił się czerwony.
-Jak to razem? -Zapytała matka Jimina.
-Tak po prostu mamo. Ja go kocham, on kocha mnie. Chce mu się kiedyś oświadczyć i wziąć z nim ślub. -Powiedział dumny. Tym razem jego matka na serio zemdlała. Po szybkiej interwencji przybyła karetka. Po kilku minutach było już wszystko dobrze.
-Jimin...i...Jungkook. ... TAK!-Krzyknęła uratowana kobieta. -Może to nie to czego chciałam, ale...Jungkook będzie w tej rodzinie !-Zachwycala się. Kook tylko zaczął.
-Jimin. Hyung. Możemy już wracać? Zmęczony jestem. -Jimin już czuł, że chłopak jest zły.
-Tak kochanie jedziemy..dziękuję i do zobaczenia .-Powiedział i wyszli. Kook nie odzywał się do końca powrotu. Jednak piekło zaczęło się gdy przekroczyli próg mieszkania.
-Jimin.-Syknął.
-Kochanie prędzej czy później by się dowiedzieli. -Młodszy tylko Prychnąl i ruszył do sypialni, a Jimin za nim.
-A co z moją niespodzianką?
-Nie będę na ciebie obrażony, że nie omówiłes tego ze mną.
-Kookie~
-Jimin. Możemy porozmawiać? -Zapytała kobieta.
-Jasne babciu. Kookie poczekaj tu dobrze? -Zapytał z uśmiechem na co młodszy pokiwał głową i puścił starszego idąc w stronę wolnego fotela. Jimin wyszedł ze swoją babcią z salonu i weszli do kuchni gdzie była matka Jimina. Gdy kobieta zauważyła ich od razu się zorientowała, że nie ma z nimi kookiego.
-Gdzie jest Jungkook synu?
-Został w salonie. -Powiedział, a jego matka wyszła. Spojrzał na matkę swojego ojca.
-Jimin czy ty i ten chłopak..jesteście razem?
-Nie chce cię o kłamywać. Tak. Tak jesteśmy. Kocham jego , a on kocha mnie. -Powiedział pewnie.
-Jesteś pewien? Może mu chodzić o pieniądze.
-Nie. Tak naprawdę Kookie jest z bogatej rodziny...tyle, że..to opowieść na dłuższą chwilę. Powiem krótko. Wyprowadził się od ojca który się nad nim znęcał ,a matki nie ma i nawet jej nie pamięta.
-Och. Rozumiem. Tak cz inaczej...cieszy mnie to.-Powiedziała z uśmiechem.
-Że co babciu? Ty zawsze mnie krytykowałas jak matka ,a teraz co? Musiał się pojawić mój słodki cukiereczek aby wszyscy mnie chwalili?
-Jesteś zabawny. -Powiedziała. -Będę cię krytykować, ale przy innych. Oczywiście twój ojciec będzie niezadowolony.
-Wiem. Z nim będzie najtrudniej. Wrócimy już do reszty?
-Tak.-Wrócili do salonu. Jimin był szczęśliwy. Po raz pierwszy rozmawiał z babcią w taki sposób i nie krytykowała go...cud. Jednak przeżył większe zaskoczenie gdy weszli do salonu, a po dzieciach nie było śladu.
-Gdzie są dzieci? -Zapytał Jimin.-I gdzie Kookie?
-Nie uwierzysz. Wszystkie dzieci grzecznie się bawią w chowanego. Jungkook byłby wspaniałym i czułym ojcem! -Zachwycala się matka Jimina.
-Kookie prędzej będzie matką. -Prychnąl Jimin. Wszyscy na niego spojrzeli. -Co? -Nagle z nikąd pojawił się Kook.
-Już wróciłeś hyung?
-Aha. -Mruknął i pogłaskał go po włosach. -Mam wam wszystkim coś do powiedzenia. Ja i Jungkook jesteśmy parą. -Oznajmił dumnie przez co jego matka omal nie zemdlała. Ciotki patrzyły na niego ,a wujkowie...skamienieli. Kook zrobił się czerwony.
-Jak to razem? -Zapytała matka Jimina.
-Tak po prostu mamo. Ja go kocham, on kocha mnie. Chce mu się kiedyś oświadczyć i wziąć z nim ślub. -Powiedział dumny. Tym razem jego matka na serio zemdlała. Po szybkiej interwencji przybyła karetka. Po kilku minutach było już wszystko dobrze.
-Jimin...i...Jungkook. ... TAK!-Krzyknęła uratowana kobieta. -Może to nie to czego chciałam, ale...Jungkook będzie w tej rodzinie !-Zachwycala się. Kook tylko zaczął.
-Jimin. Hyung. Możemy już wracać? Zmęczony jestem. -Jimin już czuł, że chłopak jest zły.
-Tak kochanie jedziemy..dziękuję i do zobaczenia .-Powiedział i wyszli. Kook nie odzywał się do końca powrotu. Jednak piekło zaczęło się gdy przekroczyli próg mieszkania.
-Jimin.-Syknął.
-Kochanie prędzej czy później by się dowiedzieli. -Młodszy tylko Prychnąl i ruszył do sypialni, a Jimin za nim.
-A co z moją niespodzianką?
-Nie będę na ciebie obrażony, że nie omówiłes tego ze mną.
-Kookie~
niedziela, 31 stycznia 2016
Zawsze będę cię kochał 15.
Było ciepło i przyjemnie. Kookie otworzył swoją czekoladowe oczy. Ujrzał przed sobą Jimina. Nie zdziwiło go to. Niemal codziennie budził się przytulny do klatki piersiowej starszego. Czuł oplatające jego ciało ramiona mężczyzny. Uśmiechnął się i spojrzał na zegarek który stał na szafce nocnej obok łóżka. Zdziwiło go to ,że jest tak późna godzina. ,,14:17". No tak. Trudno się dziwić jak do godziny trzeciej w nocy rozmawiał i wykłucał się z Jiminem. Przeciagnął się i zaczął budzić starszego.
-Jimin~-Nic -Jiminnn~- W dalszym ciągu nic. -Jimin...?-Powoli zaczął się niecierpliwic. -Jimin! -Starszy na krzyk młodszego tylko puścił go i przekręcił się na drugi bok. -Słyszysz ty mnie? Wstawaj!
-Mhymmm~ Mężczyzna tylko mruknął i bardziej się zakrył kołdrą. Jungkook zmarszczył brwi.
- Jimin~ bo ja chcę~ Mruknął kusząco na co Jimin od razu się podniósł. Spojrzał na młodszego zaspanymi, ale świecącymi oczami. Kook widząc ożywienie się starszego zaśmiał się pod nosem. Jimin wyciągnął ręce w jego stronę, a usta złożył w dziubek. -Jimin~ ja chcę~ żebyś wstał~- Zaśmiał się i spojrzał na twarz starszego.
-Żebym wstał? -Zdziwił się starszy.
-Tak. A ty myślałeś, że co? -Zakpił.
-Eee..,że chcesz...buzi? -Zapytał z uśmiechem.
-Ja już tam wiem o czym ty myślałeś. -Zaśmiał się młodszy i cmoknął swojego chłopaka w policzek. -Wstawaj. Jest już po czternastej, a przypominam ci, że mamy się dziś spotkać z twoją rodziną. Więc trzeba wstać. -Uśmiechnął się słodko i przytulił do starszego. Ten objął go swoimi silnymi ramionami i szepnął mu do ucha.
-Wiem, że mamy się spotkać, ale ja bym wolał zostać w łóżku z moim aniołkiem by go przytulać i całować. -Powiedział i na potwierdzenie swoich słów złożył na jego czole motyli pocałunek.
-Zostaliśmy zaproszeni. Powinniśmy tam pójść. Poza tym obiecałeś mi, że po siedzisz tam ze mną w towarzystwie dzieci..-Przypomniał mu.
-Moje małe kochanie. -Mruknął Park i pogłaskał chłopca po głowie. -Dobrze już. Pójdziemy. Poznasz wszystkich Parków ,po bawisz się z dziećmi.,a po tym dniu. Liczę na małe i miłe podziękowanie. -Pocałował go w zarurzowiony policzek.
-Dobrze. Dam Ci miłe podziękowanie. A teraz Wstawaj. -Powiedział i wyplatał się z jego ramion. Po paru minutach byli już w kuchni i jedli kanapki. -Jest południe. Nie powinniśmy jeść obiadu? Co byś chciał zjeść?
-Nie Kookie. Bo jak tam pójdziemy to wypchają nas żarciem. A jak czegoś nie zjemy to babcia będzie narzekać na nas. A tego nie chcemy. -Powiedział i pogładził Jungkookiego po policzku.
-Rozumiem. -Powiedział Kookie. Po zjedzeniu usiedli razem na kanapie. Kookiego zdziwiło to, że Hermesa nie było rano w sypialni i w kuchni gdy jedli. Uspokoił się jednak gdy usłyszał głośne miałknięcie i po chwili syk bólu Jimina.
-Co za cholerny kot! A było tak miło.-Powiedział urażony Jimin i zabrał rękę którą oplatał ciało swojej miłości. Kot ułożył się na kolanach swojego właściciela i bacznie obserwował Jimina. -Kookie. Ten kot ma taki charakter jak moja babcia. Oddamy jej go?
-Co? Jimin! To przecież mój kot! -Zawołał młodszy i na potwierdzenie przytulił do siebie zwierzaka. Kot zamruczał.
-Wiem. ..-Jimin westchnął. Do godziny szesnastej nie robili nic prócz oglądania telewizji. No. Może Jimin robił kursy do kuchni po herbatę dla siebie i swojej żony. I po ciastka, po cukier. .. Jungkook ubrał się w szary sweterek i czarne obcisłe, bardzo obcisłe rurki. Jimin cały czas patrzył i zachwycał się swoim maleństwem. Park ubrał się w szare spodnie z dziurami na kolanach i biały sweter. Zdaniem Jimina Kook wyglądał idealnie. Rurki opinały jego seksowny tyłek, włosy były idealnie ułożony, na twarzy miał delikatny makijaż i pachniał tak cudownie, że Jimin musiał się naprawdę mocno trzymać aby nie zedrzec z niego ubrań i by go nie przelecieć. Ubrali buty, kurtki i poszli do samochodu. W samochodzie Jimin musiał się skupić w stu procentach bo jego wzrok cały czas schodził na Jeona.
Gdy dotarli na miejsce zauważył, że Kookie się spiął.
-Coś nie tak kochanie?
-Trochę się denerwuje..
-Spokojnie. Będę przy tobie. -Oznajmił i pocałował młodszego delikatnie w usta. Po chwili czułości Jimin ledwo się trzymał. Seksowne perfumy, wygląd młodszego i te cudowne małe i pyszne usterka doprowadzały go do szału. Odłączyli się od siebie. Jimin musnął jeszcze szybko ustami jego policzek. - Chodźmy już kotek. -Wyszli z samochodu i skierowali się do drzwi. Jimin zapukał. Po kilku sekundach otworzyły się i przywitała ich matka Jimina.
-Witajcie kuchni. Jungkook wyglądasz niesamowicie. Ty też synu. -Powiedziała widząc minę swojego syna. -Jimin pamiętasz jeszcze gdzie jest salon prawda? Zaprowadz tam Jungkook. Ja muszę iść jeszcze do kuchni. -Powiedziała i zniknęła im z oczu. Jimin zaprowadził swoje maleństwo do salonu. Było tam dużo ludzi i jeszcze więcej dzieci.
-No kotek. Witam u Parków. -Zaśmiał się Jimin.
-Czyżbym słyszała mojego wnuka?-Usłyszeli i odwrócili się. Przed nimi stała siwa kobieta z zaciętą miną.
-Witaj babciu.-Przywitał się Jimin.
-Dzień dobry pani. -Kookie skłonił się i uśmiechnął delikatnie.
-Dzień dobry. Jiminie. Kim jest twój kolega?
-To Jungkook. Mieszkamy razem. -Jimin przyznał dumnie.
-Czyli jesteście parą tak? -Zapytała prosto z mostu. Teraz już Kook wiedział po kim to odziedziczył Jimin.
-Babciu! -Zawołał jakiś chłopak.
-Och Jin! Witaj.-Kobieta zwróciła się w stronę jakiegoś chłopaka. Kook wykorzystał to i odciągnąl Jimina.
-Jimin...
-Wiem kochanie. I tak wszyscy się dowiedzą więc nie musimy tego ukrywać. -Powiedział Jimin i przytulił do siebie kooka. Ich uroczą chwile przerwała babcia Jimina.
-Wiedziałam. -Powiedziała.
niedziela, 24 stycznia 2016
Zawsze będę cię kochał 14.
Ciastek leżał na kanapie i dzielnie czekał, aż Jimin wróci ze sklepu. Zaczął się zastanawiać jak to jest być rodzicem. Matki nie pamiętał, a ojciec...no było jak było. Z Parkiem był już tydzień. Spali razem, a raczej się starali bo Hermes nie chciał wpuszczać Jimina do łóżka, ale Park tak czy tak w nim spał, a kota wyrzucał z sypialni. Kook robił wtedy po irytowaną minę. Dziecka raczej by nie wrzucił...co nie?
-Dlaczego myślę o dzieciach skoro jestem z Jiminem do piero tydzień? -Zastanawił się na głos.
-Dlatego, że mnie potwornie kochasz skarbie.-Powiedział Jimin siadając obok Kookiego.
-Agh! -Wystraszył się. -H-Hyung...ja.. co ty tu robisz?-Zapytał.
-Mocno musiałeś bujać w obłokach ja nie słyszałeś, że wchodzę do domu ciastek. Wiesz. Jeśli chodzi o założenie rodziny to możemy próbować nawet teraz. -Poruszył sugestywnie brwiami. Ciastek przewrócił oczami.
-Dwóch facetów nie może spodziewać dziecka. -Powiedział Kookie.
-Skąd wiesz? Próbowałeś? -Zapytał z zadziornym uśmieszkiem. Chciał już pocałować młodszego ,ale usłyszał głośne miałknięcie i po chwili rudego kota na kolanach ukochanego. Jimin spojrzał krytycznie na kota który wyglądał jakby chciał go co najmniej zamordować. -Chyba już wiem. Właśnie przez takie wredne stworzenia jak ten kot faceci nie mogą zajść w ciążę.-Wymamrotał starszy.
-Haha. -Zaśmiał się młodszy. -Biologia nigdy nie była twoja mocną stroną co hyung? -Zapytał z uśmiechem. Jimin spojrzał na niego z chciwością w oczach.
-Wiem gdzie się znajdują podstawowe narządy w ciele człowieka..,a jeśli chodzi o rozmnażanie. To był zawsze mój ulubiony temat. -Mruknął w jego stronę. Już nawet się nie przejmował tym, że Hermes na niego patrzy z żądza krwi w oczach.
-Hyung. Nie nakręcaj się tak bo ci nie pomogę.-Powiedział rumieniąc się przy tym.
-Ciastek prze...-Chciał coś powiedzieć, ale telefon mu zadzwonił. ,, Mama"-Zaczekaj kochanie. -Powiedział Jimin i odebrał telefon poczym wstał z kanapy i podszedł do okna. -Halo?
-Witaj synu. -Odezwał się głos jego matki.
-Cześć mamo? Stało się coś?
-Czy musi się coś stać abym dzwoniła do swojego syna? -Zapytała.
-Babcia Taeyeon przyjeżdża zgadza się? -Zapytał. Usłyszał westchnienie matki.
-Tak. Babcie przyjeżdża. Jutro będzie już w naszym domu. Przyjedziesz? Oczywiście z Jungkook. -Powiedziała.
-Oczywiście mamo. Nie wyobrażam sobie aby Kookie nie poznał całej mojej kochanej famili. Nie trzeba się też zbytnio martwić. Kookiego wszyscy pokochają. Prawda skarbie? -Zapytał Kooka który siedział na kanapie z kotem. Kookie tylko spojrzał zaniepokojony tym jak powiedział do niego i matka parka to słyszała.
-Oczywiście. Jungkook nie da się nie kochać. -Zgodziła się z tym Pani Park.
-O której mamy być mamo?
-O godzinie 17. Pasuje wam?
-Tak. A mogę zabrać Kooka jako mojego narzeczonego czy jako osobę towarzyszącą?-Jimin do lewał oliwy do ognia.
-Proszę cię Jimin. Możesz go zabrać nawet jako swoją małżonkę...-Nie dokończył bo Jimin zawołał.
-Słyszałeś Ciastuś?! Od dziś jesteś moją żoną! Mamo masz zięcia! -Zawołał uradowany.
-Takiego zięcia jak Jungkook każdy by chciał mieć! -Zachwyciła się kobieta. -Wracając do babci...będzie jeszcze kilka ciotke z dziećmi. Zapytaj Jungkook czy mu to nie będzie przeszkadzać...
-Moja mama się pyta czy nie będzie ci przeszkadzać ,że dzieci też będą.
-Nie no co ty hyung. Nigdy nie miałem styczności z dziećmi, ale z tego co wiem to są naprawdę urocze...No. Chyba, że się okaże, że są takie jak ty.
-Kookie! -Zawył Jimin. -Mamo mamy niańkę do dzieci. -Powiedział Jimin.
-Już się zgłaszasz Jimin? No dobrze to ja już kończę. Do jutra.-I się rozłączyła.
-Cholera...no nic. Jutro kochanie poznasz wszystkich Parków. -Powiedział i pocałował go w policzek. Hermes od razu wstał z kolan Kooka by podrapac Jimina, ale ten zrzucił go z kolan Ciastka, a młodszego usadził na sobie.
-To..o której mamy tak być? I kiedy?
-Jutro o 17 słońce. Poznasz prawdziwego terminatora w tej rodzinie?
-Terminatora?
-Tak. Moją babcie. To głowa i postrach rodziny, ale ty się nie przejmuj bo cię pokocha...-Powiedział i lekko go pocałował w usta.
-Jimin, a będę mógł się też trochę z dziećmi pobawić? -Zapytał nie pewnie.
-Jasne.
-A będziesz przy mnie wtedy?
-Oczywiście kochanie.-Kookie lekko się uśmiechnął. -Chcesz mieć dziecko tak?
-Hyung...Ja Chcę je wychować..patrzeć jak dorasta....-Powiedział.
-Jak będziemy ze sobą dłużej to zastanowimy się nad adopcją kochanie, a na chwile obecną...masz już jednego przebrzydłego dzieciaka. -Wskazał na kota. Ciastek się cicho zaśmiał.
-Chcesz zjeść ryż z rybą i warzywami?
-Tak kociaku...
-Dlaczego myślę o dzieciach skoro jestem z Jiminem do piero tydzień? -Zastanawił się na głos.
-Dlatego, że mnie potwornie kochasz skarbie.-Powiedział Jimin siadając obok Kookiego.
-Agh! -Wystraszył się. -H-Hyung...ja.. co ty tu robisz?-Zapytał.
-Mocno musiałeś bujać w obłokach ja nie słyszałeś, że wchodzę do domu ciastek. Wiesz. Jeśli chodzi o założenie rodziny to możemy próbować nawet teraz. -Poruszył sugestywnie brwiami. Ciastek przewrócił oczami.
-Dwóch facetów nie może spodziewać dziecka. -Powiedział Kookie.
-Skąd wiesz? Próbowałeś? -Zapytał z zadziornym uśmieszkiem. Chciał już pocałować młodszego ,ale usłyszał głośne miałknięcie i po chwili rudego kota na kolanach ukochanego. Jimin spojrzał krytycznie na kota który wyglądał jakby chciał go co najmniej zamordować. -Chyba już wiem. Właśnie przez takie wredne stworzenia jak ten kot faceci nie mogą zajść w ciążę.-Wymamrotał starszy.
-Haha. -Zaśmiał się młodszy. -Biologia nigdy nie była twoja mocną stroną co hyung? -Zapytał z uśmiechem. Jimin spojrzał na niego z chciwością w oczach.
-Wiem gdzie się znajdują podstawowe narządy w ciele człowieka..,a jeśli chodzi o rozmnażanie. To był zawsze mój ulubiony temat. -Mruknął w jego stronę. Już nawet się nie przejmował tym, że Hermes na niego patrzy z żądza krwi w oczach.
-Hyung. Nie nakręcaj się tak bo ci nie pomogę.-Powiedział rumieniąc się przy tym.
-Ciastek prze...-Chciał coś powiedzieć, ale telefon mu zadzwonił. ,, Mama"-Zaczekaj kochanie. -Powiedział Jimin i odebrał telefon poczym wstał z kanapy i podszedł do okna. -Halo?
-Witaj synu. -Odezwał się głos jego matki.
-Cześć mamo? Stało się coś?
-Czy musi się coś stać abym dzwoniła do swojego syna? -Zapytała.
-Babcia Taeyeon przyjeżdża zgadza się? -Zapytał. Usłyszał westchnienie matki.
-Tak. Babcie przyjeżdża. Jutro będzie już w naszym domu. Przyjedziesz? Oczywiście z Jungkook. -Powiedziała.
-Oczywiście mamo. Nie wyobrażam sobie aby Kookie nie poznał całej mojej kochanej famili. Nie trzeba się też zbytnio martwić. Kookiego wszyscy pokochają. Prawda skarbie? -Zapytał Kooka który siedział na kanapie z kotem. Kookie tylko spojrzał zaniepokojony tym jak powiedział do niego i matka parka to słyszała.
-Oczywiście. Jungkook nie da się nie kochać. -Zgodziła się z tym Pani Park.
-O której mamy być mamo?
-O godzinie 17. Pasuje wam?
-Tak. A mogę zabrać Kooka jako mojego narzeczonego czy jako osobę towarzyszącą?-Jimin do lewał oliwy do ognia.
-Proszę cię Jimin. Możesz go zabrać nawet jako swoją małżonkę...-Nie dokończył bo Jimin zawołał.
-Słyszałeś Ciastuś?! Od dziś jesteś moją żoną! Mamo masz zięcia! -Zawołał uradowany.
-Takiego zięcia jak Jungkook każdy by chciał mieć! -Zachwyciła się kobieta. -Wracając do babci...będzie jeszcze kilka ciotke z dziećmi. Zapytaj Jungkook czy mu to nie będzie przeszkadzać...
-Moja mama się pyta czy nie będzie ci przeszkadzać ,że dzieci też będą.
-Nie no co ty hyung. Nigdy nie miałem styczności z dziećmi, ale z tego co wiem to są naprawdę urocze...No. Chyba, że się okaże, że są takie jak ty.
-Kookie! -Zawył Jimin. -Mamo mamy niańkę do dzieci. -Powiedział Jimin.
-Już się zgłaszasz Jimin? No dobrze to ja już kończę. Do jutra.-I się rozłączyła.
-Cholera...no nic. Jutro kochanie poznasz wszystkich Parków. -Powiedział i pocałował go w policzek. Hermes od razu wstał z kolan Kooka by podrapac Jimina, ale ten zrzucił go z kolan Ciastka, a młodszego usadził na sobie.
-To..o której mamy tak być? I kiedy?
-Jutro o 17 słońce. Poznasz prawdziwego terminatora w tej rodzinie?
-Terminatora?
-Tak. Moją babcie. To głowa i postrach rodziny, ale ty się nie przejmuj bo cię pokocha...-Powiedział i lekko go pocałował w usta.
-Jimin, a będę mógł się też trochę z dziećmi pobawić? -Zapytał nie pewnie.
-Jasne.
-A będziesz przy mnie wtedy?
-Oczywiście kochanie.-Kookie lekko się uśmiechnął. -Chcesz mieć dziecko tak?
-Hyung...Ja Chcę je wychować..patrzeć jak dorasta....-Powiedział.
-Jak będziemy ze sobą dłużej to zastanowimy się nad adopcją kochanie, a na chwile obecną...masz już jednego przebrzydłego dzieciaka. -Wskazał na kota. Ciastek się cicho zaśmiał.
-Chcesz zjeść ryż z rybą i warzywami?
-Tak kociaku...
środa, 20 stycznia 2016
Zawsze będę cię kochał 13.
Jimin ubierał właśnie swoje ulubione buty. Kookie poprosił go aby poszedł do sklepu po kilka rzeczy. Jednak kiedy włożył prawą stopę do prawego buta jak oparzony ją wyciągnął. Był w środku mokry. Podniósł go i powąchał.
-No kurna!-Warknął. -Jungkook! -Zawołał. Kookie szybko przebiegł do Jimina.
-Co się stało? -Zapytał widząc zdenerwowanie na jego twarzy.
-Twój kot nasikał mi do buta! Znowu!
-Oj Jiminie~-Zaczął Kook. Musi go udobruchac bo inaczej jego uroczy kotek Hermes ,, Pójdzie pa pa" jak to powiedział ostatnio Jimin. -Hermes jest jeszcze mały...poza tym wiesz, że nie za bardzo umie korzystać z kuwety..
-Kookie. On nasikał mi do buta! On się załatwia na moje rzeczy!
-Ja też.-Powiedział.
-Ale Kookie ty korzystasz z toalety. A ten rudzielec...!
-A jakbym ci powiedział, że to ja nasikałem ci do butów?
-Przecież wiem, że to nie ty.
-Dobrze nie ważne...idź po zakupy hyung bo nie zrobię ci dobrej kolacji...
-Ale kook! -Tupnął nogą jak małe dziecko. Kookie podszedł do niego i pocałował w policzek. Jivmin się uspokoił. -Dobrze idę...tylko zrób coś z tym kotem. -Powiedział.
-Dobrze. -Jimin wyszedł , a kook oderchnal. -Hermes kotku gdzie jesteś? -Po chwili zjawiła się przed nim mała puchata ruda kulka. Popatrzył na niego. -Dlaczego ty tak denerwujesz Jimina? Jeszcze cię odda. -Powiedział głaszcząc zwierzaka.
Jimin chodził między regałami sklepu. Gdy sięgał po makaron usłyszał Hoseoka.
-Jimin cześć.
-Cześć Hoseok.
-Jak tam mieszkanie z żoną i...synem? -Zaśmiał się.
-Nie denerwuj mnie. Ten kot mnie do grobu wpedzi!
-Hę? Czemu?
-Od tygodnia z nami mieszka i za każdym razem gdy kookie siedzi na kanapie ten pchlasz z nim. A jak próbuje przytulic kooka to ten rudzielec zaczyna na mnie syczec.
-Oj nie fajnie.
-Gorzej jest gdy kookie idzie spać..kot się kładzie na moim miejscu ,a kook na to ,, Jest jeszcze mały"
-Kookie to w końcu matka. Musi bronić dziecka. -Zaśmiał się.
-Ziom weź tego kota.
-Czemu?
-On sika mi do butów. On załatwia się na wszystkie moje rzeczy!
-Pfghahah -Parsknął śmiechem.
-To nie śmieszne. Nie lubię go a on mnie i jestem szczęśliwy z tego powo- Telefon Jimina dał o sobie znać. Wyciągnął go z tylnej kieszeni.
-Halo? Kookie?
-Jiminie~ !
-No co kochanie?
-Mógłbyś kupić jeszcze czekoladę~?
-Co ty masz takie zachcianki? W ciąży jesteś? -Zaśmiał się.
-No patrz chyba...okres mi się spóźnia. -Powiedział.
-Słyszałeś Hobi będę tatą. -Ucieszył się.
-Oo gratuluję! Kook który to miesiąc? -Zaśmiał się.
-Ja z wami nie wytrzyma. Czekam w domu jiminie~-Jimin szybko skończył zakupy i pobiegł do domu.
Jimin chodził między regałami sklepu. Gdy sięgał po makaron usłyszał Hoseoka.
-Jimin cześć.
-Cześć Hoseok.
-Jak tam mieszkanie z żoną i...synem? -Zaśmiał się.
-Nie denerwuj mnie. Ten kot mnie do grobu wpedzi!
-Hę? Czemu?
-Od tygodnia z nami mieszka i za każdym razem gdy kookie siedzi na kanapie ten pchlasz z nim. A jak próbuje przytulic kooka to ten rudzielec zaczyna na mnie syczec.
-Oj nie fajnie.
-Gorzej jest gdy kookie idzie spać..kot się kładzie na moim miejscu ,a kook na to ,, Jest jeszcze mały"
-Kookie to w końcu matka. Musi bronić dziecka. -Zaśmiał się.
-Ziom weź tego kota.
-Czemu?
-On sika mi do butów. On załatwia się na wszystkie moje rzeczy!
-Pfghahah -Parsknął śmiechem.
-To nie śmieszne. Nie lubię go a on mnie i jestem szczęśliwy z tego powo- Telefon Jimina dał o sobie znać. Wyciągnął go z tylnej kieszeni.
-Halo? Kookie?
-Jiminie~ !
-No co kochanie?
-Mógłbyś kupić jeszcze czekoladę~?
-Co ty masz takie zachcianki? W ciąży jesteś? -Zaśmiał się.
-No patrz chyba...okres mi się spóźnia. -Powiedział.
-Słyszałeś Hobi będę tatą. -Ucieszył się.
-Oo gratuluję! Kook który to miesiąc? -Zaśmiał się.
-Ja z wami nie wytrzyma. Czekam w domu jiminie~-Jimin szybko skończył zakupy i pobiegł do domu.
poniedziałek, 18 stycznia 2016
Zawsze będę cię kochał 12.
Jimin i Jungkook mieszkali razem już dwa tygodnie. Przez ten czas mama Jimina robiła im niespodziewane wizyty jedną z najbardziej irytujących była gdy Jimin próbował swoich sił w kuchni gdy Kookie był w szkole. Wtedy zaczęła mu wytykać błędy, że źle przyprawił, że nie nadaje się do takich rzeczy i na każdym kroku go krytykowała. Jimin się już do tego przyzwyczaił. Cieszył go jednak fakt, że matka bardzo polubiła Kookiego i zawsze gdy siedzieli razem to obgadywali przede wszystkim właśnie Jimina, ale również jego była. Nie przeszkadzało mu to bo dzięki temu Kook został zaakceptowany przez jego matkę. Zawsze go zastanawiało co by jego matka powiedziała gdyby jej powiedział, że kocha dzieciaka i to ze wzajemnością i , że zamierzają być razem. Tak zamierzają bo Ciastek kręci nosem i mówi, że ledwo się znają. Jednak Park od pewnego wydarzenia przy którym otrzymał raj na ziemi od ciastka stara się tworzyć romantyczny nastrój, robić małe niespodzianki i klei się do niego jeszcze bardziej, a to chyba było niemożliwe aż do teraz. Jimin właśnie siedział w salonie i czekał, aż przyjdzie do niego Hoseok ze swoim chłopakiem. Normalnie czekałby na Kooka ,ale młody pojechał do swojego kolegi Tae. Jimin chodził i do pytywał co będą robić ,a Jungkook za każdym razem mówił ,, Będziemy się uczyć hyung. Poza tym musze odpisać notatki." Ciastek ostatecznie wygrał i Jimin choć nie chętnie pozwolił mu iść.
Jimin siedział na tyłku i oglądał wiadomości. Nie lubił ich oglądać , ale nie miał wyjścia. Pilot leżał na stoliku który...,,był tak potwornie daleko" ( metr dalej). Usłyszał pukanie i zawołał w stronę drzwi.
-Otwarte!-Nie chciało się mu nic więcej mówić. Do środka wszedł Jung ,a za nim niższy prawie o głowę no na pewno nie chłopak, a mężczyzna...więc wszedł za nim mężczyzna o blond kolorze włosów.
-Cześć Jimin.
-Ta cześć. -Powiedział wstając do siadu.
-To Namjoon mój chłopak. Namjoon to Jimin mój kumpel. -Powiedział wskazując to na jednego to na drugiego.
-Cześć.
-Cześć. -Przywitali się.
-Myślałem, że chodzisz z YoonGim. -Zauważył Jimin.
-Zerwaliśmy. -Powiedział.
-Aa rozumiem.
-A gdzie Kookie? -Zapytał Hobi.
-Poszedł do kolegi..-Odpowiedział posępnie Jimin.
-To dlatego jesteś taki przygaszony. -Zaśmiał się. Goście usiedli obok gospodarza.
-A Kookie to kto? -Zapytał Namjoon
-To wielka miłość Jimina. Bez niego jest przymulony..o tak jak teraz. -Powiedział śmiejąc się jak głupi.
-Siedź cicho. -Parsknął śmiechem Jimin. W pewnym momencie usłyszeli otwierające się drzwi i głos Jungkook.
-Hyung już jestem! -Jimin od razy się ożywił. Kookie wszedł do salonu o mało co nie został stratowany przez Jimina który rzucił się na niego od razu go przytulając.
-Oh Ciastek! Tak bardzo tęskniłem! -Krzyczał i przytulał go. Hoseok zaczął krzyczeć po mężczyźnie.
-Jimin pedofilu! Puść go!-Podszedł do Jimina i zaczął go odrywać od Kooka.
-Nie! Puść mnie! Kookie! -Jungkook gdy tylko został uwolniony przeszedł obok nich dziękując Hoseok owi. Gdy zobaczył blond włosego na kanapie podszedł od razu się witając.
-Dzień dobry. Jestem Jungkook.-Wyciągnął rękę do mężczyzny.
-Jestem Namjoon. Miło Cię poznać.-Uścisneli swoje dłonie. Po chwili je rozłączyli. Kook rozejrzał się po stoliku.
-Ah...hyung dlaczego nie zapropknowałeś gościom nic do picia?-Hoseok puścił Jimina który usiadł na kanapie razem z Hoseokiem.
-Bo dopiero przed chwilą przyszli i ledwo zdążyłem zapoznać się z Namjoon. -Powiedział. Kook westchnął.
-Dobrze już..Chcecie coś do picia? -Zapytał.
-Ja poproszę kawę.-Oznajmił Hoseok.
-Ja herbatę malinową..jakby można. -Powiedział nieśmiało Namjoon.
-Oczywiście. Nie ma problemu.-Powiedział Kook i już się skierował w stronę kuchni.
-Ciastuś! A ja?! Zapomniałeś o mnie! -Wytknął mu. Kook wrócił i zapytał.
-Czego byś się chciał napić Jimin? -Zapytał Po irytowany.
-Niczego. Dziękuję. -Powiedział z uśmiechem.
-To po co mnie wolałem!?-Warknął na niego.
-Bo wyglądasz uroczo gdy się wściekasz.-Oznajmił.
-Kiedyś ci coś zrobię hyung. -Warknął znikając w kuchni.
-Kookie! -Zawołał za nim z lekkim śmiechem.
-Utop się hyung! -Zawołał z kuchni.
-Też cię kocham! -Zawołał z radością. Rozsiadł się na kanapie. -Czyż moja żona nie jest wspaniała? -Zapytał z uśmiechem.
-Żona? -Zdziwił się Namjoon.
-Spokojnie Namjoon .Jimin go nazywa swoją żoną z miłości. Nie słyszałeś ile miłości było w słowach "Utop się hyung"?-Zaśmiał się Jung.
-Nasza miłość jest specyficzna. -Oznajmił. -Ale za to prawdziwa. Prawda moja kochana żono? !-Zawołał Jimin.
-Tak. Tak.Ale tylko w twojej głowce hyung. -Powiedział wchodząc do salonu.
-Jesteś taki nie miły. Będziesz spał sam. Zobaczysz. -Zagroził.
-Hyung, ja śpię sam tylko ty do mnie w nocy przychodzisz i wpychasz się do łóżka. -Hoseok i Namjoon zaczęli się śmiać.
-Wcale nie. -Oburzył się Park.
-Myślałem, że miałeś być u kolegi. -Zauważył Hoseok.
-Pożyczyłem zeszyty. Musze mu je na poniedziałek przynieść..
-Czyli cały weekend przepisywania. -Zaśmiał się Jimin.
-Tak. Dziś będę miał romans z zeszytem do fizyki i matmy, a reszta przez weekend.
-Dziś piątek. Nie przepisuj. -Poprosił Jimin.
-Gdzie masz plecak kook? -Zapytał hoseok.
-Zostawiłem w przed pokoju.-Usłyszeli odgłos czajnika który oznajmił gotujaca się wodę. Kookie poszedł za parzyć napoje. W pewnym momencie usłyszeli pukanie. Tylko jedna osoba tak pukała.
-Wejdź mamo! -Zawołał Jimin. Kobieta weszła od razu wołając Kookiego.
-Jungkook! Jungkook! -Kookie wyszedł z kuchni niosąc na tacce dwie herbaty ,kawę, mały talerzyk ,miseczkę z ciastkami i cukierniczke. Spojrzał na kobietę.
-Dzień dobry pani Park.
-Witaj Jungkook. O macie gości. -Zauważyła.
-Tak mamo -Powiedział Jimin.
-O tuż. Wczoraj byłam u mojej znajomej i okazało się, że jej suczka ma dwa szczeniaki. Suczkę i psa i pomyślałam czy wy byście nie chcieli jednego. -Kookiemu oczka się zaswieciły. Spojrzał na Jimina.
-Nie kookie. -Powiedział.
-Jimin hyung~!-Zawołał. -Proszę! -Zrobił wielkie słodkie oczy.
-Ale kto się nim będzie zajmował gdy będziesz w szkole?-Zapytał.
-Ty Jimin nie masz pracy. Będziesz mógł się nim zająć. -Zauważył Hoseok.
-Właśnie! -Zawołała pani Park i Kook.
-Dobrze już dobrze...-Zgodził się. Wiedział co sobie za to weźmie. Oh Kookie strzeż się.
-Tak! -Zawołał najmłodszy.-Kiedy możemy go wziąść proszę pani! ?
-Oh Jungkook jedzmy dziś! -Zawołała podekscytowana.
-Dobrze! -Zawołał.
-Czekam w aucie Jungkook! -Zawołała radośnie i pobiegła do drzwi, a potem do windy i do auta. Kook natomiast pobiegł do sypialni, przestał się i wybiegł.
-Od kiedy twoja mam stała się...taka,?-Zapytał zdziwiony Hoseok.
-Pokochała kooka. -Zaśmiał się Park.
-No to ślub kwestią czasu.
-Tak. Kurde teraz będę miał konkurencję w domu! -Zawołał.
-Nie przesadzaj Jimin.
-Nie znasz kooka. -Powiedział. -Gdy byliśmy w centrum handlowym przechodzilismy obok sklepu zoologicznego. Na wystawie była złota rybka...
-Przecież wy nie macie żadnych rynek. -Zauważył Hoseok.
-Zdechła mu następnego dnia. Wiesz jak płakał? I dostało mi się od mamy za to, że przekarmił rybkę.
-A z psem jest gorzej. Na szczęście to pies nie kot. -Powiedział Namjoon.
-Dzięki bogom. Wszędzie byłaby sierść. Koty nie są złe, ale za to strasznie wredne.-Powiedział Jimin.
-Nie obrażasz się gdy tu zostaniemy do czasu gdy kookie wróci z nową miłością? -Zaśmiał się Hoseok.
-Wal się hyung. -Zaśmiał się Jimin. O tak przez godzinę siedzieli i gadali o banalnych rzeczach. W pewnym momencie usłyszeli otwierające się drzwi i po chwili jak się zamykają.
-Nie uwierzysz hyung.-Dało się słyszeć ciastka. -Szczeniaki już zostały oddane.
-,, Szczęście mnie kocha"-Pomyślał Park.
-Jednak..był tam jeszcze jeden mały ,słodki kotek i postanowiłem ,że go zabiorę bo też szukał domu.
-,, Szczęście mnie nienawidzi! "-Pomyślał Park. Kookie wszedł do salonu z rudym kotkiem na rękach.
-Patrzcie jaki słodki! -Zawołał Kook.
-rzeczywiście. -Przyznał Namjoon.
-No chodźmy już Namjoon. Nie przeszkadzajmy im już. -Powiedział Hoseok wstając. -Do zobaczenia! -Zawołał śmiejąc się i wyszedł z Namjoonem.
-Hyung. Czy ten słodziak nie jest uroczy?
-Kook poważnie? Kot? W dodatku rudy!? Rude jest fałszywe!
-Spokojnie hyung..jak kotek będzie mógł zostać to się zgodzę na...
-Łóżko czeka! -Zawołał uradowany Jimin i wstał.
-Siadaj hyung! Nie mówiłem o pieprzeniu się, a o zgodzenie się by być twoim chłopakiem.
-Ty jesteś już moją żoną. Po co mi chłopak?
-Czyli mogę sobie kogoś znaleźć?
-Tylko spróbuj! Jesteś mój kochanie. -Powiedział Jimin i pocałował go w policzek.
-Tak hyung. Tylko twój. -Uśmiechnął się.
Jimin siedział na tyłku i oglądał wiadomości. Nie lubił ich oglądać , ale nie miał wyjścia. Pilot leżał na stoliku który...,,był tak potwornie daleko" ( metr dalej). Usłyszał pukanie i zawołał w stronę drzwi.
-Otwarte!-Nie chciało się mu nic więcej mówić. Do środka wszedł Jung ,a za nim niższy prawie o głowę no na pewno nie chłopak, a mężczyzna...więc wszedł za nim mężczyzna o blond kolorze włosów.
-Cześć Jimin.
-Ta cześć. -Powiedział wstając do siadu.
-To Namjoon mój chłopak. Namjoon to Jimin mój kumpel. -Powiedział wskazując to na jednego to na drugiego.
-Cześć.
-Cześć. -Przywitali się.
-Myślałem, że chodzisz z YoonGim. -Zauważył Jimin.
-Zerwaliśmy. -Powiedział.
-Aa rozumiem.
-A gdzie Kookie? -Zapytał Hobi.
-Poszedł do kolegi..-Odpowiedział posępnie Jimin.
-To dlatego jesteś taki przygaszony. -Zaśmiał się. Goście usiedli obok gospodarza.
-A Kookie to kto? -Zapytał Namjoon
-To wielka miłość Jimina. Bez niego jest przymulony..o tak jak teraz. -Powiedział śmiejąc się jak głupi.
-Siedź cicho. -Parsknął śmiechem Jimin. W pewnym momencie usłyszeli otwierające się drzwi i głos Jungkook.
-Hyung już jestem! -Jimin od razy się ożywił. Kookie wszedł do salonu o mało co nie został stratowany przez Jimina który rzucił się na niego od razu go przytulając.
-Oh Ciastek! Tak bardzo tęskniłem! -Krzyczał i przytulał go. Hoseok zaczął krzyczeć po mężczyźnie.
-Jimin pedofilu! Puść go!-Podszedł do Jimina i zaczął go odrywać od Kooka.
-Nie! Puść mnie! Kookie! -Jungkook gdy tylko został uwolniony przeszedł obok nich dziękując Hoseok owi. Gdy zobaczył blond włosego na kanapie podszedł od razu się witając.
-Dzień dobry. Jestem Jungkook.-Wyciągnął rękę do mężczyzny.
-Jestem Namjoon. Miło Cię poznać.-Uścisneli swoje dłonie. Po chwili je rozłączyli. Kook rozejrzał się po stoliku.
-Ah...hyung dlaczego nie zapropknowałeś gościom nic do picia?-Hoseok puścił Jimina który usiadł na kanapie razem z Hoseokiem.
-Bo dopiero przed chwilą przyszli i ledwo zdążyłem zapoznać się z Namjoon. -Powiedział. Kook westchnął.
-Dobrze już..Chcecie coś do picia? -Zapytał.
-Ja poproszę kawę.-Oznajmił Hoseok.
-Ja herbatę malinową..jakby można. -Powiedział nieśmiało Namjoon.
-Oczywiście. Nie ma problemu.-Powiedział Kook i już się skierował w stronę kuchni.
-Ciastuś! A ja?! Zapomniałeś o mnie! -Wytknął mu. Kook wrócił i zapytał.
-Czego byś się chciał napić Jimin? -Zapytał Po irytowany.
-Niczego. Dziękuję. -Powiedział z uśmiechem.
-To po co mnie wolałem!?-Warknął na niego.
-Bo wyglądasz uroczo gdy się wściekasz.-Oznajmił.
-Kiedyś ci coś zrobię hyung. -Warknął znikając w kuchni.
-Kookie! -Zawołał za nim z lekkim śmiechem.
-Utop się hyung! -Zawołał z kuchni.
-Też cię kocham! -Zawołał z radością. Rozsiadł się na kanapie. -Czyż moja żona nie jest wspaniała? -Zapytał z uśmiechem.
-Żona? -Zdziwił się Namjoon.
-Spokojnie Namjoon .Jimin go nazywa swoją żoną z miłości. Nie słyszałeś ile miłości było w słowach "Utop się hyung"?-Zaśmiał się Jung.
-Nasza miłość jest specyficzna. -Oznajmił. -Ale za to prawdziwa. Prawda moja kochana żono? !-Zawołał Jimin.
-Tak. Tak.Ale tylko w twojej głowce hyung. -Powiedział wchodząc do salonu.
-Jesteś taki nie miły. Będziesz spał sam. Zobaczysz. -Zagroził.
-Hyung, ja śpię sam tylko ty do mnie w nocy przychodzisz i wpychasz się do łóżka. -Hoseok i Namjoon zaczęli się śmiać.
-Wcale nie. -Oburzył się Park.
-Myślałem, że miałeś być u kolegi. -Zauważył Hoseok.
-Pożyczyłem zeszyty. Musze mu je na poniedziałek przynieść..
-Czyli cały weekend przepisywania. -Zaśmiał się Jimin.
-Tak. Dziś będę miał romans z zeszytem do fizyki i matmy, a reszta przez weekend.
-Dziś piątek. Nie przepisuj. -Poprosił Jimin.
-Gdzie masz plecak kook? -Zapytał hoseok.
-Zostawiłem w przed pokoju.-Usłyszeli odgłos czajnika który oznajmił gotujaca się wodę. Kookie poszedł za parzyć napoje. W pewnym momencie usłyszeli pukanie. Tylko jedna osoba tak pukała.
-Wejdź mamo! -Zawołał Jimin. Kobieta weszła od razu wołając Kookiego.
-Jungkook! Jungkook! -Kookie wyszedł z kuchni niosąc na tacce dwie herbaty ,kawę, mały talerzyk ,miseczkę z ciastkami i cukierniczke. Spojrzał na kobietę.
-Dzień dobry pani Park.
-Witaj Jungkook. O macie gości. -Zauważyła.
-Tak mamo -Powiedział Jimin.
-O tuż. Wczoraj byłam u mojej znajomej i okazało się, że jej suczka ma dwa szczeniaki. Suczkę i psa i pomyślałam czy wy byście nie chcieli jednego. -Kookiemu oczka się zaswieciły. Spojrzał na Jimina.
-Nie kookie. -Powiedział.
-Jimin hyung~!-Zawołał. -Proszę! -Zrobił wielkie słodkie oczy.
-Ale kto się nim będzie zajmował gdy będziesz w szkole?-Zapytał.
-Ty Jimin nie masz pracy. Będziesz mógł się nim zająć. -Zauważył Hoseok.
-Właśnie! -Zawołała pani Park i Kook.
-Dobrze już dobrze...-Zgodził się. Wiedział co sobie za to weźmie. Oh Kookie strzeż się.
-Tak! -Zawołał najmłodszy.-Kiedy możemy go wziąść proszę pani! ?
-Oh Jungkook jedzmy dziś! -Zawołała podekscytowana.
-Dobrze! -Zawołał.
-Czekam w aucie Jungkook! -Zawołała radośnie i pobiegła do drzwi, a potem do windy i do auta. Kook natomiast pobiegł do sypialni, przestał się i wybiegł.
-Od kiedy twoja mam stała się...taka,?-Zapytał zdziwiony Hoseok.
-Pokochała kooka. -Zaśmiał się Park.
-No to ślub kwestią czasu.
-Tak. Kurde teraz będę miał konkurencję w domu! -Zawołał.
-Nie przesadzaj Jimin.
-Nie znasz kooka. -Powiedział. -Gdy byliśmy w centrum handlowym przechodzilismy obok sklepu zoologicznego. Na wystawie była złota rybka...
-Przecież wy nie macie żadnych rynek. -Zauważył Hoseok.
-Zdechła mu następnego dnia. Wiesz jak płakał? I dostało mi się od mamy za to, że przekarmił rybkę.
-A z psem jest gorzej. Na szczęście to pies nie kot. -Powiedział Namjoon.
-Dzięki bogom. Wszędzie byłaby sierść. Koty nie są złe, ale za to strasznie wredne.-Powiedział Jimin.
-Nie obrażasz się gdy tu zostaniemy do czasu gdy kookie wróci z nową miłością? -Zaśmiał się Hoseok.
-Wal się hyung. -Zaśmiał się Jimin. O tak przez godzinę siedzieli i gadali o banalnych rzeczach. W pewnym momencie usłyszeli otwierające się drzwi i po chwili jak się zamykają.
-Nie uwierzysz hyung.-Dało się słyszeć ciastka. -Szczeniaki już zostały oddane.
-,, Szczęście mnie kocha"-Pomyślał Park.
-Jednak..był tam jeszcze jeden mały ,słodki kotek i postanowiłem ,że go zabiorę bo też szukał domu.
-,, Szczęście mnie nienawidzi! "-Pomyślał Park. Kookie wszedł do salonu z rudym kotkiem na rękach.
-Patrzcie jaki słodki! -Zawołał Kook.
-rzeczywiście. -Przyznał Namjoon.
-No chodźmy już Namjoon. Nie przeszkadzajmy im już. -Powiedział Hoseok wstając. -Do zobaczenia! -Zawołał śmiejąc się i wyszedł z Namjoonem.
-Hyung. Czy ten słodziak nie jest uroczy?
-Kook poważnie? Kot? W dodatku rudy!? Rude jest fałszywe!
-Spokojnie hyung..jak kotek będzie mógł zostać to się zgodzę na...
-Łóżko czeka! -Zawołał uradowany Jimin i wstał.
-Siadaj hyung! Nie mówiłem o pieprzeniu się, a o zgodzenie się by być twoim chłopakiem.
-Ty jesteś już moją żoną. Po co mi chłopak?
-Czyli mogę sobie kogoś znaleźć?
-Tylko spróbuj! Jesteś mój kochanie. -Powiedział Jimin i pocałował go w policzek.
-Tak hyung. Tylko twój. -Uśmiechnął się.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)